Facebook Google+ Twitter

Dzieci idą do Bozi (o książce Anny Lutosławskiej-Jaworskiej)

Rzadko się zdarza, by taka niepozorna książeczka (także pod względem formatu: 18 x 12 cm, 89 stron) zawierała tak ogromny ładunek emocjonalny. A tak właśnie jest w przypadku zbioru opowiadań Anny Lutosławskiej-Jaworskiej "Kwiaty też zasypiają".

Okładkę zaprojektował Artur Falkowski. / Fot. materiały prasoweInicjatorem powstania tego unikalnego tematycznie dzieła jest ksiądz - redaktor naczelny Wydawnictwa SALWATOR w Krakowie, które wcześniej wydało "Pamiętnik znaleziony na lotnisku" tejże autorki. Anna Lutosławska-Jaworska tak wspomina spotkanie ze wspomnianym duchownym: "Pani tak pięknie, łagodnie i od serca potrafi pisać - mówił. Tak oblewał mnie tym miodem, a ja zastanawiałam się, o co mu chodzi? Chcemy panią prosić, aby pani napisała o hospicjum dla dzieci. Nie, to niemożliwe, odpowiedziałam, nie podejmuję się tego! Byłam w szoku, nie wiedzieć kiedy zaczęłam płakać i wtedy zobaczyłam wiszący za tym księdzem ogromny obraz Jezusa, sugestywnie patrzącego na mnie. I pomyślałam wtedy także, ze jest coś takiego jak zaniechanie poczytywane za grzech. Jeśli się czegoś zaniecha, to tak, jakby się to coś odrzuciło".

W końcu Lutosławska-Jaworska zgodziła się na wyjazd do hospicjum, gdzie poznała lekarzy, wolontariuszy, a przede wszystkim nieuleczalne dzieci i ich najbliższych. Dzisiaj przyznaje, że gdyby miała pisać o hospicjum dla dorosłych nigdy by się tego nie podjęła, bo starsze osoby trzymają się życia za wszelką cenę, a dzieci swoje umieranie traktują jak coś normalnego, jak wyjazd na wczasy. Po prostu: idą do Bozi, gdzie nikt im nie będzie robił zastrzyków. Felek, bohater jednego z dwudziestu ośmiu króciutkich opowiadań składających się na książeczkę "Kwiaty też zasypiają", woła: "Leć, piłeczko, do nieba, bo mi cię tu nie trzeba". Na uwagę wolontariusza, że przecież grają właśnie tą piłką, odpowiada: "A czym się będę bawił, kiedy pójdę do nieba, co?" Spokojnie do tego, co nieuchronne w ich życiu podchodzą również inni bohaterowie historii opowiadanych przez autorkę: Marta, Mariola, Kasia, Ania, Irenka, Jurek, Wacek, Edzio, Rysio, Henio (trochę drażni nagromadzenie tych "niewspółczesnych" imion, jakby wyjętych z książek Konopnickiej czy Kownackiej).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

5*. Takie ksiązki powinny być w biblioteczce na oddziale szpitalnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.02.2011 20:38

Truizmem będzie napisanie, że człowiek jest tyle wart, ile jest w stanie ofiarować drugiemu. Autorka robi to najlepiej jak tylko potrafi. I dobrze, że są to jej odczucia. Warto przeczytać.
Super recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.