Facebook Google+ Twitter

Dziennikarz widzi świat przez inny pryzmat

Kiedy śledzę media, jestem skłonny upatrywać powolny zanik dziennikarstwa w klasycznej formie. W redakcjach zostanie jedynie grono najlepszych publicystów, reszta dziennikarzy będzie zmuszona szukać pracy. Przed nami nowa formacja medialna - „dziennikarstwo obywatelskie”.

Kilka dni temu debiutujący dziennikarz zapytał mnie, czy pamiętam, kiedy w gazecie ukazał się mój pierwszy artykuł? W pamięci od razu odżył 1946 rok. Wtedy ukazał się mój pierwszy reportaż o pracy hutników w hucie Stalowa Wola. Od tamtego czasu minęło 64 lata. Szmat czasu. Kiedy sięgam pamięcią wstecz, wtedy rodzi się we mnie pytanie, czy nie lepiej było przyjść na świat w czasach moich prapradziadków?

Gdybym żył w czasach mego prapradziadka, moje życie byłoby pewnie spokojniejsze i nieco prymitywne, ale jak na owe czasy, szczęśliwe. Może gdybym się urodził w drugiej połowie XXI wieku, wtedy… ale ja przyszedłem na świat w czasie, w którym poznałem coś nieco z przeszłości, trochę przyszłości, przede wszystkim tego środka. Jakie były te okresy dla mnie? Samemu trudno na to pytanie odpowiedzieć, z drugiej strony ktoś inny nie byłby w stanie tego uczynić za mnie. Czasem jest mi trochę smutno, życie trwa krótko, a to, co chciałbym jeszcze przekazać innym, umyka z taką prędkością, jak spadająca z nieba kometa.

Autor jako aplikant dziennikarski w warszawskiej redakcji tygodnika "Młodzi Ida". organu OMTUR w 1947 roku. Fot. pryw. archiwum autora / Fot. Gdy pisarzowi zadamy pytanie, czy jest zadowolony ze swojej nowej książki, zwykle odpowie… tak. Jednak gdyby miał napisać jeszcze raz, dokonałby wielu zmian. Ja myślę podobnie. Gdybym raz jeszcze się urodził, poczyniłbym także sporo zmian, by moje „drugie życie” uczynić ciekawszym i pożyteczniejszym. Ale ja w reinkarnację nie wierzę.

Kiedy studiowałem dziennikarstwo, wmawiano mi, że w tym zawodzie można zrobić spektakularną karierę. I rzeczywiście, wielu moim kolegom się to udało… ale łokciami. Za to w moim życiu było wiele dziwnych lat. Na motywach przeżyć i doświadczeń powstało kilka moich książek, w których fakty autentyczne pisałem czasem w osobie drugiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

W temacie "nie kiwnięcia palcem w bucie za darmo" przez Niemców, nie zgadzam się z autorem artykułu, każdy szanujący się Niemiec robi coś społecznie, w Niemczech to się nazywa "Ehrenarbeit" co znaczy praca honorowa, dużo ładniej to brzmi niż w języku polskim, dlatego tam ludzie czują się wyróżnieni jeżeli coś mogą zrobić dla społeczeństwa. Są to różne zajęcia i za prace nikt nie płaci, ale ludzie są wynagradzani w postaci bezpłatnych kart na prestiżowe imprezy itp. "Ehrenamt" wydaje legitymację "Ehrenarbeit" gdzie wpisuje się udział w pracach. Sa tez państwowe odznaczenia w tej dziedzinie.
Nie wiem jak wygląda niemieckie dziennikarstwo obywatelskie ... nie spotkałm podobnego serwisu do W24.
a Nachrichten24 jest profesjonalnym serwisem. Polscy dziennikarze obywatelscy pisza z potrzeby, bo lubią pisać, bo to sprawa stysfakcji.
Gratuluję autorowi takiej niezwykłej drogi dziennikarskiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redaktorze Czok, zgadza się, historie można by opowiadać na temat tytułów prasowych w czasach PRL. A jakie hecne... Kiedy zaczynałem robotę dziennikarską w gazecie zakładowej "Metalowiec Tarnowski" (Fabryka Obrabiarek Specjalizowanych "Ponar -Tarnów", to moi koledzy, wierni przyjaciele drukarze (Drukarnia Narodowa Zakład Nr 16 w Tarnowie przy ul. Brodzińskiego) wiecznie się mylili podczas składu gazety na linotypie. Wiecznie mi pisali, zamiast PZPR, PZPN, czyli Polski Związek Piłki Nożnej. No i czasem zdarzało się, że obradowała egzekutywa PZPN...

