Facebook Google+ Twitter

"Dzień stron ojczystych" widziany inaczej

Wszystkie chyba polskie media, w tym Wiadomości24.pl, obiegła wiadomość o tegorocznych obchodach „Tag der Heimat”. Udział w nich wziął Hans-Gert Pöttering, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Przesłanie do uczestników obchodów przesłał papież Benedykt XVI. Rzecz niewątpliwie dyskusyjna, a ponadto odbierana w Polsce w specyficzny sposób.

W Wiadomościach24.pl pokazuje dobrze ten sposób patrzenia na świat publicystyka Michała Tyrpy. Związek Wypędzonych to wprawdzie nie to samo, co Powiernictwo Pruskie, ale właściwie nie ma między nimi żadnej różnicy. Przewodniczący Powiernictwa Pruskiego, Rudi Pawelka, należy do CDU i powiedział, że Polska jest winna zbrodni wypędzenia Niemców i fałszuje historię. Inny Niemiec, też członek CDU, powiedział, że Niemcy istnieją w granicach z 1937 roku. A skoro są to członkowie CDU, to są przecież członkami partii pani kanclerz Angeli Merkel. W domyśle brzmi ocena: ich poglądy są poglądami dużej części CDU. Do tego wywodu należy jeszcze dodać przekonanie o Niemcach, jako wrogo i niechętnie nastawionych do Polski i Polaków, aby mieć już gotowy wniosek o ciągłości polityki: Bismarck, Hitler, Stauffenberg, Merkel. I neonaziści na końcu, bliscy przejęcia władzy. Wszyscy Niemcy są tacy sami, tylko ich język inny, dopasowany do nowych czasów.

Lubimy czytać rzeczy, które potwierdzają nasze emocje...


Tego rodzaju oceny formułuje się łatwo. Brzmią dobrze. Odpowiadają emocjom wielu czytelników, a przecież lubimy czytać rzeczy, które potwierdzają nasze emocje i odczucia. Właściwie Związek Wypędzonych należałoby rozwiązać. Erika Steinbach nawiązuje wyraźnie do ideologii nazistowskiej. Tak naprawdę, to chyba niewiele się różni od nazistów. Czasami czytający takie teksty nie wie już, czy dotyczą one wydarzeń w Niemczech, czy też może naszych polskich kompleksów: nie lubią nas, nie poważają, nie doceniają, nie traktują jak Francuzów lub Rosjan. Wobec trwających od pewnego czasu zawirowań w Polsce jest to nawet stanowisko zrozumiałe, ale niewiele wyjaśnia ono z tego co dzieje się w Niemczech. Co najgorsze zaś, miesza ze sobą fakty i emocjonalne oceny w niebezpieczny koktajl. Czasami przypominający przedwojenną ideologię endecką.

Niewątpliwie partie neonazistowskie są niemieckim, a szczególnie wschodnio-niemieckim problemem. Zdołały lokalnie zyskać silny wpływ i zdobyć trwałe poparcie społeczne. Są silnie zakorzenione w krajach związkowych graniczących z Polską, co czyni sytuację jeszcze mniej przyjemną. Ostatnie dni przyniosły kolejną informację o rasistowskim napadzie w Mügeln, w Saksonii na kilka osób z Indii. Napadzie, w którym brało udział pięćdziesiąt osób. W wywiadach z nim związanych padało określenie rasistowskiej przemocy jako codzienności w tym rejonie Niemiec. Czy w jakimkolwiek zakresie można mówić o politycznych sukcesach neonazistów? Nie. Ich partie są całkowicie zmarginalizowane w krajowych parlamentach, a zdobywane przez nie kilkuprocentowe poparcie nie przekłada się na wpływ na politykę niemiecką. Wydaje się natomiast prawdziwe stwierdzenie, że niemiecka radykalna prawica jest silniejsza od polskiej. Nie wiąże się to jednak z relacjami polsko-niemieckimi, ale z kilkumilionową grupą imigrantów w Niemczech oraz napięciami w wyniku zjednoczenia Niemiec.

Steinbach nie gra w ekstraklasie politycznej?


Podobnie ma się rzecz z wykorzystywaniem twierdzenia o istnieniu Niemiec w granicach z 1937 roku. Marginalne twierdzenie, za którym nie stoi żadna licząca się partia, ani wpływowy polityk. Tyle, że takie twierdzenia świetnie sprzedają się w Polsce, pamiętającej o kilkudziesięcioletnim odwlekaniu uznania granicy polsko-niemieckiej.

