Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13145 miejsce

Dziennikarstwo obywatelskie. Co o nim sądzą twoi znajomi?

"Czy ci za to płacą?" - to pierwsze pytanie, które zawsze padało i nadal pada. Negatywna odpowiedz powodowała automatyczny brak zainteresowania dla mojej pasji...

 / Fot. StartupStockPhotos/ Public domainJak zostałam dziennikarka obywatelską?

Dziennikarką obywatelską zostałam dzięki splotowi różnych okoliczności. W 2008 roku żyłam jeszcze w przeświadczeniu, że pisanie artykułów jest poza moim absolutnym zasięgiem. W tamtym okresie specjalizowałam się głównie w pisaniu notatek urzędowych i służbowych.

Kilka lat temu pewien portal internetowy zaprosił mnie do współpracy przy specyficznym zagadnieniu. Właścicielom strony chodziło przede wszystkim o moją wiedzę. O umiejętności pisarskie nikt mnie nie pytał, nie było takiej potrzeby. Artykuły poddawane były korekcie. Teksty podpisywałam pseudonimem.

Zachęcona sukcesem, bo takowy się przydarzył, postanowiłam wyjść poza narzuconą mi tematykę. Dlatego samodzielnie napisałam artykuł i wysłałam do jednego z portali dziennikarstwa obywatelskiego, gdzie teksty nie były publikowane automatycznie. Podlegały edycji. Spodziewałam się, że moje „dzieło” zostanie odrzucone, ale liczyłam na uwagi, wskazanie kierunku zmian itp. Stało się inaczej, tekst został opublikowany… I tak zostałam dziennikarką obywatelską.

Czas wolny Polaków

Z badań przeprowadzonych przez GUS wynika, że statystyczny Polak każdego dnia tylko 16 minut przeznacza na swoje hobby i zainteresowania. Zajmuje się głównie oglądaniem telewizji, życiem towarzyskim, spacerami.
Sytuacja nieco inaczej przedstawia się w weekendy. Nadal nasz statystyczny rodak dużo czasu poświęca na oglądanie telewizji, ale już na świeżym powietrzu przebywa ponad godzinę. Można więc założyć, że w tym czasie spaceruje, udaje się poza miasto. Polacy w weekendy także czytają, uprawiają sport, pracują na działce, chodzą do kościoła.*

Ilu z naszych rodaków zajmuje się w wolnym czasie dziennikarstwem obywatelskim? Nie dotarłam do szczegółowych danych. Wiedza w społeczeństwie na temat tego typu zainteresowań jest, jak wynika z moich obserwacji, mała.

Znajomi

Na temat dziennikarstwa obywatelskiego moi znajomi jeszcze kilka lat temu nie wiedzieli nic albo prawie nic. Postanowiłam ich „oświecić”. Zaczęłam drogą mailową wysyłać linki do moich tekstów. Pozwoliłam sobie na takie zachowanie tylko wobec osób, z którymi pozostawałam w bardzo zażyłych relacjach.

Pierwsze pytanie, jakie po przeczytaniu artykułu zawsze padało (i nadal pada), brzmiało: „Czy ci za to płacą”? Negatywna odpowiedz powodowała automatyczny brak zainteresowania dla mojej pasji. Opinie na temat tekstów były zawsze bardzo zdawkowe. Ograniczały się do stwierdzeń, że "nieźle wyszło", albo zdziwienia, że chciało mi się tyle napisać. O wskazywaniu literówek nawet nie będę wspominała, bo to, jakby ująć, standard. O jakiś konstruktywnych radach, na które liczyłam, mogłam zapomnieć.

Moi znajomi w trakcie spotkań towarzyskich nigdy mnie nie pytają, nad czym pracuję, czy ukazał się mój nowy tekst. Za to godzinami potrafią opowiadać o swoich zainteresowaniach takich jak chodzenie po górach, występach w amatorskim chórze, a jedna znajoma o robieniu szydełkiem serwetek. Przytoczyłam autentyczne przykłady. Słuchając o wyższości różnych pasji nad dziennikarstwem obywatelskim, parokrotnie przechodziłam chwile zwątpienia w sens tego, co robię.

Znajomym wysyłałam także linki do publikacji innych autorów, których teksty ukazywały się na portalach dziennikarstwa obywatelskiego. A były to artykuły napisane w sposób nienaganny, ciekawy. Reakcja… żadna.

Mój bardzo dobry kolega stwierdził kiedyś z rozbrajającą szczerością, że: „w życiu liczy się tylko profesjonalizm a nie amatorszczyzna”. Znajoma z kolei powiedziała: ”wieczorami jestem taka zmęczona, że nie mam czasu na czytanie nawet ambitnej literatury”. Obydwoje nie nawiązywali w tym momencie do moich tekstów, ale mój umysł natychmiast zarejestrował ich zdania. Może właśnie tu jest pogrzebany przysłowiowy pies… I stąd bierze się brak zainteresowania dla dziennikarstwa obywatelskiego w ogóle, a moich tekstów w szczególności.

