Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19687 miejsce

Dzieci zahamowane

Zazwyczaj martwią rodziców dzieci nadmiernie ruchliwe, których wszędzie jest pełno, widać je i słychać, rozpychają się, nie zważają na innych. Natomiast dzieci ciche, trzymające się na uboczu, niemal niewidoczne – często są oceniane jako grzeczne i nie budzą rodzicielskiej troski. A to właśnie im należałoby poświęcić szczególną uwagę.

Niedawno opowiedziano mi o trojgu dzieciach, których zachowanie może niepokoić. Najstarsza z nich, Lucynka, podczas szkolnych przerw zawsze trzyma się na uboczu. Zapytana – odpowie, zaproszona do wspólnej zabawy – podejdzie, ale już po chwili wycofuje się. Niekiedy stoi w pewnej odległości i przypatruje się dzieciom. Lucynka uczy się dobrze, jest pilna i uważna. Przez rodziców jest oceniana jako dobre dziecko, nie sprawiające żadnych kłopotów, lubiące samotność. Do przedszkola nie chodziła, rodzeństwa nie ma, rodzice nie utrzymują szerszych kontaktów towarzyskich. Mama Lucynki jest niemal zawsze w domu, bo pracuje chałupniczo „od rana do nocy” – jak mówi.

Drugie dziecko, to Łukasz, który jest przedszkolakiem. Jest dzieckiem „przymilnym”, jak o nim mówi wychowawczyni. Ładnie bawi się z innymi dziećmi, ustępuje im, służy pomocą. Rodzice uważają, że jest dzieckiem idealnym, jednak w przedszkolu zwrócono uwagę na to, że chłopiec nie wykazuje własnej inicjatywy, na każdą propozycję kolegów zgadza się, nie ma własnego zdania. Kiedyś na pytanie dotyczące jakiejś zabawy „a co ty o tym sądzisz?” Łukasz odpowiedział „a co mam sądzić?”

Z kolei Mikołaj ma dopiero dwa lata i pół i opowiedziano mi o nim następującą historyjkę: ostatnio był z mamą na przyjęciu u znajomych i tam jego mama niechcący przytrzasnęła mu palce drzwiami. Musiało to być bardzo dotkliwe, bo chłopczyk miał opuchnięte palce i bolały go przez kilka dni. Jednak na przyjęciu ani nie zapłakał, ani w inny sposób nie zakomunikował bólu. Dlaczego? Bo wstydził się zwracać na siebie uwagę!

Takie dzieci jak tych troje, nazywamy nieśmiałymi lub zahamowanymi. One nie mają odwagi w wyrażaniu swoich pragnień, mają wewnętrzne „hamulce” powstrzymujące je w uzewnętrznianiu uczuć i myśli. Nie mają śmiałości podążać za pomysłami i realizować je, są dziećmi o stłumionej woli. Stłumionej z zewnątrz, albo tłumionej wewnętrznie.

Zahamowanie może się uzewnętrzniać rozmaicie. Najczęściej w nie wyrażaniu własnych życzeń, w trzymaniu się na uboczu, ale także w pozornym lenistwie, w jąkaniu się, niekiedy również w nieposłuszeństwie. Zahamowanie może występować tylko w niektórych sytuacjach, tych dla dziecka szczególnie trudnych, albo jest stałą właściwością postępowania.

Jakie mogą być przyczyny ukształtowania się takich właściwości psychiki? Pomijając uwarunkowania neuropsychiczne, skłonność do zachowań wycofujących się i rezygnacyjnych ma zazwyczaj swoje źródło we wczesnym dzieciństwie, a mianowicie w sposobie opiekowania się i wychowywania dziecka. Już bowiem niemowlę uczy się, czy jego działania są skuteczne, czy też nie. Uczy się domagać od matki zaspokajania swoich potrzeb, uczy się wyrażać swoją bardzo jeszcze dziecięcą wolę. I wówczas ważny jest sposób postępowania matki: jeżeli żądania dziecka są spełniane zawsze, natychmiast i ponad miarę – dziecko może stać się małym tyranem. Z kolei jeżeli jego wymagania są lekceważone, nie są dostrzegane lub aktywnie tłumione – dziecko rezygnuje z dążeń. Wprawdzie zazwyczaj łatwo się nie poddaje, walczy metodą prób i błędów, ale przy długotrwałym braku skuteczności w końcu ustępuje.


