Facebook Google+ Twitter

Dziennikarz pobity za prawdę?

Demaskator związków abp. Wielgusa z SB został napadnięty przez nieznanych sprawców. Komu zależało na ukaraniu dziennikarza Gazety Polskiej? Czy to zamach na wolność słowa? Rozmowa z z Przemysławem Harczukiem, dziennikarzem Gazety Polskiej

Przemysław Harczuk- dziennikarz Gazety Polskiej - Proszę przybliżyć szczegóły dotyczące napadu.

- Zdarzenie miało miejsce w Radomiu niedaleko dworca kolejowego. Rozmawiałem przez telefon i przedstawiłem się jako dziennikarz Gazety Polskiej. W rozmowie nawiązywałem do sprawy arcybiskupa Wielgusa. Wtedy zostałem zaatakowany przez czterech mężczyzn, w wieku około 20 lat, którzy zaczęli mnie kopać i wykrzykiwać inwektywy oraz wulgaryzmy. Broniłem się, a gdy tylko agresja młodzieńców ustawała, uciekłem. Wieczorem w redakcji odczułem straszliwy ból nogi. Po badaniu lekarskim stwierdzono uszkodzone kolano. Mam nadzieje, że uda się uniknąć operacji. Czeka mnie długa rehabilitacja. Mimo obolałej nogi, chodzeniu o kuli i zwolnieniu lekarskiemu, staram się dalej pracować.

- Czy sprawcy zostali ustaleni?

- Niestety, nie wiem kim byli. Złożyłem doniesienie o pobiciu i zgłoszenie do prokuratury wraz z dokumentacją lekarską. Byli blisko i mogli usłyszeć moje nazwisko oraz nazwę redakcji, nie był to napad rabunkowy. Padło słowo "mason", a - moim zdaniem - pospolity przestępca nie wie co to znaczy mason, a tym bardziej nie posługuje się takim słownictwem.

- Kiedy doszło do zdarzenia?

- Było to dzień po odwołanym ingresie, czyli 8 stycznia. Nie sądzę, by sprawcy mogli rozpoznać mnie po wystąpieniach telewizyjnych, ale też tak mogło się zdarzyć. W dniu odwołanego ingresu byłem pokazywany we wszystkich telewizjach. Nie był to jedyny przypadek agresji wobec pracowników Gazety Polskiej, ponieważ dzień wcześniej zaatakowani zostali fotoreporterzy gazety. Do redakcji przychodzą listy poparcia dla naszej działalności, ale nie brakuje też listów z pogróżkami. Przychodzi również list z „żółtą kartką”, wysyłany zapewne przez zapalonego fana piłki nożnej. Wiadomo, że po żółtej kartce jest czerwona. Nie wiemy, czy mamy to traktować jako groźbę?

- Wspomniał pan, iż pobicie mogło mieć związek z opublikowaniem artykułu o apb. Wielgusie oraz poruszanym przez gazetę problemem lustracji. Czy uważa pan, że należy rozliczać się ze swojej przeszłości?

- Lustracja w kościele jest sprawą bardzo ważną, przy czym Gazeta Polska i inne media, które ujawniają prawdę o niechlubnej przeszłości kościoła, poddawane są powszechnej krytyce. Zarzuca się im atak na kościół. Dziennikarze chcą ukazywać prawdę. GP zawsze popierała i stawała w obronie kościoła. Nie brak u nas materiałów o heroicznych postawach w kościele. GP jest gazetą konserwatywną i w sprawach np. aborcji, czy eutanazji, mówi jednym głosem z kościołem. Wszystkie środowiska powinny poddać się lustracji i nie jest tak, że chcemy lustrować tylko księży. Nie chodzi o ich karanie, a rozliczenie z przeszłością. Gdyby abp. Wielgus przyznał się od razu, byłoby inaczej. Najgorszy niesmak pozostawiło zaprzeczanie do ostatniej chwili przed Ingresem.

- Dlaczego pana zdaniem abp. Wielgus tak długo zwlekał z rezygnacją, a jednocześnie nie przyznał się do tej pory, udzielając wymijających odpowiedzi?

