Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5533 miejsce

"Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią". Recenzja

  • Ewa Bo
  • Data dodania: 2012-03-26 10:38

Książka Claire Berman i Kena Steele bardzo szczegółowo pokazuje osobę chorą na schizofrenię, jej walkę o normalne życie, rozpacz, ból, osamotnienie, cierpienie oraz poszczególne etapy pokonywania jej i dochodzenia do zdrowia.

 / Fot. okładka książki Ja nie tylko teraz radzę sobie z moją chorobą, ja teraz naprawdę żyję (Ken Steele)

Powyższe słowa wypowiedział bohater i zarazem współautor tej książki. Człowiek, któremu udało się pokonać chorobę i wyjść ze schizofrenii nękającej go kilkadziesiąt lat.

Wszystko zaczęło się, kiedy miał 14 lat. To wtedy usłyszał je po raz pierwszy. Przyszły tak niespodziewanie. One. Głosy. Najpierw cicho, a potem głośno i wyrażnie dawały o sobie znać: "Zabij się... podpal się. Światu będzie lepiej... Jesteś nic nie wart...(...) Umrzyj, umrzyj, umrzyj. Zrób to teraz,
natychmiast, nie póżniej" (...) Masz umrzeć. Musisz umrzeć". I tak coraz częściej i coraz głośniej mówiły do niego tonem nieznoszącym sprzeciwu, jednocześnie instruując, jak ma się pozbawić życia. Z czasem stawały się coraz bardziej podstępne, natarczywe i coraz bardziej bezlitosne.

Z początku chłopak nie wspomniał nikomu z rodziny o tym, co mu się przydarzyło. Nie chciał martwić rodziców, ani ukochanej babci. Próbował sam sobie z nimi poradzić. Zagłuszał je, wertując podręczniki szkolne, a następnie wszystkie książki, jakie wpadły mu w ręce w miejskiej bibliotece. Dzięki temu głosy w jego głowie stawały się mniej słyszalne.

Ale wkrótce urosły w siłę. Ken czuł, że odchodzi od zmysłów i tylko krok dzieli go od samobójstwa. Udał się do kościoła i tam zwierzył się spowiednikowi. Chcąc zapobiec nieszczęściu, ksiądz powiadomił pogotowie, które zabrało przerażonego chłopca do szpitala psychiatrycznego. Tam po raz pierwszy usłyszał diagnozę: schizofrenia. Od tego czasu szpitale i ulice stały się jego domem, a mieszkający tam ludzie jego wspólokatorami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

@4589
Nie poddawaj się. Dopóki żyjesz jest nadzieja.

Komentarz został ukrytyrozwiń
4589
  • 4589
  • 28.03.2012 00:28

sam jestem zmuszony nieustannie egzystować, jak roślina w takiej pustej przestrzeni. Chociaż nie słyszę tych głosów dochodzi do mnie podszept złego kusiciela, żebym zrobił to samo. Nie wiem, dlaczego do tej pory nie zdecydowałem się zrobić tego ostatecznego kroku. Na pewno prostym powodem oddalenia decyzji o samobójstwie jest zwykłe tchórzostwo i niewiedza o tym, co będzie potem. Na pewno w końcu zdecyduję się na to, ale za dużo się dzieje, żebym natychmiast zrobił to, co wymaga skupienia i namysłu. Te głosy nie pochodzą ani od Boga, ani od szatana. To My o wszystkim decydujemy i my za siebie odpowiadamy. Nikt inny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważne, w tym wszystkich jest wsparcie najbliższych i zachęcanie, aby chory podjął leczenie. Ken nie mógł liczyć na pomoc rodziców - wstydzili się jego choroby i bali jej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doskonała recenzja. I trzeba o tych sprawach mówić. Mimo otwartości na to co inne, osoby chore psychicznie nadal są spychane na margines, często osamotnione w swojej walce. Bo to ciągła walka z chorobą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
pielęgniarka
  • pielęgniarka
  • 26.03.2012 11:12

Ciężko tym chorym, ale życie z nimi nie należy do łatwych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.