Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44216 miejsce

Dziennikarskie ścierwojady na papierku z PRL-u?

Dwie konstytucje w jednej ustawie? Dla polityków nic specjalnego, rzecz niegodna uwagi. Dla nas dziennikarzy – beznadziejny paradoks. Mowa o ustawie o polskim prawie prasowym, która od lat skutecznie kompromituje ten zawód.

Sam fakt, że ustawa powołana przeszło 25 lat temu, bo 26 stycznia 1984 r., dotycząca jednej z najważniejszych grup zawodowych - dziennikarzy, nadal obowiązuje i została tylko delikatnie zmieniona, może bulwersować. Wszak dokument został stworzony w Polsce Ludowej, gdzie wolność mediów, a w szczególności prasy – była pojęciem tak abstrakcyjnym, jak mieszkanie własnościowe. Ówczesne władze, z nieukrywaną premedytacją, robiły wszystko, by zablokować dziennikarzom możliwości komentowania i relacjonowania w zgodzie z własnymi obserwacjami, tego co działo się w kraju.

Mimo tego, że minęło 25 lat i zmienił się ustrój, obecna ekipa rządząca, ale także jej poprzednicy, ani razu od 1989 r. nie starali się nawet zatuszować śladów po Polsce Ludowej w ustawie o prawie prasowym. W samym rozdziale 1. jest mowa aż o dwóch konstytucjach, które mają dawać ustawie fundamenty prawne – Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. To nie jest żart! Dokument o takiej treści można ściągnąć z oficjalnych stron Kancelarii Sejmu – nieważne, że Polska Ludowa to przeszłości, a jej Konstytucja od lat nie jest dokumentem obowiązującym. W końcu, kto by się przejmował prawami dziennikarzy i ustawami regulującymi ich działalności, przecież to tylko IV władza!

Oburzenia obecnym stanie rzeczy nie kryje Rafał Ziemkiewicz, znany publicysta i dziennikarz: - Absolutnie uważam i od dawna głoszę to przy różnych okazjach, iż skandalem jest, że to prawo prasowe napisane w latach 80. pod potrzeby reżimu i stanu wojennego, dotąd obowiązuje – przyznaje z goryczą. Faktem jest, że ustawa o prawie prasowym pełna jest nieścisłości, których interpretacja była przywilejem władzy w Polsce Ludowej – chociażby ustęp 1. artykułu 6., głoszący: „Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk”. Co to znaczy „prawdziwego”? Kto jest odpowiedzialny za definiowanie kryteriów „prawdziwości”, czy jest ktoś na tyle rzetelny, by móc określić, czy dany materiał prasowy jest „prawdziwy”?
Kto w sporze o „prawdziwość” materiału będzie na straconej pozycji?

Idąc tropem rozważań profesora Adama Chmielewskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, odpowiedź nasuwa się błyskawicznie. – Istnieje pewien typ dziennikarstwa w Polsce, coraz bardziej powszechny i rozciągający się na media dotychczas postrzegane jako godne szacunku, które za możliwość wykreowania skandalu, nie ujawnienia - a wykreowania - oddadzą bardzo wiele – tłumaczy profesor, przedstawiając przeciętne postrzeganie dziennikarzy przez polskie społeczeństwo. - Nie ma takiej krzywdy przed którą dziennikarz nie zawahałby się, byle tylko wejść na pierwszą stronę gazety, czy żeby od niego rozpoczęły się wiadomości – pod tym względem dziennikarz często przypomina ścierwojada, dla którego żaden trup nie jest dostatecznie nieżywy - a jak brakuje trupa, to takiego trupa trzeba stworzyć – dodaje profesor Chmielewski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Polecam: http://sdo.org.pl/

Komentarz został ukrytyrozwiń

O tych dwóch konstytucjach nie wiedziałem. Ostatni relikt PRL, jak widać?

Natomiast absolutnie nie zgodziłbym się, że obecnie nic się nie robi, by to zmienić. O ile się nie mylę - nie pamiętam w tej chwili szczegółów - w Sejmie jest złożonych nawet kilka projektów nowego prawa prasowego i toczą się nad nimi dość zaawansowane prace.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.