Czy związki wypędzonych mają liczący się wpływ na niemiecką politykę? Status „wypędzonego” jest dziedziczny, ale dominują w nich stare i starsze osoby. Erika Steinbach na pewno nie gra w ekstraklasie niemieckich polityków, chociaż zdołała zwiększyć w ostatnich latach swój wpływ. CDU wyraźnie przywiązuje dużą wagę do tej grupy wyborców, istnieje w niej także duże poparcie dla utworzenia „Centrum przeciwko Wypędzeniom”. Wpływowi lokalni politycy regularnie odwiedzają zjazdy ziomkostw. W Berlinie był premier Hesji, Roland Koch. Bronił Eriki Koch przed porównaniami do Krzyżaków i nazistów, ale i dystansował się od Powiernictwa Pruskiego.

Był w Berlinie także wspominany Pöttering, a jego obecność nasuwa pytania, na które nie ma tak jasnej odpowiedzi, jak wydaje się niektórym publicystom. Jest dwumilionowa grupa obywateli, skupiona w organizacjach „wypędzonych”. Czy politycy powinni na nią oddziaływać, czy ignorować? Czy obecność liczących się polityków na różnego rodzaju spotkaniach „wypędzonych” wzmacnia radykalne żądania, czy też służy propagowaniu demokratycznych idei? Pöttering mówił o prawach człowieka, chwalił Orędzie biskupów polskich z 1965 roku, odrzucał żądania odszkodowania od Polski, wzajemne licytowanie się w krzywdach i rozliczeniach. Jego wystąpienie zostało przez większość dobrze przyjęte. Trudno tutaj o prosty wniosek, czy wystąpienie przewodniczącego Parlamentu Europejskiego w Berlinie było błędem? Wniosek senator Doroty Arciszewskiej, że takie wystąpienia liczących się polityków powodują jedynie konflikty nie jest oczywisty.


Co rozumie papież, a czego nie rozumie Steinbach?


Czy można tak łatwo ocenić przesłanie papieża http://www.bund-der-vertriebenen.de/presse/index.php3?id=600. Przesłanie powściągliwe, w którym nie ma nawiązań do polityki. Wszyscy zaś zgodzimy się z nim, że nie chcielibyśmy, żeby ludzie pozbawiani byli przemocą ojczyzny. Papież dodał do tego chrześcijańską miłość bliźniego jako warunek uczucia prawdziwego bycia w domu, u siebie.

A obrazek z Eriką Steinbach i żołnierzem SS? Znaleźć go można na http://www.powiernictwo-polskie.pl/strona.php. Jako podpis lekko zmieniony cytat z wystąpienia Hitlera. Obrazek ten najlepiej pokazuje problemy polskiej kultury politycznej, a nie relacji polsko-niemieckich. Erika Steinbach narobiła mnóstwo zła w polsko-niemieckich stosunkach. Jej wystąpienie w Berlinie (http://www.bund-der-vertriebenen.de/presse/index.php3?id=597) było łagodniejsze niż wcześniej, bardziej stonowane. Ale i pełne starych stereotypów. Tradycyjnie dla BdV akcentowano rolę Stalina, zapominając o akceptacji zachodnich demokracji dla powojennych przesiedleń. Z sytuacji w jakiej znalazła się Polska w 1945 r., przesunięta o kilkaset kilometrów na zachód, Steinbach nie rozumie dosłownie nic.

Ale czy znaczy to, że można porównywać Erikę Steinbach do żołnierza SS? Zgodnie z polskim zwyczajem ostatnich kilku lat tak, bo obraźliwe uwagi pod adresem politycznych przeciwników są u nas normą. Powiedzieć o kimś, że jest złodziejem, mordercą, przestępcą, zdrajcą – cóż to za problem. W stabilniejszych demokracjach może to kosztować. W ostatnim przypadku, w razie rozprowadzania plakatu w Niemczech, 250.000 euro.

