Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67177 miejsce

Dzień Dziecka i wóz strażacki, czyli o włos od śmierci

To wspomnienie mojego dzieciństwa, którego los nie pozwolił mi w pełni zaznać. To wspomnienie o moich rodzicach, którzy kochali mnie nie tylko z okazji Dnia Dziecka. To w końcu wspomnienie, przy którym trudno było mi powstrzymać łzy.

 / Fot. Wikipedia/CCMoje dzieciństwo nie było dzieciństwem typowym. Jakoś tak się złożyło, że uroki bycia dzieckiem ominęły mnie szerokim łukiem. Mówiąc inaczej, byłem wtedy bardziej dorosły aniżeli teraz. Teraz trochę zdziecinniałem, czyli tak trochę na odwrót. Ale przecież życie to zbiór nieodgadniętych scenariuszy.

Nie żebym teraz przesiadywał w piaskownicy, czy czołgając się na kolanach popychał palcem wskazującym samochodziki na resorach. Nic z tych rzeczy. Powiedziałbym, że wychodzi ze mnie trochę taka ''łobuziakowatość''. Odkrywam w sobie niewytłumaczalną przeciwstawność, która zresztą bardzo mnie cieszy, mianowicie im jestem starszy, tym młodszy.

Pamiętam jak byłem bardzo małym chłopcem (chociaż szybko rosłem), że musiałem być ładnie ubrany. Miałem ładne spodenki, zawsze koszulę, tak, tak – koszulę i obowiązkowo granatową aksamitkę pod szyją. Ten strój był obowiązujący zawsze, bez względu na okoliczności. Biłem się z każdym, kto w jakiś sposób doprowadził do jego pobrudzenia, czy nie daj losie - podarcia. Taki byłem! Teraz jestem troszeczkę flejtuszkiem.

Moi rodzice nie byli zamożni. Żyliśmy skromnie, ale szczęśliwie. Mama była krawcową, pracowała chałupniczo. Tato był zawodowym kierowcą i przez ponad 30 lat pracy za kółkiem, nie miał ani jednego wypadku. Wyjeżdżał często w delegacje, niekiedy zabierając mnie ze sobą. Uwielbiałem jazdę samochodem.

Podczas wspólnej jazdy bacznie obserwowałem Tatę jak prowadził, co i kiedy robił i w jakiej kolejności. W czerwcu miną 23 lata od zdobycia przeze mnie prawa jazdy. Mama szyła na maszynie biustonosze, a ja kiedy miałem 10 lat, z dumą pomagałem Jej zanosić je w wielkich workach do zakładu pracy, gdzie była rozliczana.

Kiedy miałem pięć lat, Tata zabrał mnie do Młodzieżowego Domu Kultury, na spektakl dla dzieci z okazji Dnia Dziecka. Dzisiaj już nic z przedstawienia nie pamiętam, oprócz tego, że w przerwie dostałem się za kulisy i zobaczyłem perkusję. Narobiłem strasznego łomotu, przynosząc wstyd Tacie. Ten łomot fascynuje mnie do dzisiaj. Niebawem minie 35 lat, jak gram na bębnach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Panie Mariuszu, napisał Pan bardzo szczery artykuł, sięgnął Pan głęboko do swojej duszy. Obnażył swoje uczucia. I jak by się Pan teraz poczuł, gdyby ktoś napisał Panu taki komentarz jak mi Pan napisał pod artykułem Andrzeja Prusia "Oratorium Ofiar Katastrofy Smoleńskiej" (patrz "Wydarzenia"). Wszyscy podziwiają Pana wrażliwość. A jaki Pan jest naprawdę? Zakpił Pan sobie z moich uczuć. Naruszył Pan moje prawo do żalu po zmarłych. Mi również umarł ojciec - skonał na moich rękach. Nie widzę jednak powodu abym przez to doświadczenie stać się miała osobą cyniczną i obojętną. Ja teraz, tu, w tym miejscu mogłabym tak napisać, jak Pan mi napisał. Ale ja - tego nie zrobię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W ten Dzień Dziecka dostałeś szansę na przeżywanie kolejnych Dni.
Pewno już nie wszystkich w tak pełni szczęśliwych, ale ...
Niestety, wszyscy musimy odejść; jednak przedwcześnie - nad wyraz boli.
Niutek, pielęgnuj w sobie tę "łobuzowatość" - do twarzy Ci z tym :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Życie nie głaskało Cię po głowie, a widzę że nie brakuje Ci dziecięcej wrażliwości i optymizmu. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażyno, na niczym nie jestem tak skupiony, jak na nich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziecko, które huśtało się między radością a bólem, miało szczęście zostać strażakiem grającym na bębnach, zawsze będzie miało siłę i odwagę iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem...
Pomyślności!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne świadectwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"to wyznanie" doroslego chlopca ujelo mnie. pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

To małe "niewidoczne" dziecko żyje nadal w nas wszystkich, to ONO pozwala nam uwierzyć w sens i optymizm życia. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ja życzę Tobie wszystkiego dobrego, nie tylko z okazji Dnia Dziecka. Pielęgnuj w sobie to, co w dziecku najlepsze, wrażliwość i ciekawość świata. I graj tak dalej! 6*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.