Facebook Google+ Twitter

Dzień bez redakcji dniem straconym

Niezadowoleni autorzy i sfrustrowani redaktorzy – tak zakończył się prima aprilisowy dzień bez redakcji. Moderatorzy obywatelscy otrzymali zabawki, a przed północą spakowali swoje kredki i poszli w siną dal. Na placu boju pozostał naczelny, by choć w minimalnym stopniu doprowadzić serwis do porządku.

Dzień redakcyjny zaczął się dla mnie rano, może nie tak wcześnie, bo po siódmej. Na dzień dobry – zabawa z wagami i okienkiem z galeriami. Poza pretensjami ze strony naczelnego, który tego dnia wcielił się w rolę marudnego komentatora, obyło się bez przeszkód. Dałam radę (dzięki Tomek). Później było coraz gorzej. Okazało się, że moderacja materiałów wymaga więcej uwagi niż byłam w stanie temu poświęcić. Poza ogólnymi uwagami, nie jest łatwo wskazać konkretne błędy, przede wszystkim stylistyczne. W pewnym momencie w każdym zdaniu widziałam błąd – wtedy spasowałam. Niestety, w między czasie, mimo niedowierzania redakcji, pojawiły się problemy techniczne, jak np. brak możliwości zmiany działu. Czy to był zatem dzień bez redakcji? Nie do końca...

1 kwietnia był dniem poświęconym zabawie w moderatora. Poza przerwą na wyjazd na zajęcia, które się nie odbyły, na czacie byłam obecna do wieczora. I przez te godziny doszłam do niepokojących wniosków. Po pierwsze, redakcja nie jest w stanie wychwycić wszystkich błędów, nie zajmuje się tylko redakcją artykułów. Czy oni mają jakieś rozdwojenie jaźni, że mimo wszystko dają sobie jakoś radę? Chyba tak. Po drugie, nie jestem wcale tak uparta, jak sądziłam. Wielu autorów wytrwale nadsyłało wciąż te same materiały, nie nanosząc poprawek. Nie zdziwmy się więc, jeśli redakcja nam szybko osiwieje. Po trzecie, skupienie, uwaga – bez tego nie da rady. Każdy tekst trzeba przeczytać dokładnie, to nie takie hop siup. A mimo wysiłku włożonego w pracę, na stronie pojawiały się błędy. Przyczyna? Brak organizacji (przynajmniej w naszym przypadku). / Fot. Redakcja

Zaobserwowałam, że w pracy redaktora wkurzające są nie tyle same błędy popełniane przez autorów, co marudni, narzekający i wiecznie niezadowoleni użytkownicy. Wiem, to brutalne. Jednak skacząc z jednego zadania do drugiego, dochodzi do nas głos autora, który: a) wszystko wie lepiej, b) uważa, że redaktorzy nie ludzie i nie powinni popełniać błędów, c) za spowolnienia w serwisie i problemy techniczne obwinia nie informatyków, ale kogo? Oczywiście – redaktorów. Koniec tego narzekania. Wbrew pozorom, było mi wesoło, choć może był to tragiczny śmiech, bo patrząc na dezorganizację na redakcyjnym czacie, oczy same wywijały mi fikołka. A ja się rządzić nie chciałam.

Dzień bez redakcji na pewno był nauką. Pokory. I wiem już skąd brać zdjęcia do artykułów. Bo niestety niczego więcej się nie nauczyłam. Za to zamiast ślęczeć nosem w moderacji, lepiej będzie zaprzyjaźnić się bardziej ze słownikiem poprawnej polszczyzny. Akcję najbardziej trafnie podsumowała Natalia: „No, to udowodniliście sobie, że jak dacie za dużo władzy, to użytkownicy rozniosą w24 w drobny maczek”. A do tego nie było tak daleko. W serwisie pojawiła się „relacja” z meczu, która w ciągu kilku minut zebrała kilkadziesiąt negatywnych komentarzy – brawo. Ale... była autorska. Czyż nie o to chodzi? Materiały autorskie górą! Śmiechu (oczywiście nie zawsze). Zabawki w postaci uprawnień redaktorskich z całą pewnością nie powinny należeć do autorów.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Życzę wszystkim autorom, wszystkim " po drodze " aż do redaktorów, moderatorów i wydawców luzu i spokoju. Życie jest piękne. Każdy moment złego humoru to czas stracony. Ja jak mam niedobry humor, to idę na kawę do babci Feliksy Wysockiej. No, ale teraz mam problem. Wczoraj, przez około 6 godz aż do 1;00 w nocy, próbowałem przesłać filmy do materiału : " Feliksa Wysocka z Nowogardu, siostrzenica Marii Curie-Skłodowskiej ". Dzisiaj straciłem kilka godz i nie wyszło. Serwer ma zbyt małą pojemność. Na przyszłość muszę stosować mniejsze dawki. Co ? Mam się z tego powodu martwić ? Głowa do góry !

