Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17732 miejsce

Dziękuję Wam, tak po prostu

Może zacznę nazbyt ogólnikowo, ale muszę to napisać: marzenia się spełniają. Owszem, nie zawsze, ale jeśli człowiek dąży do tego, aby owe marzenia urzeczywistnić, życie się do nas uśmiechnie.

 / Fot. Dawid BożekLeżenie do góry brzuchem i samo marzenie nic nie pomoże. Trzeba działać.

Czemu o tym piszę? Bo gdybym pięć lat temu, zamiast rozpocząć swoją przygodę z „Wiadomościami24.pl”, siedział w pokoju, oglądał skoki w TVP i spoglądając na dziennikarzy wykonujących, moim zdaniem, najlepszą robotę na świecie, tylko marzył, prawdopodobnie pozostałbym w tym stanie do dziś.

Postanowiłem jednak wziąć sprawy w swoje ręce i rozpocząć pierwszy poważny etap w drodze do bycia profesjonalnym dziennikarzem. Droga ta prowadziła przez wiele różnych zakrętów, po których, przyznaję się, miałem ochotę tym wszystkim rzucić i zająć się czymś innym. Ale to nie jest w mojej naturze. Jeśli już do czegoś dążę, fatalnym byłoby zawrócić w połowie drogi.

Kiedy pewnej styczniowej soboty Mariusz Michalski, inny autor „Wiadomości24.pl”, napisał, że widzi mnie wkrótce w profesjonalnej redakcji sportowej, uznałem to za kurtuazję. On jednak się nie mylił. Po pięciu owocnych latach w „Wiadomościach24.pl” wkraczam na kolejne piętro. Przechodzę na zawodowstwo. Od tygodnia mam okazję pisać do jednego z dzienników sportowych.

Dziękuję Wam, redaktorzy, dziennikarze, autorzy – jakkolwiek by was nazwać – za cenne uwagi i słowa otuchy. Dzięki „Wiadomości24.pl” miałem okazję od środka widzieć jedne z największych imprez sportowych w naszym kraju, rozmawiać z zawodnikami, robić relacje. Niezależnie od obecnej sytuacji serwisu wiedziałem, że wkrótce będę mógł napisać powyższe słowa.

W początkach swojej pracy dziennikarskiej przeżyłem sporo fajnych momentów. Jak wiecie, moim konikiem są skoki narciarskie, więc pierwszy wyjazd na Puchar Świata (w styczniu 2014 roku) był dla mnie ogromnym przeżyciem. Byłem blisko ludzi, których jeszcze niedawno podziwiałem w telewizji. Nie sprawiało mi problemu przeprowadzenie krótkiej rozmowy, czy napisanie szybkiej relacji. Byłem w swoim żywiole.

Pamiętam również wyjazd do Spodka na turniej piłkarzy ręcznych. Gdy miałem okazję zamienić parę zdań ze Sławomirem Szmalem, Bartoszem Jureckim czy Andrzejem Rojewskim, przez myśl mi nawet nie przeszło, że rozmawiam z przyszłymi brązowymi medalistami mistrzostw świata. Choć w gruncie rzeczy typowy dziennikarz na co dzień jest chłodny i analityczny, nie wierzę, że w środku nie czuje emocji, rozmawiając z osobami, które każdego dnia zdobywają serca kibiców. To są przeżycia, które niezwykle trudno jest wymazać z pamięci. Nawet jeśli po wielu latach praktyki uprawianie tego zawodu staje się rutyną.

Dlatego drogim autorom życzę takich właśnie przeżyć. Może nie każdy z Was ma w planach zostanie żurnalistą, ale mam nadzieję, że z niektórymi z Was spotkam się w loży prasowej czy sali konferencyjnej i usłyszę: „Ja też pisałem dla „Wiadomości24.pl”.

PS: Nie mówię „żegnam”, ale „do widzenia”.

Dawid Bożek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.