Facebook Google+ Twitter

Dzieci - śmieci

Cokolwiek uczyniłby prawodawca, prawdopodobnie nie unikniemy sytuacji, w których jedynym ratunkiem dla dziecka będzie odebranie go biologicznym rodzicom. Tylko w taki sposób ocalimy je przed biciem, głodem, całkowitym zaniedbaniem, deprawacją. Pytanie, co ofiarujemy mu w zamian...

Projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wywołał burzliwe dyskusje i zrodził stanowcze protesty. Przysłuchując się argumentom zwolenników i przeciwników zmian, postanowiłam pochylić się nad tym aspektem sprawy, który wciąż stanowi palący problem.
Cokolwiek uczyniłby prawodawca, prawdopodobnie nie unikniemy sytuacji, w których jedynym ratunkiem dla dziecka będzie odebranie go biologicznym rodzicom. Tylko w taki sposób ocalimy je przed biciem, głodem, całkowitym zaniedbaniem, deprawacją.
Pytanie, co ofiarujemy mu w zamian... "Orphans" http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Thomas_kennington_orphans_1885.jpg / Fot. Thomas Benjamin Kennington

Dziennikarze alarmują


Placówki opiekuńczo-wychowawcze, zwane potocznie domami dziecka, niejednokrotnie stawały się pożywką dla żądnych sensacji mediów. Pojawiały się budzące grozę doniesienia o panującej w "bidulach" fali. Przypomnijmy niektóre z nich.

2002 r., ŁódźGrupa dziesięciolatków zmusza kilkuletnich chłopców do stosunków oralnych i obnażania się. Wychowawcy nie reagują, więc inicjatywę przejmują najstarsi wychowankowie pod wodzą poruszającego się na wózku Piotra Yasina. Dochodzi do samosądu. Dyrektorka zgłasza pobicie podopiecznych w komisariacie policji, nie informując o okolicznościach sprawy. Piotr zostaje wyrzucony do schroniska dla bezdomnych, pozostali uczestnicy linczu otrzymują naganę. Cała historia znajduje finał na sali sądowej - sprawa zostaje umorzona, gdyż sędziowie biorą pod uwagę pobudki sprawców. Dopiero po ujawnieniu tych wypadków przez prasę do działania przystępują: przewodnicząca sejmowej komisji sprawiedliwości, resort pracy, wojewoda i rzecznik praw dziecka. Efekt? Dwie zwolnione z pracy wychowawczynie i nagana dla pani dyrektor. link

2005 r., Białystok Dwóch pijanych siedemnastolatków organizuje młodszym kolegom "zabawę w więzienie"- muszą zapewnić im rozrywkę, tańcząc nago. Opierający się chłopiec zostaje pobity. Po "zabawie" lanie dostają pozostali. link

2007 r., Katowice
Reporterzy rozmawiają z grupą uciekinierów z domów dziecka. Dzieci twierdzą, że uciekają przed falą, przejawiającą się m.in. biciem i seksualnym wykorzystywaniem. Wolą żebrać, kraść i nocować na klatkach schodowych lub w opuszczonym budynku, nieogrzewanym i brudnym. link

2008 r. Oława Szesnastoletni Andrzej trafia do domu dziecka tylko na cztery dni, które wychowująca go prababcia musi spędzić w szpitalu. W wyniku brutalnego gwałtu znajdzie się na stole operacyjnym z rozerwaną kiszką stolcową i zwieraczami odbytu. link

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (43):

Sortuj komentarze:

