Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174732 miejsce

Dzień bez samochodu, czyli kosztowna farsa

W sobotę w Gliwicach na dziewięć godzin zamknięto dla ruchu samochodowego część ulicy Zwycięstwa. Objazd wyznaczono wąskimi uliczkami starówki. Przestrzegania nowej organizacji ruchu pilnowali zmobilizowani funkcjonariusze straży miejskiej.

Zamknięta ulica czyli Międzynarodowy Dzień Bez Samochodu / Fot. Andrzej PieczyrakSobota jest dobrym czasem na spacery po starówce miejskiej nie tylko dlatego, że jest to dzień wolny dla większości z nas, ale głównie dlatego, że ruch samochodowy tego dnia jest znacznie mniejszy niż w dni robocze. Korzystając z pięknej pogody postanowiłem przejść się po mieście.

Pierwszym, co mnie zaskoczyło, były sznury aut, ciągnące uliczkami starówki – ruch był większy niż kiedykolwiek. Po chwili dostrzegłem przyczynę tego zjawiska. W wielu częściach miasta ustawiono tablice kierujące ruch samochodowy na te, w większości wąskie uliczki, wokół rynku.

Świąteczne objazdy / Fot. Andrzej PieczyrakKiedy dotarłem do ulicy Zwycięstwa, okazało się, że jej fragment został zamknięty dla ruchu kołowego. Na skrzyżowaniach stały metalowe barierki z zakazami wjazdu, a przy nich liczni funkcjonariusze Straży Miejskiej. Całość przypominała jakąś sytuację kryzysową - alarm bombowy lub przygotowania do przemarszu kibiców. Przez chwilę miałem nawet skojarzenia z czasami stanu wojennego, ale na szczęście uśmiechnięci funkcjonariusze całkiem nie pasowali do tych wspomnień.

Od jednego z tych miłych stróżów prawa dowiedziałem się, co jest przyczyną paraliżu miasta. Okazało się, że w ten oryginalny sposób władze mojego miasta postanowiły włączyć się w obchody Międzynarodowego „Dnia Bez Samochodu”. Podobnie jak ja, zdziwieni i zdezorientowani byli kierowcy, którzy starali się przebić przez ten newralgiczny fragment miasta. Przystanąłem i przez chwilę obserwowałem reakcje kierowców, upewniając się, że podobnie jak ja, wiele osób nie potrafi zrozumieć tych niecodziennych okoliczności.

Uśmiechnięci funkcjonariusze... czasem przepuszczali auta. / Fot. Andrzej PieczyrakPodniosłem z ziemi trochę przydeptaną ulotkę, na której można było przeczytać: „Wydział Środowiska Urzędu Miejskiego w Gliwicach uprzejmie informuje, że w związku z obchodami Międzynarodowego „Dnia Bez Samochodu” w dniu 22 września 2007 roku od godziny 7.00-16.00 zostanie zamknięta ul. Zwycięstwa dla ruchu samochodowego”. I jeszcze, pogrubioną czerwoną czcionką - „Prosimy o dostosowanie się do wyznaczonych objazdów i oznaczeń drogowych oraz zachowanie szczególnej ostrożności”. Muszę dodać, że ta ulotka była jedyną, którą udało mi się znaleźć.

Pytanie o sens




Powstaje pytanie o sens tak przygotowanej, albo raczej – nieprzygotowanej akcji. Brak odpowiedniej informacji poprzedzającej akcję, brak jakichkolwiek imprez promujących zalety „życia bez samochodu” spowodował, że zamknięta ulica bynajmniej nie „ożyła”. Wręcz przeciwnie, ta zazwyczaj gwarna część miasta, nagle stała się martwa. Przechodnie nieśmiało przemykali koło barierek i strażników, niechętnie zapuszczając się w ten fragment miasta, ogrodzony niczym getto.

Wydatki poniesione na organizację obchodów „Dnia bez samochodu” nie na wiele się zatem zdały. Ten pomysł raczej nie zachęcił ludzi do niczego. Powiem więcej, gdyby nie pobłażliwość uśmiechniętych funkcjonariuszy, którzy przepuszczali przez kordon co bardziej zdesperowanych kierowców, to więcej byłoby złorzeczeń niż sympatii do całego pomysłu.

