Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

219 miejsce

Dziennikarz dostał się na płytę lotniska we Frankfurcie. Ochrona lotniska nie zareagowała

Dziennikarz "Frankfurter Allgemeine Zeitung" dostał się na płytę międzynarodowego portu lotniczego we Frankfurcie i bez przeszkód penetrował ściśle strzeżone zaplecza obiektu. Wystarczyło 10 minut, Google Maps i zakupy w supermarkecie.

Dziennikarzowi Frankfurter Allgemeine Zeitung nie były potrzebne wielotygodniowe ćwiczenia w obozach przygotowujących terrorystów. Nawet nie musiał nawiązywać kontaktu z jakąkolwiek wojującą ekstremą. Nie wydał tysięcy dolarów, aby osiągnąć cel podobny do zamierzeń islamskich fanatyków czy romantycznych partyzantów zbrojnej lewicy. W 10 minut przedostał się na płytę lotniska Rhein-Main-Flughafen, czyli międzynarodowego portu lotniczego we Frankfurcie.

Lufthansa Boeing 747-400 (D-ABVH; Pomysłowy żurnalista właściwie nie napotkał żadnych problemów w swojej "misji". Jego akcja miała charakter demonstracyjny i zaprezentowała obraz sytuacji po serii krwawych zamachów w Europie. Warto przypomnieć, że niemiecki minister spraw wewnętrznych ostrzegał przed realnym zagrożeniem i zarządził maksymalizację środków bezpieczeństwa, w tym szczególną troską otoczono lotniska. Frankfurcki węzeł komunikacji lotniczej jest przy tym jednym z najważniejszych na świecie. Dziennikarz FAZ w niespełna kwadrans obalił mity o niemieckiej solidności, szansach terrorystów i światowym bezpieczeństwie. Poruszał się po najwrażliwszym obszarze portu lotniczego bez jakichkolwiek dokumentów tożsamości czy identyfikatorów. Na swoje zwykłe ubranie założył odblaskową kamizelkę, pod pachę wziął komputer, a wcześniej poświęcił kilka minut na przestudiowanie topografii terenu za pomocą zawsze nieocenionych Google Maps.

Co ciekawe, frankfurcki port lotniczy jeszcze w ubiegłym roku był poddany kontroli przez unijnych inspektorów. Ujawniono rażące uchybienia w zakresie kontroli osób. Co druga próba wniesienia broni i innych niebezpiecznych przedmiotów na pokład samolotu przez tajemniczych "pasażerów" kończyła się powodzeniem. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy były kwestionowane kwalifikacje pracowników przejścia kontroli bezpieczeństwa, którzy nie potrafili we właściwy sposób odczytać obrazu z monitorów urządzeń prześwietlających bagaż podręczny podróżnych. W przypadku gdyby szefowie lotniska we Frankfurcie nie uporali się z wykazywanymi nieprawidłowościami i uchybieniami, mogli liczyć się z cofnięciem stosownych certyfikatów i pozwoleń dla funkcjonowania obiektów. Jednakże niedawno policja wraz z Fraport, operatorem zarządzającym lotniskiem uspokajali, że miały miejsce tylko pojedyncze incydenty, a pracownicy zostali przeszkoleni i ogólnie wszystko jest w najlepszym porządku.

Według FAZ, nawet jeżeli mówić o poprawie bezpieczeństwa w strefach pasażerów, niewielka to pociecha wobec możliwości jakie frankfurcki port stwarza dla potencjalnych terrorystów w obszarach jakie winny być zamknięte dla kogokolwiek z zewnątrz. Mapy Google Maps okazują się być dla takiego przedsięwzięcia najlepszym przewodnikiem. Dzięki nim można ujrzeć szczegóły dokładniejsze od strzałek kierunkowych na asfaltowych pasach lotniska. Niemiecki dziennikarz znalazł na mapach lukę w najsilniej strzeżonym obszarze portu lotniczego. Było to miejsce blisko punktu załadunku towarowego samolotów, niejako firmowane przez szyld "Cargo City Nord."

