Facebook Google+ Twitter

Dzieci szukają pod choinką smartfonów. Kiedyś wystarczały klocki...

Jeszcze nie tak dawno dziewczynki obrażały się na rodziców za lalki, które miały płakać, a nie płaczą, a chłopcy skakali z radości po znalezieniu pod choinką nowego zestawu Lego. Dziś listy do Świętego Mikołaja wyglądają zupełnie inaczej...

 / Fot. Silar, CC 3.0Święta coraz bliżej, więc reklamowa ofensywa trwa. To właśnie dlatego w grudniowe weekendy nie da się znaleźć miejsc parkingowych pod galeriami handlowymi, których jedyne i niepowtarzalne oferty przyciągają zapracowanych rodziców, biegających w rytmie Last Christmas między sklepowymi regałami, a radiowe jingle wzbogacone są o dźwięki dzwoneczków i innych bożonarodzeniowych instrumentów. I szlag człowieka trafia, kiedy widzi najnowsze propozycje gwiazdkowych podarunków dla dzieci.

Współczesne listy do Świętego Mikołaja, zwanego (swoją drogą nie wiadomo, dlaczego) Aniołkiem, pełne są próśb o nowego smartfona, wypasionego laptopa albo inną nowinkę technologiczną od firmy z jabłuszkiem. Że też nikt nie wymyślił jeszcze maila do Świętego Mikołaja! Byłoby o wiele prościej i szybciej…

Bo przecież w świętach chodzi właśnie o to, żeby pochwalić się na fejsie tym, co znaleźliśmy pod choinką! A gradacja napięcia w czasie kolacji wigilijnej jest ogromna. Wystarczy tylko przetrwać żmudne przygotowania (tu miejsce na lepienie pierogów i uszek), odbębnić wszystkie etapy wigilijnego spotkania (o zgrozo, kto wymyślił zwyczaj wypatrywania pierwszej gwiazdki?!), pouśmiechać się do siebie, wzruszyć przy łamaniu opłatkiem i przejść do meritum – odpakowywania prezentów. A rodzinna atmosfera, składanie sobie życzeń i wspólne śpiewanie kolęd, to tylko taki dodatek. W końcu jesteśmy narodem przywiązującym dużą wagę do tradycji…

Jakie szczęście, że prezenty otwieramy już w czasie pierwszego świątecznego wieczoru. Strach pomyśleć, co by było, gdyby leżały one pod choinką dłużej niż te kilka wigilijnych godzin! Bo choć moja wizja jest pewnie dość mocno przerysowana, to nie sposób nie pomyśleć o tym, co będzie za 20 lat, kiedy pokolenie Z będzie przygotowywać własne kolacje wigilijne dla swoich rodzin…

Dzięki Wam, twórcy pewnego komunikatora, że pomyśleliście o grupowych konferencjach wideo!

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

http://listydomikolaja.pl/ ależ istnieje mail do Świętego Mikołaja ;) Poza tym to nie reguła. Niektóre dzieci nie marzą o smartfonach, nawet nie o Barbie, wystarczą słodycze czy mała maskotka. Mnóstwo dzieciaków marzy w ogóle o jakimkolwiek prezencie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

to chyba zależy od wieku dziecka - moi siostrzeńcy 5 i 7 lat, zażyczyli sobie w listach do Mikołaja właśnie klocki i figurki superbohaterów (choć tu wkradło się trochę techniki, bo list pisali przez aplikację listdomikolaja.pl a ja potem od siostry dostałam kopię tego listu, gdzie mogłam zarezerwować, co im kupię:>). wiem też, że córki znajomych ciągle marzą o Barbie i nie po to, żeby wkleić zdjęcie z nią na FB. Nastolatki pewnie trochę przesadzają, ale ja ciągle wierzę w maluchy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za listy zapotrzebowań na prezenty choinkowe, komunijne czy jakiekolwiek inne nie są odpowiedzialne dzieci, tylko dorośli...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.