Niezdolność polityczna przyczyną problemów


Na koniec, wreszcie, uwaga ostatnia. Niemiecka niezdolność do politycznego rozwiązania problemu żądań majątkowych obywateli niemieckich jest niewątpliwie główną przyczyną dzisiejszych konfliktów. Pokazuje chyba także nieumiejętność wielu niemieckich polityków zrozumienia polskich sąsiadów, tego jaki wpływ mają w Polsce podobne działania. Nie zapominajmy jednak, że rozmowy w Polsce o konieczności uregulowania ksiąg hipotecznych i praw własności prowadzono w Polsce już w latach 90. Wtedy już wiedziano, że na tym tle mogą powstać problemy. Potem zapadła cisza, aż w roku 2007 politycy zakrzyknęli gromkim głosem, że trzeba uporządkować księgi hipoteczne. Bo wszystkiemu winni są Niemcy. Tu jednak jesteśmy już przy sprawach polityki wewnętrznej i zbliżających się wyborów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Sądzę, że poruszyłeś dwie sprawy, które się wzajemnie nie wykluczają. Pierwsza, to brak zrozumienia przez Steinbach sytuacji Polski w 1945 roku, po aneksji ziem wschodnich przez ZSRR i przesunięciu granicy zachodniej Polski. Równocześnie trwały przesiedlenia ludności polskiej, a w kraju umacniał władzę narzucony z zewnątrz reżim. Wiele osób w Niemczech, w tym Steinbach, nie rozumie tego, co wówczas się działo. Postrzega ówczesne wydarzenia tak, jakby była możliwość spokojnego podejmowania decyzji, uwzględniania odczuć poszczególnych osób itd. Nie dostrzega, że pakt Ribbentrop-Mołotow uruchomił reakcję łańcuchową, której chyba nie można było powstrzymać.

Rzecz druga, to roszczeniowa polityka. Steinbach zdystansowała się od żądań Powiernictwa Pruskiego. Można wprawdzie wątpić, czy z własnego przekonania, czy pod naciskiem władz, ale oficjalnie się od nich odcina. Niewątpliwie natomiast władze niemieckie nie mają koncepcji, jak wyjść z sytuacji, które stworzyły przed laty swoimi interpretacjami prawnymi i jednoznacznie zakończyć sprawę kwestionowania postanowień poczdamskich. Chyba też nie do końca doceniają negatywne oddziaływanie kwestionowania wspomnianej zasady, że za szkody wynikające z tej wojny nie może odpowiadać Polska.

Przypominam jednak, że są dwie sprawy, często ze sobą mylone. Jedna, to żądania zwrotu mienia przez Niemców wysiedlonych w pierwszych latach powojennych. Druga, to podobne żądania osób, które były obywatelami polskimi i wyjeżdżały do Niemiec w późniejszych latach, deklarując narodowość niemiecką. Nie bardzo jest miejsce, żeby to tutaj obszernie wyjaśniać, ale sprawy są dość odmienne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Autora:nie zgadzam sie z Panskim koncowym twierdzeniembagatelizujacym sprawe

" Z sytuacji w jakiej znalazla sie Polska w 1945 r., przesunieta o kilkaset kilometrów na zachód, Steinbach nie rozumie doslownie nic. "

Otoz Pani Steinbach rozumie dobrze ze chce prowadzic roszczeniowa polityke skierowana przeciw Polsce. I konsekwentnie te polityke realizuje .

A Niemiecki rzad jest prawnym nastepca III Rzeszy i ponosi odpowiedzialnosc za straty wynikajace z przegranej wojny - nie Polska. O odszkodowania powinni sie wszyscy poszkodowani zglosic do rzadu niemieckiego.

Skoro Zydzi dostali odszkodowania od rzadu niemieckiego to dlaczego nie otrzymuja takich odszkodowan poszkodpowani Niemcy?? Czy sa gorsi od Zydow?? Dlaczego przecietny czytelnik nie potrafi tego zrozumiec??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny "coverage" wydarzenia wraz z tekstem Michała Tyrpy, który też warto przeczytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cuda się zdażają??

tekst o stosunkach Polsko - Niemieckich, skomentowany (w dodatku pozytywnie) przez Adama i jeszcze nie było tu Pana Kraszewskiego??

nie wierzę....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.08.2007 20:32

(+)Chryste... pierwszy rzeczowy i obiektywny tekst na ten temat... Gratuluje Piotrze!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.08.2007 19:23

chciałem napisać o konkretach, ale w tej sytuacji, wicie, rozumicie... sami się leczta

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo za ostrą odpowiedź na głupią odpowiedź! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odpowiedź dla p. zkamera: dalszych odpowiedzi nie będzie, jeżeli nie wymieni Pan konkretnych faktów, które podałem fałszywie. Nie odmiennego zinterpretowania przeze mnie jakiegoś problemu, ale faktów. Dyskusje na poziomie: "każde zdanie inne niż moje to propaganda, kłamstwo itd." są na poziomie niegodnym mnie i innych czytelników Wiadomości24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pluss

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spokojnie, rzetelnie i bez emocji - niewielu potrafi teraz tak podejść do polityki. Tekst naukowca, nie publicysty. Brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.