Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180830 miejsce

Dziennikarska (nie)rzetelność po rosyjsku

Rzetelność dziennikarzy to temat nie tylko polski. W Moskwie najpierw zablokowano, ale niemal zaraz odblokowano edycję czasopisma "Forbes". Pani Baturina, żona mera stolicy Łużkowa, coś powiedziała dziennikarzom, a oni rzekomo przeinaczyli.

Grudniowy numer Każdy (w tym przypadku Rosjanin) może ocenić, czy postąpili rzetelnie. A swoją drogą - jeśli udzielający wywiadu wie, że dziennikarze są nieprzyjaźnie doń nastawieni, to czy w ogóle musi z nimi rozmawiać? A jeśli się przejęzyczy (albo popełni niezręczność, niedopowiedzenie, nieścisłość, błąd stylistyczny) to nie może zmienić wypowiedzi?

Podany przykład dowodzi, że określone media mogą nie lubić danej osoby i co? Ktoś dzwoni do pani Baturiny proponując wywiad? A pani czuje pismo nosem, bo zna ową redakcję, że jej nie popiera i że czyha na jej błąd. A może nie ma pojęcia i udziela wywiadu w dobrej wierze sądząc, że jeśli nawet popełni lapsus, to dziennikarz podczas autoryzacji "wyprostuje" to?

A tu mamy "niespodziankę" - pani Baturina idzie rano do kiosku i widzi, że dziennikarze nie poprawili usterki, więcej - umieścili wypowiedź na tytułowej stronie. I dwa pytania - czy dziennikarz ma prawo wypaczyć wypowiedź? Odpowiedź jest oczywista - nie ma prawa, ale on powie, że "tak zrozumiał, że może źle zrozumiał, ale". Jeśli jest nagranie i strony przedstawią je do oceny czytelnikom i sądowi, to redakcja może nawet przeprosi ową panią, jednak co gazeta nabiła kasę sensacyjną informacją, to już nikt jej nie odbierze. Nawet w razie kary i tak będzie "do przodu". Druga możliwość - pani merowa coś namieszała, coś niefrasobliwie trzepnęła i żałuje, po czym chce zmienić swą wypowiedź. I co? Powiedziała i to się liczy? A nie to, że chce zmienić? Gdzie elementarna uczciwość?

Reasumując - jaki jest sens udzielać wywiadu gazecie, której (mamy podejrzenia) wydawca/redakcja nam nie sprzyja? Niemal każdy czytelnik chce (a przynajmniej nie widzi przeciwwskazań), aby nielubianemu (zbyt przystojny, zamożny, inteligentny) politykowi lub biznesmenowi ktoś dowalił. Albo innemu dołożyć w dwójnasób, bo na pierwszy rzut oka oceniamy go, że jest klasę gorszy od nas. Nie czas wówczas na ocenę wartości tłumaczenia się takiej osoby wziętej na cel. I bywamy rozczarowani, jeśli podczas procesu media wycofują się z podanej wersji: jak to, napisali, że jest "be", tego oczekiwaliśmy, to już przyjęliśmy do wiadomości, już ułożyliśmy swoje poglądy (wespół ze znajomymi) w tej materii, a teraz mamy to zmieniać i to w stronę korzystniejszą dla skrytykowanego? Nigdy! I mimo sądowego wyroku dla nas taka osoba i tak ma nadal "za uszami". Tak było z poprzednim prezydentem (afera ze szpiegiem) oraz z kandydatem na prezydenta (fałszywe podpisy).

Mer Moskwy uważa, że dziennikarze postąpili nierzetelnie, zniekształcając słowa jego żony. Mer i jego żona (jej zgromadzony majątek szacowany jest na ok. 2,4 mld dol.), to nie byle kto, a pewnie nic z mediami nie wskórają, to co ma zrobić zwykły obywatel, jeśli media zagną na niego parol? U nas podobne aferki wybuchają co jakiś czas, ale to tematy na osobne artykuły...

Czy w opisanym przykładzie mediom zależy na prawdzie? Wydawca pisma (Axel Springer Russia), chcąc uniknąć konfliktu, polecił wycofać grudniowy numer z drukarni. Redaktor naczelny rosyjskiego "Forbesa" w proteście podał się do dymisji, zaś amerykański właściciel licencji zażądał wydania numeru z artykułem o rosyjskiej miliarderce. Czyli mediom czasami zależy na zamieszaniu i na dużych pieniądzach, nie zaś na przyjaznym załatwieniu sprawy. Stwierdzono nawet, że nie ma znaczenia, czym zakończy się proces - najważniejsze, że będzie reklama pisma, którego cena przy okazji... wzrosła. A czytelnicy to taka tłuszcza (w mniemaniu wydawcy), która ma zapłacić za skandalizujący egzemplarz, mordy w kubeł i mają czytać papkę przygotowaną przez największą władzę medialnie rozwiniętego kapitalizmu...

