Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181643 miejsce

Dziecięca agresja

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-11-07 14:14

"Mechaniczna Pomarańcza" wkracza w naszą rzeczywistość.

"Za naszych czasów było inaczej..." - Takie słowa słyszał w swoim życiu chyba każdy nastolatek. Konflikt pokoleń - chciałoby się rzec. Chociaż... niekoniecznie, bo takich właśnie słów używam, gdy media nagłaśniają kolejny przypadek dziecięcej agresji. Za każdym razem zadaję sobie również pytanie: Kto jest winien? Dzieci? Szkoła? Dorośli? Wszechobecna przemoc i pornografia?

Za "moich czasów", a kończyłam liceum zaledwie 5 lat temu, świat niczym nie różnił się od otaczającego nas teraz. Telewizja emitowała niestosowne filmy, z komputerów dobiegały odgłosy strzelanek i rozlewu krwi, a kioski sprzedawały "świerszczyki". Internet był również. Ale nie było pośród tego wszystkiego takiej ilości frustracji, nienawiści i przemocy. Nigdy nie spotkałam się z atakami na kolegów czy koleżanki, nigdy nie słyszałam o tak okrutnych, zwierzęcych aktach niekontrolowanej złości. Dziś to smutna i przerażająca norma. Myślę, że warto byłoby przeanalizować zmianę, która nastąpiła w tak krótkim czasie i wyciągnąć stosowne wnioski, bo, jak wie każde dziecko - nic nie dzieje się bez przyczyny.

Daleka jestem od radykalnych stwierdzeń i opinii, bo nie mam ani prawa, ani odpowiednich kompetencji, ale zrzucanie winy na kolejnych "odpowiedzialnych" to błędne koło. Brak zdecydowanych rozsądnych kroków prowadził będzie do kolejnych tragedii, a tego nikt z nas nie chce. Zastanówmy się tylko czy, tak modne ostatnio, bezstresowe wychowanie, zastępowanie rodzicielskiej czujności komputerem, kolejnymi prezentami i brak rozsądnego systemu kar i nagród nie jest przypadkiem kluczem do całej sprawy? Czy trzeba być pedagogiem, psychologiem czy socjologiem, żeby wiedzieć, iż źródłem wszystkich zachowań dziecka jest jego rodzina? Że nauczyciele nie dadzą sobie rady z dziećmi, jeśli nie potrafią tego sami rodzice. Zwłaszcza, że klasy są coraz bardziej przepełnione.

Polityczne rozważania na temat naprawienia tej sytuacji prowadzą donikąd. Odseparowanie kłopotliwych jednostek, zaostrzony rygor, kary, czy nawet zaangażowanie byłych pracowników GROM to tylko doraźne lekarstwo. Przyczyny, a nie skutki powinny być obiektem zainteresowania osób decyzyjnych. Tylko zdecydowane i konsekwentne działania, takie jak profesjonalna pomoc psychologiczna w szkole, mniejsze klasy, lepiej wyszkoleni nauczyciele, którzy będą potrafili zareagować na pierwsze symptomy rodzącej się patologii i większa ilość uwagi mogą pomóc naprawić psychikę mnóstwa nieszczęśliwych i samotnych dzieci. Bo takie właśnie one są. Pozostawione same sobie, tworzą swój własny świat reguł i zasad, który bez nadzoru dorosłych będzie coraz bardziej popadał w patologię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Wiesz to wygląda mniej więcej tak: pokaż problem, a my go rozdmuchamy. Dopóki nikt się tym nie interesował (czytaj media), problemu nie bylo w świadomości ludzi. Kiedy zainteresowały się media (czytaj: stwierdziły, że może to zwiększyć czytalność i oglądalność), problem został pokazany. W sposób nawet przejaskrawiany. Żeby było jasne, nie twierdzę, że problemu nie ma. Twierdzę tylko, że ma on gdzie podłożę, czy raczej przyczyny. Cytując Ciebie "pierwszą tego typu nagłośnioną sprawę...", właśnie to co napisałem wcześniej. Szokiem nie był fakt zabójstwa, czy może nie tak, poprzez pokazanie tego szerszej publiczności, a nie tylko mieszkańcom danego miasta, problem zrobił się nagle ogólnonarodowy. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.11.2006 12:15

