Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > Dziennik Offowy, czyli jak to było w Katowicach

Pozycja materiału w rankingach:

35748 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 5pkt

Oceń:

Dziennik Offowy, czyli jak to było w Katowicach


Dobrze, że festiwal został na Śląsku. Może wreszcie przestaniemy być postrzegani przez pryzmat węgla, GKS-u i związkowców jeżdżących do stolicy na strajki.

Deszcz konfetti i balonów na koncercie The Flaming Lips. / Fot. Michał MołdyszDzień pierwszy

Podróż do akademika. Zaczęło lać, całe szczęście niegroźnie. W akademiku okazało się, że za nocleg musimy zapłacić nie 30 - jak mówiła pani przez telefon podczas rezerwacji - a 40 zł. No cóż, nie wybrzydzaliśmy, ale gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, to poszukalibyśmy czegoś w tej samej cenie bliżej centrum, a nie na końcu świata jakim jest Ligota.

Po rozpakowaniu wyprawa do sklepu po jedzenie i tequilę! Niestety z powodu trochę dłuższego niż przewidywaliśmy zasiedzenia przy tequili, zdążyliśmy tylko na dwie ostatnie piosenki Toro y Moi. A szkoda, bo - sądząc po końcówce - cały koncert był równie dobry.

Godzina 19.40, Scena Offensywna i koncert Black Heart Procession. W domu mogę ich słuchać
na okrągło, ale tu nie byłam w nastroju na statyczne i spokojne klimaty. Zostaliśmy tylko na trzech utworach i poszliśmy na Horrorsów. Koncert całkiem całkiem, ale bez szału - spodziewałam się czegoś więcej.

Po Horrosach mieliśmy zamiar iść coś zjeść. Na zamiarach się skończyło. Dźwięki dochodzące ze Sceny Leśnej, na której występował Art Brut, skłoniły nas do zmiany planów. I słusznie, bo koncert był fenomenalny! Wokalista Eddie Argos, ku przerażeniu panów z ochrony, zeskoczył ze sceny w tłum!

Niestety minusem wszystkich festiwali świata jest to, że nie można być w dwóch miejscach jednocześnie, tak więc ominął nas koncert Fenesza.

W końcu! Punkt gastronomiczny, fanaberie z bonami i zimna kiełbasa w cenie 12 zł - ech, te festiwalowe ceny... Nienajedzeni poszliśmy na piwko - akurat zaczęło znowu siąpić - i słuchaliśmy sobie Lenny Valentino, a później The Fall. Z naszej miejscówki dobrze było słychać zarówno to, co się dzieje na scenie Mbanku jak i na Leśnej.

Występ The Fall nie podobał mi się. Nie było to dla mnie jakimś wielkim zaskoczeniem, bo ich płyty również mnie nie zachwyciły. Z tego, co słyszałam, inni też nie byli zadowoleni z tego koncertu.
Publiczność / Fot. Michał Mołdysz Dum Dum Girls / Fot. Michał Mołdysz
Hanna Sidorska OFFline profil autora

Autor: Hanna Sidorska

Napisz do autora

Artykuły (12) Galerie (0) Średnia ocen (4.89)

Wiek: 24 | Miejscowość: Jastrzębie Zdrój | Kraj: Polska

O mnie: http://hannahleah.tumblr.com/

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.