Facebook Google+ Twitter

Dzień Edukacji Narodowej czy Dzień Wkurzonego Ucznia?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-10-11 10:21
  • Creative Commons

Wielkimi krokami zbliża się rocznica powołania Komisji Edukacji Narodowej, zwana powszechnie Dniem Nauczyciela.

W szkołach już od września młodzież gorączkowo przygotowuje się na nadejście tego święta. Co prawda dzień ten jest wolny od zajęć lekcyjnych, ale mimo to szkoły mają obowiązek zorganizować tego dnia zajęcia, być może połączone z symboliczną uroczystością. Uczniowie dwoją się i troją, aby zadowolić grono pedagogiczne. Zbierają pieniądze, by potem w pocie czoła biegać po sklepach i kwiaciarniach z nadzieją, że znajdą ciekawe prezenty za niewygórowaną cenę. Zwłaszcza, że w klasowej społeczności zawsze znajdzie się delikwent, który unika płacenia składek. Nerwowe przygotowania zazwyczaj kończą się kupieniem kwiatków dla nauczycieli i prezentu dla wychowawcy.

Z reguły wybierana jest delegacja klasowa, której zadaniem jest wręczenie podarunków nauczycielom i złożenie standardowych życzeń "zdrowia, szczęścia i pomyślności". Rzecz jasna nie obejdzie się bez nadmiaru czułości typu całowanie, uściski i szeroki uśmiech. Niekiedy organizowane są specjalne apele, na których uczeń bez przekonania recytuje podziękowania dla pedagogów.

Prezenty


Kwestia prezentów pozostawia wiele do życzenia. Moim zdaniem podarunki powinny się ograniczać do symbolicznego kwiatka lub nawet własnoręcznie wykonanego upominku. Niestety coraz częściej słyszy się o kupowaniu drogich niespodzianek, szczególnie wychowawcom. Nierzadko jest to biżuteria, torebka czy nawet sprzęt AGD! Pamiętam moją wychowawczynię w podstawówce, która wymagała tylko złotej biżuterii. Komiczny jest fakt, że otwarcie o tym mówiła.

Co na to uczniowie?


Wielu uczniów jest oburzonych sposobem obchodzenia tego święta. "Nam nauczyciele prezentów nie wręczają"- mówią niektórzy. "Za co mamy być wdzięczni nauczycielom? Za nauczanie nas? Za wychowywanie? Przecież oni dostają za to wynagrodzenie! Nie wykonują tej pracy charytatywnie"- mówią inni. "My też chcemy święto, które jest skierowane bezpośrednio do nas, uczniów"- dodaje młodzież. "Czuję się upokorzony, gdy muszę wręczyć róże matematyczce, której nie znoszę. Niestety- jak mu to mus" - komentuje uczeń. Z tego wynika, że jedynym plusem w świętowaniu Dnia Edukacji Narodowej jest po prostu dzień wolny od zajęć lekcyjnych.

Po obchodach Dnia Edukacji Narodowej uczniowie wracają do domu ubożsi o kilka złotych w przeświadczeniu o sztuczności tego święta, a nauczyciele obładowani kwiatami, które za kilka dni zwiędną. Może warto zastanowić się nad celebracją tego dnia i spróbować zmienić sposób jego świętowania, aby był on szczery i przyjemny dla obu stron.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Iza Osińska
  • Iza Osińska
  • 14.10.2010 09:24

W polskiej szkole WSZYSTKO jest sztuczne, więc dlaczego to święto miałoby być prawdziwe. Uczniowie udają że się uczą, nauczyciele udają że ich uczą, państwo udaje że im płaci, a liczą się tylko dobre stopnie aby szkoła dobrze wypadla w rankingach. Nawet rodzice udają że zależy im na tym aby ich dziecko się czegoś nauczyło. Otóż im zależy wylącznie na tym, aby mialo dobre oceny. Jedna z mamuś chwaliła mi się że jej synek z gimnazjum kupil na Allegro odpowiedzi do testów z książki nauczyciela i ma 6 z angielskiego, a inna że jej córeczka jest coraz lepsza z tego języka, bo dostala 5 za "ładne" prowadzenie zeszytu! To że jej angielski nadal jest na poziomie 2 nie miało dla niej żadnego znaczenia. Wytrzymałam w tej fikcyjnej instytucji 2 miesiące i mam nadzieję że już nigdy nie będę musiała w niej pracować. Aha, i jeszcze pani dyrektor była zdziwiona faktem, że ja nie chcę namawiać uczniów do przynoszenia papieru ksero do szkolnej kopiarki, co oznaczało że ich rodzice kradli papier z firm w których pracowali. Nawet pani katechetka w tej szkole nie widziała w uczeniu dzieci KRAŚĆ niczego zdrożnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.10.2009 14:27