Okres przybliżania znajomym pracy niezawodowych żurnalistów mam już za sobą, trwał zresztą bardzo krótko i dotyczył początków mojego pisania. Nikomu od dawna niczego nie wysyłam, nie rozmawiam też na temat moich artykułów.

Zdarzyło mi się trzykrotnie napisać kontrowersyjne teksty. Kontrowersja dotyczyła poglądów. Artykuły przeczytały osoby, które znam. Nie utrzymuję z nimi relacji towarzyskich. Znamy się z działalności w organizacjach pozarządowych oraz pracy w tej samej firmie. Finał… kilka osób obraziło się i udają, że mnie nie znają.

Tak więc reakcje znajomych mogą być naprawdę różne. I w moim przypadku są.

Wiadomości24.pl

Zastanawiam się, jak wygląda sytuacja wśród dziennikarzy obywatelskich publikujących na portalu wiadomości24? Czy ich znajomi wiedzą o ich pasji? Czy czytają ich artykuły? Brak komentarzy pod tekstami o niczym przecież nie świadczy. Znajomi mogą wyrażać swoje opinie w trakcie bezpośrednich kontaktów. Mam nadzieję, że tak jest.

Na pewno dziennikarstwo obywatelskie przeżywa regres. Czasy, kiedy na innym portalu moje teksty czytało kilkadziesiąt tysięcy osób, a jeden z artykułów miał nawet 222 komentarze, minęły zapewne bezpowrotnie. Tego „cofnięcia” nie da się zauważyć w mojej grupie towarzyskiej, bo też jej członkowie nigdy nie wykazywali zainteresowania dla dziennikarstwa obywatelskiego. Inaczej niż internetowi znajomi.

Dzięki publikowaniu tekstów poznałam za to wielu ciekawych ludzi, zostałam zaproszona do pewnego projektu. Niestety, dwa portale, na których zamieszczałam wcześniej artykuły, przestały istnieć. Kilka osób odeszło z dziennikarstwa obywatelskiego, spotkały się z zarzutami najbliższych, że swojej pasji poświęcają zbyt wiele czasu. Dwie osoby wyjechały z kraju. Samo życie.

Zamiast zakończenia

Odpowiedz na pytanie "być dziennikarzem obywatelskim czy też nie?" wcale nie jest taka prosta. Coś zyskujemy, coś tracimy. Na przychylność znajomych dla naszego hobby raczej bym nie liczyła. Ja przynajmniej liczyć nie mogę.

* Na podstawie: http://polska.newsweek.pl/czas-wolny-wg-polakow--czyli-siedzenie-przed-telewizorem,91783,1,1.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (58):

Sortuj komentarze:

Pani Mario, mówi Pani za siebie...szkoda, że akurat do mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Małgosiu, te pytania proszę kierować do nich. Ja mówię za siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mareczku, nie wierzę w wielki kapitalizm, ani w komunizm. Wierzę w odpowiedzialność społeczną na poziomie średniej przedsiębiorczości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Mario, dopóki nie ustosunkuje się Pani do mojego komentarza z godziny 22, 40 nie będę prowadziła z Panią dyskusji. Zadałam tam parę pytań dot. mojego tekstu. I co?

Zastanawiam się, dlaczego dziennikarze obywatelscy, którzy zrobili wpisy pod moim artykułem a są to: Krzysztof Krzak, Isabella Degen, Marta Jenner, Grażyna Kosma, Marek Bachorski - Rudnicki, Bartłomiej Bąk, nie zarzucili mi niestosowności wynikającej z napisania powyższego tekstu. Ba, nawet Pan Marek Chorążewicz tego nie uczynił. Nie musiałaby się wtedy Pani "produkować".

Poruszaliśmy różne kwestie pod tym tekstem, jak to przy publikacjach mających dużo komentarzy, zawsze jest sporo dygresji, ważnych, mniej ważnych, ale nikt nie zareagował z taka agresją jak Pani, taką nienawiścią. Jeżeli nie odpowiada Pani mój tekst, a także komentarze innych osób ( brak potępienia) to zawsze może Pani POMODLIĆ SIĘ ZA NASZE OŚWIECENIE...

Co do zastosowanych przez Panią określeń... W moim życiu zawodowym wyzywano mnie od różnych, takich tam. Jestem, w jakimś sensie przyzwyczajona. Element pracy zawodowej. Nie wiedziałam, ze będzie to także element na niwie mojej działalności w dziennikarstwie obywatelskim.

I ostatnia kwestia, nie do Pani, bo z Panią nie da się dyskutować:) do DO publikujących na tym portalu. Napisałam w komentarzach, jaki jest mój stosunek do tego, co dzieje się na tym portalu. Napisałam i zdania nie zmieniłam. Nie jestem też "tresowaną małpką", która na zawołanie Pani Marysi, będzie pisała o tym, co ona mi każe. W tej kwestii zacytuję mój autorytet w dziennikarstwie obywatelskim p.Krzysztofa Krzaka: "Szczerze? Już mi się nie chce dyskutować na ten temat" - pierwszy komentarz pod tekstem p.Leniaka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę Marysiu, że Ty jak Donald, stoisz w rozkroku... Dusza niby-prawicowa, a serduszko po lewej stronie?
Przecież właściciel jest panem swojego folwarku, czyż nie? Domagasz się od niego żeby dbał o interes użytkowników portalu? Przecież to absurd, długo ćwiczony przez tyle lat w PRL-u. Chcesz budować kapitalizm z ludzką twarzą? To oznajmiam ci, że nie ma takiego zwierzęcia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym się zastanowiła na pani miejscu, dlaczego zalinkowane przeze mnie poniżej artykuły nie trafiły na winietę. I czy nie jesteśmy rozgrywani przez redakcję. W takim wypadku robiłaby pani za " Strikebreakersa" (uprzejmie proszę o uwzględnienie cudzysłowia).