Myślę, że traktowanie problemu przez Pana Giertycha jest mocno powierzchowne. Propaguje radykalne rozwiązania i metody, co nigdy nie jest wyjściem najlepszym. Również koloryzuje i rozpowszechnia stereotypy. Z tym się zgodzę.
Być może miałam to szczęście, że trafiłam do "porządnego" liceum, być może trafiłam na dobrze wychowanych uczniów lub doskonałych pedagogów. I w końcu, być może, były takie sytuacje, tylko nikt o nich nie mówił. Nie do końca. Wystarczy wspomnieć zdaje się pierwszą tego typu nagłośnioną sprawę zabójstwa dokonanego przez nastolatki na koleżance z klasy. Pamiętam falę zdumienia, szoku i paniki. W głowie się nie mieściło, żeby dzieciaki mogły zrobić coś tak potworego. Wcześniej nie było podobnych doniesień, co świadczy, nie tyle o tym, że problemu nie było. Był. Ale nie w tak ogromnym nasileniu jak dziś. Nie ma dnia, w którym nie usłyszelibyśmy o samobójstwach, napadach, gwałtach. A sprawcami nie są dorośli, tylko dzieci, coraz młodsze. I to jest problem.
Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem sobie artykuł pani Oli Łańcuckiej i nasuwa mi się jedna sprawa. Autorka napisała, że za "jej czasów" nie było takiej, jak to określiła, "ilości frustracji, nienawiści i przemocy". I nie mogę się z tym stwierdzeniem do końca zgodzić. Bo to nieprawda, że było inaczej. Było tak samo, tylko nikt o tym nie mówił. Nikt się tym problemem nie zajmował. Należy zauważyc, że obecne pokolenie "przywódców", że tak to nazwę, tych grup młodych rozrabiających, często gęsto, mają po 25-30 lat. Czyli właśnie kończyli szkołę mniej więcej w czasie, w którym robiła to autorka tekstu. To oni pokazują i pokazywali młodzieży, że granice są po to, żeby je przekraczać. Mnie w tej całej rozmowie o polskiej szkole martwi i przeraża co innego. Zdarzyło mi się ostatnio oglądać reklamę LPR, w której uśmiechniety pan G, oświadcza, że nie ma w szkole miejsca na patologię. I tu się z nim zgodzę. Dlaczego jednakoż ta patologia według LPR-u to dzieciaki ubrane, powiedzmy jak, osoby słuchające metalu czy punka? Nie wiem czy coś się zmieniło od moich czasów, ale śmiem twierdzić, że grupy rozrabiające mają z takimi ludźmi mało wspólnego (oczywiście nie twierdze, że i tacy nie szaleją). Jest to pewien prosty stereotyp, że jak ktoś ubiera się inaczej, słucha takiego "łomotu" musi być zły. Przyznaję, że ta część wypowiedzi to poniekąd prywata, ale przeszkadza mi takie myślenie i nic na to nie poradzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny artykuł o tym samym problemie. Szkoda, że nic nowego w nim nie ma, ale co ma być?? Ten problem istnieje caly czas i warto o nim przypominać. Nie wiem skąd takie przeświadczenia, ale 5 lat temu było tak samo. Mogę nawet powiedzieć, że już od dziesięciu lat w szkole jest przemoc. Nic się nie zmieniło tylko media zaczęły to naglaśniać. Dawniej nie było również komórek z kamerami więc żaden dzieciak nie mógł nagrywać i umieszczać swoich głupich pomysłów w internecie. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.