Poza tym ten artykuł nie był skierowany do nauczycieli, ale do uczniów, aby się zastanowili czy obchodzą Dzień Nauczyciela szczerze, a jeśli nie to niech spróbują robić w to sposób, który usatysfakcjonuje obie strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.10.2009 14:23

Teraz tak się nie dzieje, bo do szkoły średniej uczęszczają dorośli ludzie, którzy mają własne zdanie i potrafią się zbuntować. Ale pamiętam czasy podstawówki, gdzie rodzice z komitetu za punkt honoru uznali podlizywanie się nauczycielom i najchętniej całe pensje przeznaczaliby na prezenty dla nich. Patrząc na to z perspektywy czasu zastanawiam się dlaczego tak było, skoro dzieci były małe i nauczyciele w żaden sposób nie mogliby się "odwdzięczyć" uczniom w ich drodze do kariery. To samo tyczy się komitetu rodzicielskiego, który niby jest składką dobrowolną, ale zawsze podawana jest sugerowana stawka przez wychowawcę.

Odnośnie szkolnych finansów irytuje mnie też bardzo, gdy wychowawca proponuje całe mnóstwo wycieczek, a gdy ucznia na to nie stać i nie wyraża ochoty na wyjazd, dostaje reprymendę. Ciekawe czy nauczyciel równie entuzjastycznie wyrażał swoją radość na myśl o wycieczce, gdyby musiał płacić za nią z własnej kieszeni. Ale to są tematy, o których mogłabym pisać bez końca, więc nie ma sensu nad tym debatować. Przedstawiłam swoją opinię, szkoły są różne, nie warto się kłócić :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanno, jeśli tak się dzieje w Twojej szkole, to zastanów się, dlaczego. Kiedy moja córka była w gimnazjum, składaliśmy się na prezenty pod presją energicznych pań z trójki klasowej. To samo dotyczyło składki na komitet rodzicielski. W końcu dość ostro się z nimi ścięłam, bo zaczęły przychodzić na przerwach i dopominać się u uczniów o zaległe pieniądze, wyczytując przy wszystkich nazwiska "dłużników". Uświadomiłam im, że składki mają charakter dobrowolny, a takie publiczne upokarzanie dzieciaków jest niedopuszczalne. W liceum podobne sytuacje nie miały miejsca, bo rodzice podchodzili do sprawy rozsądnie.
Zastanów się, ile razy to SAMI RODZICE wymuszają na innych kosztowne podarunki dla uczących.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.10.2009 19:10

To widocznie nasze szkoły się różnią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sorry, powinno być zgadzam się z Martą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako nauczyciel w całej rozciągłości zgadzam się z martą. Osobiście nie pamiętam juz kiedy otrzymałem jakiś choćby nędzny kwiatek od uczniów (nie , żebym miał o to pretensje), więc wieści o mnóstwie prezentów otrzymywanych przez nauczycieli są mocno przesadzone i tak na dobrą sprawę nie wiem, komu zależy na sianiu takich mitów. Zapraszam osoby mające inne zdanie, by poobserwowały nauczycieli wychodzących tego dnia ze szkoły - czy rzeczywiście idą obładowani kwieciem i prezentami. Juz pomijam fakt, że w Dniu Nauczyciela tylko oni, pedagodzy, właśnie idą do szkoły (choć Karta Nauczyciela gwarantuje, że jest to święto i dzień wolny od zajęć dydaktycznych), a uczniowie byczą sie w domu, jakby to był Dzień Ucznia czy dziecka. Więc nie przesadzajmy z podobnymi tekstami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, temat, który wraca jak bumerang każdego roku, mimo że rozwiązanie jest banalnie proste - wystarczy, że uczniowie (a właściwie ich rodzice) przestaną kupować prezenty. Skończą się narzekania, a i nauczyciele odetchną z ulgą, kiedy przestanie się ich stawiać w niezręcznej sytuacji. Proszę mi wierzyć, droga Autorko, większości z nas te kwiaty i prezenty stoją kością w gardle.
Jeśli zaś są osoby w rodzaju wspomnianej pani, która otwarcie domagała się kosztownych podarunków, to należy zgłosić sprawę odpowiednim władzom, począwszy od przełożonego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.