W pierwszym roku życia dziecko powinno mieć bliski kontakt z matką nie mniejszy niż pięć godzin dziennie – tak twierdzą specjaliści zajmujący się wiekiem niemowlęcym. Okazywana dziecku radość – wzbudza jego radość, a spontaniczna aktywność dziecka powinna być nagradzana pieszczotą. Kiedy dziecko nieco podrośnie – ma prawo pobrudzić się, coś zepsuć, nie posłuchać, robić „po swojemu”. Spokojnie i cierpliwie należy wówczas pokazać dziecku, jak to należy zrobić i daną czynność wykonać razem z nim, a jego dobre pomysły nagradzać. Nigdy nie mówmy dziecku, że jest „za małe”, że czegoś „ jeszcze nie umie”. Nigdy nie odbierajmy mu odwagi, niech pod czujnym okiem dorosłego sprawdza swoje siły. Krytykowanie dziecka powinno mieć miejsce tylko w wyjątkowych wypadkach, nie mówmy więc „źle to zrobiłeś”, ale: „czy mógłbyś spróbować zrobić to inaczej?” I pokażmy jak.

Dzieci zahamowanych nie należy straszyć ani karać, ale należy wzmacniać pozytywne obszary ich psychiki, wzbudzać ich zaufanie do siebie. Dzieci te są często dziećmi nie tylko bardzo wrażliwymi, ale także empatycznymi, bardziej myślą o innych niż o sobie. Przykładem tego jest mały Mikołaj. Natomiast Lucynka nie miała doświadczeń kontaktów z dziećmi i gdy poszła do szkoły, to być może duża liczba dzieci wzbudziła w niej lęk, dziewczynka nie umiała być wśród nich swobodna. A ponieważ jej zachowanie było nagradzane przez dorosłych – utrwaliło się. Natomiast trudno powiedzieć, dlaczego u Łukasza nie rozwinęła się naturalna, dziecięca autonomia. Może przyjęta przez niego (nieświadomie?) strategia podporządkowania ma swoje źródło w sposobie wychowania w rodzinie?

Dzieci zahamowane, to najczęściej dzieci wychowywane autorytarnie albo przez nadmiernie lękliwe matki. Jednak także rodzice których cechuje nadmierna witalność mogą tłumić samodzielność i aktywność dziecka, bo wszystko sami zrobią szybciej i lepiej, a dziecko nie nadąża za ich pomysłami. Rodzice mogą bardzo kochać dziecko, jednakże ich sposób postępowania może spowodować, że dziecko stanie się zahamowane.

Co więc czynić? Z pewnością nie pouczać, bo same słowa odniosą skutek odwrotny – pogłębią zahamowanie. Natomiast należy wspierać samodzielność dziecka, stawiać przed nim jasne, szerokie granice tego co dozwolone, stwarzać sytuacje zachęcające do samodzielności sądów, decyzji i działań. A także otaczać dziecko tym co ożywia, co raduje, co zachwyca, o co wkrótce nie będzie trudno, bo zbliża się wiosna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Monika T.
  • Monika T.
  • 09.09.2011 03:05

Ja zostałam wychowana w atmosferze ciągłej krytyki. Każde moje zachowanie było wyśmiewane przez rodziców. Mam do nich ogromny żal o to. Teraz nie radzę sobie w życiu, robię bardzo dziwne rzeczy, sama nie wiem dlaczego. Nienawidzę siebie i ludzi.Dziękuję za uwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.05.2007 10:37

mam nadzieję, że przeczyta to jak najwięcej rodziców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ileż życia na znalezienie swojego miejsca i możliwości traci człowiek wychowany metodą : "siedź w kącie a ujrzą cię" , "dzieci i ryby głosu nie mają" , milcz, jak starsi mowią", " tyle wiesz, co zjesz" , itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Za poruszenie tak ważnego tematu i za poruszenie go w tak ciekawy sposób. Dałbym drugi za same opowieści o tej trójce: przykuwają uwagę i zapadają w pamić.
Znam bardzo dobrze kilkoro dorosłych i dorastających "grzecznych dzieci" i widzę, jak ciężko im z tym wycofaniem, zamykaniem się w sobie i nadrabianiem przesadną ustępliwością oraz najlepszymi ocenami. Problemy z nawiązywaniem i utrzymywaniem kontaktów międzyludzkich, chorobliwy perfekcjonizm, lęki, nawet depresje (o których oczywiście nikt nic nie wie)... to zbyt wysoka cena za bycie grzecznym i niesprawiającym kłopotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bardzo ważny temat. Sama chciałam o tym napisać. Z moich obserwacji wynika też, że dzieci te nie lubią, gdy im się poświęca szczególną uwagę. Są na ogół inteligentne i wiedzą, że „inne”, choć tego nie chcą.
Mam ucznia, który na ogół trzyma się na uboczu. I moje próby, i próby innych dzieci, aby go zintegrować z klasą, kończą się gburowatymi odmowami. Ale nie zniechęcamy się.
Co mnie zastanowiło? Kiedy poznawałam dzieci, pytałam o marzenia, plany, chłopiec (uczeń klasy czwartej) całkiem serio powiedział, że chce być lekarzem, a uczy się raczej poniżej średniej klasy…

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.