Facebook Google+ Twitter

Dzień Dnia Powszedniego

Swój dzień mają zawody, emocje, wydarzenia w historii narodów. Swojego dnia doczekały się nawet rzeczy. A może tak zrobić kiedyś Dzień Dnia Powszedniego, bez „dodatków”?

Świętowanie rocznic rozmaitych wydarzeń chyba nikogo nie dziwi. Jednak zadomowiły się w kalendarzach „mini rocznice”. Rocznice w pigułce, czyli „dni”. Swoista moda na to, by niemal każda rzeczywistość naszego życia doczekała się swej mini rocznicy w kalendarzu, staje się czasem śmieszna, a chyba nie o śmieszność tu chodzi.

Dzień braku i dzień posiadania

Na potrzeby tekstu dokonałam prostego, roboczego podziału wybranych „mini rocznic”. Wydaje się, że podstawową kategorią jest tu: „posiadanie” (czegoś lub obecności kogoś). Zatem, kiedy obchodzony jest jakiś dzień, mówi się wtedy o zasobności w coś, pozbywaniu się czegoś (coś mamy, jednak wcale nie chcemy tego mieć) albo wprost o braku.
Dla zobrazowania tego podziału podam kilka przykładów. Dzień, w którym ktoś wspomina, że coś ma, np. dzień muzyki, filmu, teatru, telewizji, poezji, książki, flagi. Kolejne rozróżnienie – dzień pozbywania się czegoś, nawet w sposób radykalny. Są to dni walki np. z depresją, nowotworem, homofonią, rasizmem. Są też dni braku: dzień bez samochodu, dzień bez papierosa, bez zakupów.

Mała diagnoza

Ilekroć trafiam na dzień „czegoś lub kogoś”, zastanawia mnie po co właściwie został ustanowiony. Oprócz często dobrej zabawy i formy zwrócenia uwagi ludzi na coś, o czym warto pamiętać, dostrzegam też zupełnie inne zjawisko. I nie jest to skutek działania, ale bardziej źródło.
Wydaje mi się, że nagromadzenie kolejnych „mini rocznic” wspomnień i braków to efekt zacierania się granic pomiędzy tym, co publiczne, a sferą życia prywatnego. Jakaś przedziwna potrzeba ekspresji, wyrażania emocji, pokazania całemu światu, że oto coś jest dla mnie ważne w danym dniu. A może czasami łatwiej podziękować za coś w tłumie, razem z innymi, niż wyrazić wdzięczność i szacunek "prywatnie"? Przykładem niech będą relacje międzyludzkie - publiczne przeprosiny, reality show typu "przebacz" i "pokochaj". Czy to przejawy rozpaczliwych prób znalezienia dla siebie miejsca w świecie i wśród innych? Kiedyś, moi dziadkowie nie potrzebowali dnia flagi. Szacunek dla sztandaru był czymś oczywistym. Czy dzisiaj czujemy się aż tak bardzo zagubieni w świecie, czasie, wśród naszej codzienności, że potrzeba nam kolejnych dni pamiętania o…?

Skoro już ustanawiane są kolejne dni osób i rzeczy, to chociaż nie traktujmy ich zbyt dosłownie! Dzień Matki niech zaczyna się każdego ranka, z uprzedzeniami walczmy codziennie, zaś bez papierosa można próbować wytrzymać dłużej niż dzień.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