- Nie przyznał się mimo dokumentów. Jak pisali w aktach oficerowie prowadzący, kariera była dla niego najważniejsza. Tym go kupiono. Utrata stanowiska była dla niego czymś najgorszym. Jego nominacja na metropolitę warszawskiego, mogła wiązać się z późniejszym tytułem kardynalskim, a nawet prymasowskim. Nie zgadzam się z porównywaniem Wielgusa do kardynała Wyszyńskiego, to jest wielkie nieporozumienie, to hańba! Wielgus nie musiał rozmawiać z SB, bo zgodę na rozmowy z władzą mieli wyłącznie biskupi. Środowiska lewicowe mówią, że arcybiskup Wielgus był podwójnym agentem.

- Jaka przyszłość czeka kościół w Polsce?

- Nie chcę wywierać presji na kościół. Napisałem ten tekst, by ujawnić prawdę. Wierni diecezji warszawskiej mieli prawo wiedzieć jaka jest przeszłość metropolity. Jak napisał Tomasz Terlikowski: - Milczący olbrzym - wierni - przemówił. Odwołanie ingresu daje pewne nadzieje, że papież przyjrzy się sytuacji w Polsce i roli nuncjatury w przekazywaniu informacji. Zadziwiające jest, że jednym głosem w obronie abp. Wielgusa mówiła Gazeta Wyborcza oraz Radio Maryja. Mogę jednak oczekiwać, że zaistniałe wydarzenia będą miały pozytywny skutek i wpłyną na oczyszczenie polskiego kościoła. Prawdziwym zniszczeniem kościoła prymasa Wyszyńskiego, byłaby osobą abp. Wielgusa na jego miejscu.

***

Przeprowadzając ten wywiad nie chciałem drążyć sprawy abp. Wielgusa, jej ocenę pozostawiam społeczeństwu. Nie zamierzałem też gloryfikować postaci Przemysława Harczuka z Gazety Polskiej. Moim celem było ukazanie problemu realizacji wolności słowa, którą nie tylko w tym przypadku próbowano ograniczać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Brawo za solidarność dziennikarską. Fakt, że komuś nie podoba się to, o czym ktoś pisze i w jaki sposób nie usprawiedliwia dokonywania samosądów i wysyłania ludzi na przymusowe urlopy zdrowotne... Plus za dobór tak niepoprawnego politycznie tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dyplomatyczne podejście do sprawy to jedno, a ukazywanie prawdy taką, jaka ona jest to zupełnie coś innego.
Nie można nic upiększać, nawet jeśli miałoby to kogoś urazić. Poprawność polityczna oczywiście obowiązuje, ale nie oznacza to, że należy przymykać oczy na pewne fakty.
Każdy dziennikarz powinien się liczyć z tym, że nie wszystkim będzie się podobać to co robi, więc w pewnym sensie można uznać, że ryzyko jest wpisane w ten zwód.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam, że nie trzeba bać się głośnego wypowiadania swojego zdania, ale trzeba robić to w sposób umiejętny, by nigogo nie urazić i nie poniżyć. Co się tyczy pracy- jeśli chce się pracować, to znajdzie się jakąś pracę, bo chyba żadna nie hańbi. Zgodzę się z tym, że dziennikarz został prawdopodobnie napadnięty przez środowisko skrajnie nacjonalistyczne, ale podkreślam, że sprawców nie ustalono. Proszę o kolejne komentarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zwykły napad nazioli. Autor artykułu o abp Wielgusie padł ofiarą MW, którą sam swoją prasa tworzy. A słowa Mason pewnie nie znają jak więkrzość słuchaczy RM

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic nadzwyczajnego. Obecnie bardziej niż w PRL trzeba bać się zwego zdania. Kiedyś były związki i z pracą nie tak trudno. Dziś gdy pracy brak a stronniczość jest powszechna trzeba mieć odwagę by nie mówić tak jak więkrzość ludzi będących piewcami kapitalizmu i klerykalizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podjęty bardzo ważny temat - granic i "nieograniczoności" dokonywania sądów społeczeństwie, i we własnym sercu, sumieniu... Cieszę się, że taka rozmowa została przeprowadzona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

* Przemysław / Harczuk * - zbędny / ;
*- Jaka przyszłość czeka kościół w Polsce? * - *Kościół*, także w innych zdaniach.

Nawet dzisiaj trzeba odwagi w dziennikarstwie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.