Facebook Google+ Twitter

Dziennikarska propaganda?

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich potępiło nagranie obnażające prawdę o "politycznych negocjacjach". Czy znów mydli się nam oczy?

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich potępiło Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego za wykonanie nagrania korupcyjnych propozycji podczas rozmów posłanki Beger z Samoobrony i ministra Lipińskiego z PiS. Apel do środowiska dziennikarskiego o bezstronność i oskarżenie o przygotowanie materiału w celu propagandowym, wzbudziło kolejną dyskusję na temat rzetelności oraz roli dziennikarza w dzisiejszych mediach.

Piotr Stasiński, komentujący oświadczenie na łamach tej samej gazety nazwał zachowanie SDP „absurdem”. – Dziennikarze TVN po prostu wykonali swoją pracę – stwierdził.

Autorem komunikatu był wiceprezes SDP Jerzy Kłosiński, który stwierdził, że skutkiem emisji tego materiału jest „destabilizacja państwa”, a „dziennikarze robiąc coś takiego, powinni zdawać sobie sprawę z politycznych konsekwencji”. O dziwo nie wszyscy członkowie zarządu SDP byli zgodni, co do trafności opinii. Jeden z nich Zenon Bosacki opowiedział o pośpiechu w jakim przygotowywano jej treść: „Miałem wrażenie, że komuś zależy, by przeforsować dokument”.

Słowo komentarza:

Jak widać dziennikarska powinność i rzetelność nie wszystkim odpowiada, nie przez wszystkich jest rozumiana w taki sam sposób. Zastanawiam się, czy nasilenie rządowych nastrojów „antymedialnych” jest spowodowane bardziej autentycznym strachem czy faktyczną wiarą w intencje celowej destrukcji. Trudno stanąć w obronie polityków, którzy na każdym kroku udowadniają, że doktryna nienawiści i swoistej „klaustrofobii” może być pomysłem na rządzenie trzydziestokilkumilionowym, demokratycznym krajem.

Definicja przyzwoicie rządzonego państwa, żyjącego w zgodzie z mediami i całokształtem opinii publicznej jest niespotykana w tzw. „cywilizowanych państwach”. Ludzie maja różne poglądy, zezwala im na to konstytucja, zezwalają normy obyczajowe. Granica przyzwoitości leży tuż obok granicy prawdy, a ta z całą pewnością przekroczona nie została. Nikt nikogo nie obraził, nie spreparował dziennikarskiego materiału – prowokacja nigdy nie odnosi sukcesu z założenia. Dziwi mnie postawa premiera i prezydenta. Przeprosiny w słabym stylu, na otarcie łez po „uczciwym państwie” – tak bardzo utęsknionym i przecież nam obiecanym. Pomyśleć, iż wystarczyło uderzyć się w pierś, odciąć od haniebnych praktyk. Zamiast tego mamy (kolejny już raz) marsz w zaparte, chore wyjaśnienia, opowieści tajemniczej treści i mało wyszukaną demagogię. Nie dam się nabrać – białe jest białe, a czarne – czarne. Nigdy na odwrót.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.