bo juz umiem- technicznie--stawiac plusy, a artykuł daje do myslenia

Komentarz został ukrytyrozwiń

> ginko1

Akcje...fakt, ich jakość zależy od tych, którzy podjęli się ich wykonania,ale też od samych uczestników. Co do sposobu prowadzenia katechez i innych (bo częściowo o tym mowa jak sądzę) - znów sprowadza się to do człowieka (prowadzącego), ale liczy się też forma przekazu itd. Trudno oceniać teraz, można tylko rzucać ogólne opinie.
A syndrom "zagalopowania się" - nie omija nikogo, racja!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicjo,
rzeczywiscie moje refleksje nie poparte przykładami. Nie walczę z kosciołem, na pewno wiele osob, katolikow, dostaje wsparcie duchowe, sama mam dobrych znajomych posrod praktykujących katolikow i szanuję tych ludzi oraz ich religie. Niepokoja mnie akcje--ostatnia jakies 2 lata temu w szkołach--przeciw "sektom", akcja organizowana przez władze koscielne. Do worka sekt wrzucano swiadkow Jehowy, Hare Kriszna, a nawet tak szlachetna sciezkę i--starsza od chrzescijanstwa--jak buddyzm. To troche miesza młodziezy w głowie, nie uwazasz? Wiem tez jak stronniczo niektórzy katecheci przedstawiaja inne religie. Nawet judaizm. Chrzescijanstwo jest wielkie, bez watpienia, czasem tylko ludzie głoszący wspaniałe przesłanie Chrystusa zagalopowuja sie, no ale coz, to ludzkie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> klara.maj

...oczywiście z tym dniem Dnia Powszedniego to żart. Szczypta ironicznego podsumowania...;-)


> ginko1

Zastanawiające, że zastosowano w komentarzu do tekstu przykład kościoła katolickiego. Zgadzam się z tym, że potrzeba ekspresji jest naturalną potrzebą człowieka, pewnym oczywistym dążeniem. Podzielam też opinię, że niektórzy mogą to wykorzystywać by zawłaszczać sobie innych, np. skłonić do określonego działania czy też sposobu myślenia. Kluczem jest sprytne zagospodarowanie pustych przestrzeni w człowieku - pustki serca, potrzeby akceptacji itp. To już kwestia indywidualna.

"Kościół powszechny stara sie zawłaszczyc i "zagospodarowac"cała przestrzen swietosci w człowieku" - z teza śmiała. Brak jednak przykładów, a szkoda. Dodam tylko,że przypadki różnych form zawłaszczania sobie człowieka mają miejsce wszędzie, we wspólnocie Kościoła też, daleka jednak jestem od skrajnych podsumowań typu: "cały kościół robi coś zle" jak i "wszyscy ludzie w kosciele są bez wad".



> JadwigA

Akcje mają to do siebie, że zwykle są udane. Każdy zryw jest łatwiejszy niż zmaganie się z codziennością. To takie bohaterstwo chwili... A chwile - no właśnie - nie trwają długo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

taaaak - a do tego dochodzą jeszcze tak zwane "akcje" - jednorazowe zrywy do załatwienia czegoś, co nigdy nie jest do konca załatwione, a powinno być robione na codzień, zwyczajnie, w marszu.
Zaspakajamy sumienia od czasu do czasu, ale za to krzykliwie, a potem wszystko wraca "do normy" .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi dziadkowie tez nie potrzebowali dnia flagi: babcia obchodziła swieta koscielne, dziadek miał swoj wewnetrzny, rownie sakralny, co obrzęd koscielny, przedział duchowy. Teraz rzeczywistosc społeczna sie laicyzuje, kosciól powszechny jest tylko z nazwy, wiele ludzi nie wie, co ma zrobic z potrzeba swietowania, zwłaszcza ze prawie wszystko, co nie jest kosciołem, jest sektą (nomenklatura koscielna), więc ludzie ida w te namiastki, bo własnie--jak Pani zauwazyła--mają "przedziwna potrzebe ekspresji",etc...
Tylko,ze dla mnie to normalna ludzka potrzeba, rytuał był przez wieki wazny dla ludzi, wspolne swietowanie, teraz to sie tak rozmyło. Kosciól powszechny stara sie zawłaszczyc i "zagospodarowac"cała przestrzen swietosci w człowieku, robi to sprytnie, bo nie mozna powiedziec, ze mądrze, poniewaz totalitarnie z załozenia i przeciwko ludziom. To jest polityka koscielna. Ale powszednia rzeczywistosc te polityke "liberalizuje".

Komentarz został ukrytyrozwiń

o nie, kolejne święto i długi weekend? no f..way;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.