Sprawa wydawałaby się prosta: przeznaczając pieniądze na rodziny z problemami materialnymi oraz rodzinne domy dziecka uzyska się z pewnością lepsze wyniki i stworzy lepsze warunki dzieciakom. Tylko co na to związki zawodowe pracowników domów dziecka, co na to urzędnicy odpowiadający za nie w samorządach, kuratoriach, etc. Nie byliby zadowoleni. O nie. Dziecko się liczy mało bo jest małe i mało może. Nic nie może. Nic nie znaczy. Co rusz się o tym dowiadujemy. I będziemy się wciąż dowiadywać. Nie sądzę by nasi wybrańcy zainteresowali się tematem poważniej i raczyli podjąć poważne i odpowiedzialne kroki. To co czynią, niczego nie rozwiązuje, prócz kolejnych uprawnień dla kolejnych urzędników. Wiecie kiedy jest Dzień Urzędnika? A raczej dzień urzędnika? Oni tworzą już następne i następne prawa, jakże zasadne i mądre. Coraz mądrzejsze. Wiecie ile mamy praw: ponad 9000. A w normalnym państwie starcza dziesięć razy mniej! Więcej nic nie trzeba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziecko wychowywane w domu dziecka jest wyjaławiane z uczuć wyższych. Dlatego takie dzieci są najlepszym materiałem i kandydatami do szkół kształcących przyszłych pracowników służb specjalnych i wywiadowczych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bijmy na alarm! jestem wstrząśnięta. los dzieci w cywilizowanym kraju w środku europy - temat zaniedbany, mówiąc delikatnie. A przecież te dzieci będą dorosłe gdy my będziemy starcami, a zatem w naszym wprost interesie leży ich los i godne życie, także w "cieple rodzinnym".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto, bardzo mnie boli fakt, że o tym się pisze i mówi od lat - bez skutku. Owszem, nowelizuje się przepisy, ale to tylko kosmetyka. Ma Pani rację, że dobro dzieci powinno być priorytetem państwa. To powinno być jasne dla każdego, nie tylko dla szlachetnych altruistów. Nawet ludzie kierujący się w życiu skrajnym egoizmem powinni zdać sobie sprawę, że postępująca demoralizacja społeczeństwa kiedyś odbije się i na nich...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żal mi Dzieci, które są tak strasznie deprawowane:((( W moim odczuciu, optymalnym rozwiązaniem są Rodzinne Domy Dziecka, dopiero potem tak zwane Wioski Dziecięce z kompetentnymi wychowawcami, pedagogami, takimi, którzy naprawdę kochają Dzieci, a ich dobro leży im na sercu!!! Dobro Dziecka powinno być priorytetem państwa, to tym samym pilna troska o tych, co są przyszłością narodu:) Odbieranie rodzicom Dzieci?! - Nie w przypadku biedy, lecz jedynie z powodu patologii rodziców(!)

Moje uznanie dla Autorki artykułu za publiczne podniesienie tak palącego problemu! :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo - problem sterylizacji podniosłam w swoim artykule. link
Oczywiscie, jest zakazana i zapewne pamietasz, ile krzyku w prasie było w związku z zabiegiem sterylizacji na kobiecie, która zasłynęła jako matka małej Róży; swoja drogą ciekawa jestem bardzo, czy opiekunki społeczne nauczyły ja skutecznie sprzątac mieszkanie i zajmowac się dziecmi. Na uzytek kamer telewizyjnych jedna izba była "wypicowana" przez pracownice opieki. Jak jest teraz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, masz 5*, ale humor to mi zepsułaś na cały tydzień. Ale tak trzeba, dziękuję.

Sądzę, że zabieranie i nie zabieranie ma swoje wady i zalety jak wszystko. Osobiście skłaniam się ku koncepcji rodzinnych domów dziecka a rezygnacji z totalnych odczłowieczających i nie uczących samodzielności placówek. A co do rodzin. W niektórych przydałoby się lepszy nadzór pracowników społecznych. A może nie nadzór tylko współpraca? A może forma społecznego wsparcia wśród sąsiadów? Idealizuje? Może ale coraz więcej ludzi udziela się społecznie, przeszkoleni i mający dostęp do stałej pomocy i wsparcia mogliby "przyjaźnić" się z takimi rodzinami. Jak usłyszę o takim programie sama się zgłoszę. A czasem jak czytam i niektórych rodzicach to jestem za sterylizacją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to jest ze statystykami - nie pokazują chlubnych wyjątków. Ja też znałam wychowawców, którzy bardzo się starali, ale nie przezwyciężyli przeszkody, jaką jest forma organizacyjna, nie mająca nic wspólnego z rodziną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

... statystyki są dla pracujących tam pedagogów trochę krzywdzące. Pozdrawiam. (Dziecko mi "enter" kliknęło :)).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic dodać. Niczego nie ujmować. Świetny artykuł. Argumenty nie do odrzucenia, choć znam placówki, w których dba się o dobro wychowanków i te st

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.