Upatrzone miejsce dziennikarze odwiedzili trzykrotnie i obserwowali przejeżdżając w pobliżu samochodem. Brama numer 26 o ściśle kontrolowanym dostępie zawsze była niestrzeżona. Teoretycznie wejście było ograniczone tylko dla osób okazujących się stosownym dokumentem. Spostrzegli jednak, że odziani w żółte kamizelki ludzie, przechodzą tamtędy nie zatrzymywani przez nikogo. Reporter zaryzykował, że przejdzie tamtędy w podobny sposób, jak powiedzielibyśmy: "na bezczelnego." Założył odblaskową kamizelkę i wziął torbę o pojemności pozwalającej przenieść kilkukilogramowy ładunek wybuchowy.

Okolica międzynarodowego portu lotniczego we Frankfurcie (biura Cargo City Nord); screenshot (Google Maps), cropped and modified by Pawel Jankowski / Fot. Pawel JankowskiO poranku w środku tygodnia, kiedy znów nie było żywej duszy pilnującej punkt wejścia na teren lotniska, reporter minął nie niepokojony biało-czerwone szlabany i skierował się w stronę niebieskiego budynku z ponumerowanymi bramami roletowymi. Napotkał dozorowane przejście na drodze wewnętrznej. Było otwarte, więc poszedł dalej. Po 10 metrach usłyszał jak ktoś woła za nim: "Czy jesteś z Lufthansy?" Dziennikarz przytaknął i zapytał czy może iść dalej. Pracownik lotniska z radością pozwolił przybyszowi na dalszą wędrówkę i zniknął.

Następnym punktem "zwiedzania" lotniska była strefa Air Canada, gdzie dziennikarz również przedostał się bez większych przeszkód. Tym razem strażnik, który pojawił się zainteresowany jego obecnością, wykazał odrobinę inicjatywy w dociekaniu kim jest i co robi na terenie podlegającym jego pieczy: "Witam, myślę, że chyba jesteś w niewłaściwym miejscu. Dokąd idziesz?" Reporter wrócił za barierę "Cargo City Nord" i odpowiedział: "Na Lufthansa Cargo. Myślałem, że to także tutaj." Ochroniarz pokręcił przecząco głową i ostatecznie panowie pożegnali się przyjaznym: "Tschüss."

Tak więc, zupełnie obcy człowiek, prosto z ulicy, w kamizelce zakupionej w jednym z supermarketów, pokonał trzy zabezpieczenia broniące dostępu przed penetracją obiektów lotniska we Frankfurcie i dostał się do środka. Niemiecki port to jeden z najważniejszych węzłów dla lotniczych połączeń międzynarodowych na świecie. Zaś nikt tak naprawdę intruza nie zatrzymał, ani nie sprawdził na jakich prawach porusza się po obiekcie. Zatem bez żadnych przeszkód mógł przeprowadzić akcję paraliżującą lotnisko i zakłócić ruch lotniczy na całym świecie, ze wszystkimi konsekwencjami jakie można sobie wyobrazić. Mógł też wysłać samolot z podłożonym bombowym ładunkiem, co skończyłoby się równie tragicznie.

Powyższy przykład dobitnie poświadcza na ile rzetelnie realizowano założenia programowe przeciwdziałania terroryzmowi, zaś przez lata utrzymywano miliony* ludzi w błogim poczuciu złudnego bezpieczeństwa. Raczej trudno mówić o pomyślnym zbiegu okoliczności i podobnej grze pomyślnych przypadków w odniesieniu do "akcji" niemieckiej gazety.

Samoloty Lufthansy. By Aero Icarus from Zürich, Switzerland [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons / Fot. Aero Icarus* blisko 60 milionów pasażerów w 2014r.; dane: Wikipedia i Fraport AG



źródło: Frankfurter Allgemeine Zeitung

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.