Komentarz został ukrytyrozwiń

[+] Komentatorzy sportowi wszystkich krajów łączcie się.
San Marino - Polska 4 - 1. Tak mi pozostało w pamięci

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Jackiem. Gdybyśmy funkcjonowali jako zgrany zespół od pewnego czasu, nie komunikowali się jedynie przez skypa, ale i realnie, jak to ma miejsce w redakcji, a co najważniejsze - wybrali osobę podejmującą ostateczne decyzje, czyli naczelnego, sprawa poszłaby łatwiej. Ja pomimo iż przez cały czas "bycia redaktorem", moderowałam w napięciu i stresie, jestem bardzo zadowolona, iż dano mi taką możliwość :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.04.2009 10:43

Nie do końca zgadzam się z Toba, Gosiu. To nie był "dzień stracony" Przecież piszesz, ze: " Po pierwsze, redakcja nie jest w stanie wychwycić wszystkich błędów, nie zajmuje się tylko redakcją artykułów. Czy oni mają jakieś rozdwojenie jaźni, że mimo wszystko dają sobie jakoś radę? Chyba tak."

Jeżeli "dzień bez redakcji" sprowokował Cie do takich wniosków, był już sukcesem.

Piszesz również o braku organizacji. Tak, to był największy problem. Najlepszym przykładem jest moja popołudniowa ingerencja w pierwsza trojkę :) Owszem, nim to zrobiłem, uzgodniłem cala akcje z Pawłem Nowackim. Nie uzgadniałem tego z Wami. Dlaczego? Kogo miałem zapytać? Ciebie, Lucynę, Damiana, czy Pawła Mazura? :) W każdej, razem pracującej, grupie, musi istnieć jasny podział rol. Musi również istnieć ktoś, kto podejmuje ostateczne i wiążące decyzje... na demokratyczne rozważania brak czasu. Grożą powstaniem chaosu.

Jestem zwolennikiem "dnia bez redaktora". Uważam, ze można zaryzykować te formę prowadzenia serwisu np. raz na kwartał...

Tym razem była to "jazda bez prawa jazdy" :), jak pisze Stefan. Jednak prowadzenie samochodu jest sztuką do opanowania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmm, to jest ciekawe bo ja ten artykuł puściłem wcześniej. Dużo wcześniej w wydarzeniach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzień bez redaktora przypomina mi sytuację, kiedy pozwolilibyśmy dzień w roku jeździć kierowcom bez prawa jazdy, żeby uzmysłowić wszystkim, że taki dokument jest potrzebny, albo dali możliwość wyboru między jazdą lewą, a prawą stroną, żeby...
Oczywiście celowo przejaskrawiam, ale z mojego punku widzenia - autora, który nie ma ciągotek redakcyjnych, wiosek jest jeden: nigdy nie wysyłać tekstów w taki dzień. Doszedłem do takiego wniosku na podstawie losu mojego primaaprilisowego newsa, który wysłałem jeszcze przed północą 31 marca, a ostatecznie ok. 17.00 wylądował w dziale opinii Moich Trzech Groszy. (link
Nie twierdzę, że tekst jest mistrzostwem świata, i nie chcę opisywać korespondencji z anonimowym moderatorem (właśnie, dlaczego anonimowym?), ale po prostu wiem, że nigdy w dzień bez redaktora nie wykażę się dziennikarską aktywnością. Róbcie tak częściej, a może doczekamy się także dnia bez czytelnika.
PS. Uznanie dla Autorki tego materiału za wykazaną w nim pokorę, ale odnoszę wrażenie, że to jednak nie jest częstą cechą wczorajszych moderatorów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ja się chyba nie sprawdziłem:((

Komentarz został ukrytyrozwiń

No był po to właśnie, by pokazać, jak to wygląda z perspektywy redaktora. Cel zamierzony osiągnięty. A czego więcej się spodziewałeś Pawle? ;) Sami też trochę zobaczyliśmy, jakie są uprawnienia redaktorskie itd. I że trzeba się podszkolić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie, to ciężka praca...

Komentarz został ukrytyrozwiń

a w jednym momencie jedna osoba...
A wczorajszy dzień miał to pokazać. Po to tylko był

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.