Częstokroć widujemy w telewizji wywiady, w których redaktor oraz osoba udzielająca wywiadu, nie pałają do siebie sympatią, łapią się za słowa, docinają sobie i można zastanawiać się - czemu służyć ma takie spotkanie i dlaczego taka osoba wyraziła zgodę na wywiad. Wywiady na żywo bywają odtworzone po pewnym czasie w formie gazetowej, a to oznacza, że można było pewne wypowiedzi pozmieniać, a jednak nie uczyniono tego. Dlaczego? Zbyt mało jest zgody wśród spoleczeństwa, zatem po co podgrzewać atmosferę tam, gdzie można postarać się o przyjaźniejsze opinie i reakcje.

Na zdjęciu - okładka rosyjskiego pisma z cytatem: "Mam gwarantowaną ochronę". Prawnicy oświadczyli, że Baturina czegoś takiego nie powiedziała i zażądali skorygowania cytatu. Stąd cały skandal.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To chyba mój pierwszy "-"! Za ogromną ilość błędów stylistycznych w rodzaju:"bo zna ową redakcję, że jej nie popiera"; "I dwa pytania - czy dziennikarz ma prawo..."; "nie ma prawa, ale on powie..."; "jednak co gazeta nabiła kasę..."; "A nie, to że chce zmienić".Itd, itd niestety. Taka ilość błędów w konsekwencji powoduje, że gubi się treść tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Bo tekst nie był o rzetelności tego jednego przypadku, ale w ogólności - o (potencjalnej) nierzetelności całego światka dziennikarskiego na całym świecie.
2. W oryginale (i na moim blogu) jest tytuł *Dziennikarska (nie)rzetelność*, a Redakcja dopisała *po rosyjsku*, choć specjalnie mi to nie przeszkadza, skoro tak komuś się poprawi samopoczucie. Przy okazji - dzięki za zwrócenie uwagi na dwa stylistyczne knoty.
3. Dokładne rozpisywanie się o rosyjskim konflikcie przedłużyłoby artykuł a niepotrzebnie by zwęziłoby do problemu tylko tego przypadku. To było odnośnie do codziennych wieści o rewelacjach, które pewnie są wyssane z palca, a dziennikarze dla kasy piszą co im ślina...
4. Na końcu opisano - "Mam gwarantowaną ochronę"; pani burmistrzowa twierdzi, że przekręcono sens jej wypowiedzi. A jaka jeśt prawda? Jeśli nie nagrano rozmowy to każdy ma swoją wersję i przy niej zostanie...
5. Wniosek z opisanego przypadku - jeśli ma być uczciwie przeprowadzony wywiad, to obie strony powinny pinformować się nawzajem, że jednocześnie nagrywają tę rozmowę na swój sprzęt. Potem autoryzacja. Jeśli tekst odbiega od autoryzacji a mamy taśmę, to dla sądu sprawa jest dość jasna.
6. Dzisiaj była konferencja prasowa Surmacza. Jeśli on nie kłamie (bo nie wiem, ale załóżmy) to media zrobiły tak skandaliczną nagonkę, że RMF FM powinno nieźle beknąć, ale media są ze sobą w lepszej komitywie niż lekarze i prawnicy - niemal faceta zlinczowano, a może on jest właśnie bohaterem tamtych lat? Dziennikarz pokazał (potem w TVN24) jakiś dokument i jest szczęśliwy, że robotę dobrą zrobił. A ja pracowałem za PRL i wiem, jak sporządzano dokumenty na przeciwników. Skandal - żadnej rzetelności. U nas taki dziennikarz ani jednego zdania by na W24 nie zamieśił, bo Redakcja natychmiast by mu zwróciła uwagę, że nie ma opinii drugiej strony. Ale pewnie im bardziej znana redakcja, tym mniejszą rzetelność można włożyć do swej paskudnej roboty.
Oto z Onetu parę opinii o Surmaczu -
Bravo RMF, wreszcie ktoś ujawnił prawdę o Surmaczu, którą ... 09.12.2006 16:24
... jego kolesie skrzętnie ukrywali. Sprawa w sądzie pozwoli wreszcie ujawnić prawdziwe oblicze Surmacza. A fakty które podaje RMF i wiele innych o Surmaczu to ... ~kris
A skąd Ty to wszystko tak dokładnie znasz? Może byłeś jego ... 09.12.2006 16:33
... przełożonym w Gorzowie? ~pytajnik
Nie wiem czy to co piszą to prawda, niezaprzeczalnym jest ... 09.12.2006 16:39
... to, że media w większości przypadków podają nieprawdziwe i wyssane z palca informacje ~edyta
A skąd ty wiesz że to prawda?Ja wiem,że komuniści to ... 09.12.2006 16:51
... kłamcy i prowokatorzy.Surmacz to przykład walki z bezprawiem i podłością wszechobecną w MO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden minus ode mnie, bo czytam od dziesięciu minut i czuję już, jakbym tarł mózgiem o ceglany mur.
Zajawka niczego nie wyjaśnia. Pierwszy akapit, drugi, trzeci... I nadal nie wiem o co chodzi. Zamiast sensu artykułu mijam za to kolejne wywody autora na tematy różne. Może coś przegapiłem... Wracam więc, analizuję na nowo. I nic! Nie wiem co ona powiedziała, co oni napisali... Na szczęście autor z istoty materiału zechciał uczynić choć puentę.
Uff, męczące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.