Czym jest, i czym chcielibyśmy, aby było dziennikarstwo obywatelskie? Frajdą publikowania swoich materiałów, misją… czy kuźnią naiwnych, którzy napędzają koniunkturę korporacji medialnej?
Jedni z nas po prostu się cieszą, że istnieje platforma, która umożliwia i ułatwia publikowanie naszych materiałów. Bez własnego zaplecza w postaci strony internetowej czy blogu, bez starań o zwiększanie oglądalności - możemy po prostu publikować. Wystarczy, że sklecimy nasz materiał i wyślemy do redakcji – o żadne kwestie techniczne nie musimy się martwić. Naszą jedyną troską jest tak poprawić zwrócony artykuł, aby redakcja w końcu zaakceptowała go do publikacji. To w sumie także pewna korzyść – przy okazji fachowcy uczą nas dziennikarskiego rzemiosła. I wreszcie przychodzi moment satysfakcji – nasze dzieło „wisi” na głównej stronie Wiadomości24.pl. Wpatrujemy się z dumą w nasz opublikowany materiał i z niepokojem czekamy na komentarze czytelników. A potem powoli zbieramy te upragnione plusiki, pozytywne komentarze i w końcu zdobywamy kolejne pióra, kolejne uprawnienia. Tak rośnie nasza satysfakcja, a nasze ego pławi się, całkiem przecież zasłużenie, w pochwałach obcych ludzi. Jest świetnie!
Wielu autorom, zwłaszcza początkującym, to wystarcza do szczęścia. Tak było i ze mną. Czerpałam satysfakcję, że moje teksty bez bólu przechodzą przez moderację, że przybywa piórek, że czasem ktoś pochwali. Byłam zadowolona, że bez żadnego wysiłku techniczno-organizacyjnego z mojej strony, moje materiały mogą być publikowane w portalu o zasięgu ogólnokrajowym.
Konflikt stary jak Wiadomości24.pl
Już kilkakrotnie za czasów mojej bytności na Wiadomościach24.pl wybuchały gorące dyskusje, zarówno dotyczące szczegółów funkcjonowania serwisu jak i ogólnego kształtu całego przedsięwzięcia. Dyskusje te zwykle inicjowane były przez autorów, których wysoko ceniłam za dziennikarski warsztat, ale także i za coś więcej. Za ich postawę wobec innych użytkowników i rolę jaką przyjęli na siebie samorzutnie – rolę społecznych moderatorów i… wychowawców. Tych kilka osób można nazwać „aniołami stróżami” portalu. Skrupulatnie czytali opublikowane teksty, nie raz potrafili wyłapać przeoczenia moderatorów. Uzupełniali działania redakcji dbając o ogląd i jakość głównej strony serwisu. Nie to jednak uważam za najważniejsze. Bo chyba cenniejsze były ich komentarze - nie te, odnoszące się do stylu czy ortografii, ale – do postaw autorów. Z taktem i umiarem, ale konsekwentnie i bez owijania w bawełnę przypominali o zasadach przyzwoitości i odpowiedzialności za słowo. Dziś sobie myślę, że dzięki tym kilku szczególnym osobom Wiadomosci24 stały się tym, czym były – unikalnym miejscem w sieci, miejscem, gdzie panowały pewne, nie zawsze dziś popularne, wartości. Miejscem, gdzie tak wielu z nas, tak dobrze się czuło.