Pytanie o przyczyny



Dlaczego „Dzień bez samochodu” wyglądał w Gliwicach tak, a nie inaczej? Podejrzewam, że głównym celem akcji było, tak jak w wielu innych przypadkach - odfajkowanie kolejnej „proekologicznej” imprezy przez nasz gliwicki magistrat. Urzędnicy, nie do końca rozumiejąc cel całej imprezy wykonali niezbędne minimum, ograniczając się do zamknięcia dróg. To zaś zostało odebrane przez nieświadomych niczego mieszkańców jako kolejne utrudnienie i dezorganizacja. No cóż, nikt nie będzie rozliczał urzędników z tego „sukcesu”, bo trudno kogoś rozliczyć z „przyrostu świadomości ekologicznej” czy zmiany postaw mieszkańców wobec problemów zanieczyszczenia środowiska, efektu cieplarnianego i wyczerpywania się surowców na naszej matce Ziemi. Mam jednak nadzieję, że tegoroczna akcja była tylko wprawką, a kolejne działania będą coraz bliższe idei „Dnia bez samochodu”. Wierzę również, że świadomość ekologiczna urzędników i decydentów będzie rosła co najmniej tak szybko, jak przeciętnego mieszkańca Gliwic. To ostatnie jest szczególnie ważne, gdyż opisana akcja to nie jedyny przykład głębokiego niezrozumienia zagadnień ekologii i ochrony środowiska przez gliwicki magistrat. O czym już pisałem i będę nieustająco pisał, dopóki sytuacja nie zmieni się na lepsze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 00:24

+ za zajęcie się debilnym pomysłem bady urzędasów którzy nie wiedząc po co i dlaczego robią na co dzień i od święta wszystko żeby spokojnym ludziom jak najbardziej uprzykrzyć życie.

Tak zaczynam się zastanawiać nad odwrotnymi skutkami takiego działania w kwestii zanieczyszczenia powietrza. Przecież nie od dziś wiadomo że ciąg samochodów poruszających się żabką w korku zdecydowanie bardziej zanieczyszcza spalinami powietrze niż ten sam ciąg samochodów przemierzający taką samą trasę przy stabilnej prędkości. Czy jakiś prokurator nie powinien się zainteresować jaki cel miało na równi świadome jak i bezcelowe spowodowanie dodatkowego zatrucia powietrza w ścisłym centrum?
Czy może ktoś w zamian za taką właśnie absurdalną decyzję skasował od najbardziej rozpowszechnionej w rejonie sieci stacji benzynowych odpowiednią kopertę za spowodowanie wzrostu zapotrzebowania na paliwo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam. Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale ostatnio jesteśmy zajęci ewidencjonowaniem drzew, które nasze służby miejskie mają zamiar powycinać. Mierzymy, opisujemy i fotografujemy setki drzew (w Gliwicach przeznaczono do wycinki ponad 500 drzew), wiec trochę brakuje mi czasu.
Jeżeli chodzi o tablice rejestracyjne, to postaram się to jeszcze sprawdzić. Poprawiłem już zdjęcia (przesłoniłem tablice) i jeżeli redakcja uzna to za słuszne i konieczne to chętnie doślę "przerobione" zdjęcia. Swoją drogą przeglądałem prasę i oglądałem dzisiejsze Wiadomości i wszędzie są widoczne auta i ich rejestracje... czy zatem wszyscy wyrazili na to zgodę?
P.S. Jako fotografa (z Bożej łaski) denerwują mnie "wchodzące" stale w kadr samochody... ale czy w dzisiejszych czasach można uniknąć auta na zdjęciu :-(.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co szkodziło władzom miejskim zaprosić do współpracy gliwickie organizacje ekologiczne? Z pewnością chętnie wykorzystałyby okazję, aby się zaprezentować na ul. Zwycięstwa. I z pewnością lepiej potrafiłyby przekazać mieszkańcom ideę "dnia bez samochodu" niż olewający wszystko urzędnicy.

Już sama treść ulotki mówi wszystko: "prosimy o dostosowanie się do objazdów i zachowanie szczególnej ostrożności". A mogłoby być tak: "zostaw samochód w domu! Dzisiaj w mieście pełno atrakcji dla pieszych! Tylko dzisiaj otwarte będą kawiarenki na deptaku - Zwycięstwa. Przejazd tramwajem za darmo. Zachęcamy do odwiedzenia stoisk organizacji ekologicznych. Życzymy wszystkim gliwiczanom wesołej zabawy" Eh, pomarzyć troszeczkę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzień pieszego pasażera;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

jeżeli jest to wypadek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jeśli fotografujemy auto, którego kierowca popełnia przestępstwo, czy wówczas tablica musi być zasłonięta podczas publikacji zdjęcia ?!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie wolno fotografować tablic rejestracyjnych prywatnych samochodów, chyba że mamy zgodę właściciela" Tablic rejestracyjnych a nie samochodu. Jeżeli tablica nie jest głównym motywem zdjęcia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzisz Mariuszu... "Nie wolno fotografować tablic rejestracyjnych prywatnych samochodów, chyba że mamy zgodę właściciela". Czyli dobrze pamiętam słowa tego mojego dziennikarza :-] A Andrzejowi napisałem to, jako taka dziennikarska uwaga - porada...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2007 13:15

Tablice rejestracyjne powinny być wydoczne tylko za zgodą właściciela

link 708.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na mój mały rozumek, częste hamowanie i ruszanie wymuszone przez objazdy raczej zwiększyło zużycie paliwa w samochodach zdezorientowanych kierowców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.