Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Dzień jak co dzień, czyli kilka słów o czwartej władzy w Polsce

Pozycja materiału w rankingach:

73185 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 33pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Dzień jak co dzień, czyli kilka słów o czwartej władzy w Polsce


Dzień jak co dzień, mroźny lutowy poranek. Dzwoni telefon komórkowy jednego z członków władz dużego miasta. Jeszcze przed godzinami pracy. Dzwoni dziennikarz, redaktor miejscowego dodatku popularnej gazety o zasięgu ogólnokrajowym.

Tutaj możemy puścić wodze wyobraźni. Z jakąż to sprawą może dzwonić ów dziennikarz? Może właśnie dowiedział się o jakichś nadużyciach i zamierza zweryfikować wiedzę u źródła? Może dzwoni w imieniu dziesiątek mieszkańców, zasypujących redakcję listami z prośbą o interwencję w sprawie pękniętej rury ciepłowniczej na jednym z osiedli?

Otóż nie!

Redaktor ów dzwoni ni mniej ni więcej, tylko ze skargą. Skargą na opieszałość urzędniczą. Albowiem wielce szanowny pan redaktor został potraktowany bez należnego mu szacunku i z niewystarczającą dozą czołobitności. Złożył bowiem w owym urzędzie wymagane prawem druki, a ci ohydni, leniwi, wiecznie pijący kawę urzędnicy kazali mu czekać na odpowiedź kilka miesięcy. Toż to skandal! Przecież wiadomo, że urzędnicy takie sprawy powinni załatwiać od ręki.

Oczywiście dodawać nie muszę, iż winny owego karygodnego zaniedbania zostać musi pociągnięty do odpowiedzialności. Z pewnością będzie musiał napisać obszerne wyjaśnienia, dlaczego dopuścił się tak rażącego niedbalstwa. Przecież to skandal - ci leniwi urzędnicy!
Szkopuł w tym, że takich jak pan redaktor w owym mieście jest wielu, może nawet kilka tysięcy. Tak samo jak on muszą czekać na odpowiedź kilka miesięcy. Wiem, zgodnie z przepisami nie powinno tak być. Zgodnie z przepisami ów dokument, na który kazano naszemu dziennikarzowi tak długo czekać, winien być wydany mu bez zbędnej zwłoki. Ale niestety w tym kraju nie raz i nie dwa przepisy nijak się mają do rzeczywistości.

Problem w czym innym. Otóż spośród tych kilku tysięcy mieszkańców najprawdopodobniej jedynie ów redaktor znał odpowiedni numer telefonu. Mógł go wykorzystać na dwa sposoby.
Sposób pierwszy - zbadać sprawę, ilu podobnych jemu czeka w owej kolejce, a następnie zadzwonić do owego członka władz miasta z prośbą o rozmowę i interwencję. Wystąpić w imieniu takich jak on sam mieszkańców. Ale to wymaga trochę zachodu, trzeba wszak zbadać sytuację, dowiedzieć się czegoś więcej.

Sposób drugi jest dużo prostszy. Wystarczy zadzwonić ze skargą, iż pismo pana redaktora tak długo przeleżało się w urzędzie. Wszak wiadomo, jest dziennikarz to przedstawicielem czwartej władzy, a jeden telefon wystarczy do ukarania winnych i dopilnowania, by już nigdy więcej nie ważyli się w jego obecności przyjąć innej postawy jak tylko głębokiego ukłonu.

W taki właśnie sposób konserwuje się w naszym kraju system, który podobno, wedle słów Joanny Szczepkowskiej, skończył się ponad dwadzieścia lat temu. System, w którym byli równi i równiejsi, a jeden telefon odpowiedniej osoby mógł jakże wiele zdziałać. I tylko dziwi mnie, że ów pan redaktor niemal mym rówieśnikiem jest. Chociaż w sumie w tym kraju dziwi mnie już coraz mniej.

Zobacz także:

Rafał Główka OFFline profil autora

Autor: Rafał Główka

Napisz do autora

Artykuły (16) Galerie (0) Średnia ocen (4.06)

Wiek: 36 | Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska

O mnie: ...zaiste wariat na swobodzie największą klęską jest w przyrodzie...

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 5

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 19.02.2011 15:53

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 81

@Pan Ireneusz Mosiczuk
Cóż, jeśli Pan widzi świeczkę i ogarek, ma Pan do tego pełne prawo.
A przemyśleć swój materiał... kusząca sugestia, ale cóż...pewnie pan nie uwierzy, ale myślałem o nim przed napisaniem, jak również w trakcie pisania:)
Nie odpowiadam za to, co kto widzi i jak rozumie moje teksty. Każdy może je odczytać po swojemu, zobaczyć w nich to, co chce zobaczyć. Mnie nic do tego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Władysław Kaczmarczyk 19.02.2011 15:25

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 82

Panie Rafale - BINGO! Bo istota rzeczy nie w "opieszałości" urzędniczej, lecz w funkcjonowaniu mechanizmów okresu "słusznie minionego", w którym byli ( i, jak pokazuje życie, nadal są) równi i równiejsi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ireneusz Mosiczuk 18.02.2011 18:59

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 76

Panie Rafale, pomimo wyjaśnień dalej podtrzymuję-ogarek i świeczkę widzę. Proszę przemyśleć swój materiał i znajdzie Pan odpowiedź.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 18.02.2011 15:06

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 78

Bliżej? Tzn., mam podać imiona i nazwiska redaktora i owego członka władz miasta, tudzież napisać jakie to miasto i w jakiej dokładnie sprawie dzwonił ów dziennikarz?
Bo przyznam szczerze, nie rozumiem :(
Bo jeśli to o podanie personaliów, to bardzo przepraszam, ale nie zamierzam tego robić, bo nie one są ważne, nie jest ważne miasto itp., lecz pewien mechanizm zakotwiczony w ludzkich głowach, taki wirus pozostały w niektórych po poprzednim systemie, coś jak choroba popromienna.
A tak po ludzku, to szlag mnie po prostu na takie zachowania trafia, kiedy komuś się wydaje, że z racji zajmowanej pozycji, zasobności portfela, znanego nazwiska czy wykonywanego zawodu należy mu się coś więcej niż innym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ireneusz Mosiczuk 17.02.2011 19:14

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 90

A tak bliżej, w czym rzecz? Bo ogarek i świeczkę widzę.:(.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.