Pióra w dłoń. Zgubiony entuzjazm z grafomanią w tle
Czytaj wiecej: link

Cenzura w "Wiadomości 24.pl"
Czytaj wiecej: link

Klęska wiadomości24
Czytaj wiecej: link

Czy nie jest pani drobinę przykro, że teksty krytyczne wobec wydawnictwa, które jest właścicielem tej strony, że ich autorzy, którzy włożyli tyle serca w rozwój tego serwisu są zbywani i pogardzani przez redaktorów prowadzących. Przecież czytała pani ich rozpaczliwe apele – i nic panią nie rusza? Jak udało się pani pominąć tak ważny aspekt, skoro już się pani zabrała za pisanie o DO?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tego jeszcze nie przerabiałam, zostałam skrytykowana nie za to, co napisałam, ale czego nie napisałam. Pojawiła się właśnie nowa forma cenzury! Rozumiem, że gdyby to od Pani zależało mój tekst nie tylko, że nie trafiłby na pierwszą stronę, ale na pewno nie byłby w rubryce: warto przeczytać. Jakie szczęście, że to nie Pani zadecydowała o jego losie. Podziękować Panu Bogu, że nie może Pani również nakazać mi, o czym mam pisać. Pomodlę się dzisiaj w tej intencji! Oby jak najdłużej nie miała Pani takiego wpływu.

Czy dostaną od Pani rozgrzeszenie osoby, które w komentarzach nawiązały do treści tekstu? Ciekawe, czym kierowały się robiąc wpisy? Może nie znały jeszcze Pani wykładni, o czym nie wolno pisać/ o czym należy publikować na W24?

Jeżeli chodzi o słonia, porcelanę, jeżeli uznać, że Pani diagnoza polega na prawdzie to … „przygadał kocioł garnkowi”.:)

W tekście przekazałam, co leży mi na sercu, co mnie boli, ale widzę, że i to jest oceniane, klasyfikowane itp. I taki zarzut stawia osoba, której artykuły przesycone są treściami religijnymi. No, po prostu nie chce się aż wierzyć. A takie słowo jak empatia jest Pani znane?

Zarzut sformułowany przez Panią, na zasadzie analogii, możemy poszerzyć o następujące stwierdzenie: jakim prawem ktoś pisze recenzję książki obyczajowej skoro na rynku wydawniczym zostało opublikowanych tyle książek religijnych? Czuje Pani absurd?

Na W24 bywam codziennie, ( z trzytygodniową przerwą) od października 2014 roku. Za mojej obecności pojawiły się cztery teksty traktujące o dziennikarstwie obywatelskim. Wypowiedziałam się, pod artykułem: p. Barbary pt.„Pióra w dłoń. Zgubiony entuzjazm z grafomanią w tle”. (Wszystkie pozostałe to, jakby ująć, „kalki” jej tekstu) Napisałam dwa komentarze. Tę formę wypowiedzi też zamierza Pani cenzurować?

I „zmusiłam” mój operowany bark do tak długiego pisania. I mam do siebie o to żal. Miałam „oszczędzać” rękę. Pani Mario, biorąc pod uwagę formę wypowiedzi, jaką Pani zastosowała, lekceważący ton, absurdalność argumentów itp. NIE BYŁO WARTO!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krytykuję panią, nie za to co napisała, ale za to czego nie napisała. Jest Pani w tym składzie porcelany ze słoniem, którego nie widzi. Ukazało się ze 30 rozpaczliwych apeli do redakcji o zmianę polityki wydawnictwa w stosunku do dziennikarzy obywatelskich a pani sprzedaje słodkie, infantylne i laurkowe, tekściki, że realnym problemem jest odbiór znajomych. Nie! Realnym problemem jest, że redakcja fikcyjnie definiuje kategorie, nie promuje autonomicznego myślenia (komentarze, opinie), releguje istotne kategorie tematyczne z promocji. Dziennikarstwo Obywatelskie albo prowadzone jest na smyczy koncernów albo usuwane w cień przez zabieg hierarchizacji materiałów. To są istotne problemy. A pani jak Maria Antonina, proponuje głodnemu ludowi ciastka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju, w kwestii ocen, ZGADZAM SIĘ z Panem:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A potem zasugerowała Pani pójście za ciosem, co już było wskazaniem mnie jako "ktosia" :) No ale to już detale, dla mnie system oceniania nie ma sensu, tym bardziej że w przeciwieństwie do podbić tu każdy może sobie wystawić dziesiątki ocen.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.