Komentarz został ukrytyrozwiń
kotki dwa
  • kotki dwa
  • 15.05.2012 17:25

Np:stokrotka,lis inni nieomylni widzą przez pryzmat PO i odPOwiednij kasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, w czasach PRL-u w redakcji był specjalista od wymyślania chwytliwych tytułów. Doskonały tytuł wyjaśniał często treść artykułu. W latach 90 ubiegłego wieku nastąpiły (oszczędnościowe) zmiany, odtąd akceptowano tytuły podane przez autorów. Także sekretarz redakcji nieco mniej ingerował i nie narzucał tematu. Zaczęła panować pełna swoboda.
Prawdą jest, że w PRL-u zarówno treść i objętość artykułu dyktowała redakcja, zaś gotowy już materiał oceniał i zatwierdzał do druku cenzor. Jednak sprytny dziennikarz potrafił w tamtych czasach tak sformułować treść artykułu, że stawiał cenzora w kłopotliwej sytuacji - i zatwierdzał. Obecnie stopień inteligencji zarówno dziennikarza i komentatora ocenić można po jego języku. W demokracji granica ta jest płynna, i żeby jej nie przekroczyć – moim zdaniem – przydałaby się nieraz ingerencja cenzora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnośnie finezyjnych tytułów prasowych, to młodzi powinni pobierać naukę u Andrzeja Niczyperowicza z Poznania. Jest z pewnością wirtuozem układania tytułów prasowych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Swego czasu w redakcjach byli zatrudnieni redaktorzy, którzy mieli za zadanie wymyślanie tytułów. No cóż, dzisiaj tylko oszczędności, oszczędności, oszczędności. Brawo Panie Grzegorzu, ale się Onetowi udało !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A oto klasyczny przykład współczesnego "profesjonalizmu" dziennikarskiego czyli tytuł artykułu na Onecie:

"Jest decyzja ws. kontrowersyjnego okładki z Macierewiczem"

Komentarz zbędny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Chorążewicz Dzisiaj 16:06
@Mirosław Kraszewski. A gdzie masz w życiorysie napisane że Bartoszewski jest profesorem.
=============================
Panie Chorążewicz, jest pan za dorosly, zeby panu udzielac korepetycji albo pouczac. Ale mozna Pana zawsze o cos poprosic, wiec prosze, niech pan pyta Bartoszewskiego a nie mnie - lub po prostu zerknie na strone KPRM, gdzie prezentowane jest bezczelne oszustwo: http://bpdm.kprm.gov.pl/wladyslaw-bartoszewski-0
Poza tym nie jesteśmy na TY, wiec upraszam o troche kultury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fragment o DO: "Wzorzec nie jest nowy, zaczerpnięty z mediów zachodnich, tyle że różnica ogromna. Tam nikt palcem nie kiwnie, jeśli nie otrzyma honorarium". Sam Pan pokazuje w tym fragmencie różnicę mentalności, miedzy nami a resztą świata.
Drogi Autorze, w naszym kraju pracuje się za byle jakie wynagrodzenie w wielu zawodach od wielu lat, na różnych stanowiskach, a jednocześnie za wiele wykonywanych czynności "nie wypada" przyjmować honorarium. Z drugiej strony, jest tysiące stanowisk opłacanych z kasy społecznej, gdzie za "nic" wypływa kasa szerokim strumieniem i jest to społecznie akceptowalne. Dziwne zwyczaje panują w naszym kraju...

A teraz ad meritum. Kilka uwag o mediach z wizją i/lub dźwiękiem. Mnie przeraża w tym dziennikarstwie nonszalancja, zarozumiałość i traktowanie reszty dziennikarzy i swoich interlokutorów jak plebs... Prowadzą wywiady z marszu, bez przygotowania i zaliczają po 2 - 3 wpadki w takiej krótkiej rozmowie. Spływa to po nich, jak po gęsi woda - bo on czy ona jest tak wielki czy wielka... Dla mnie mistrzynią nonszalancji w prowadzeniu wywiadów jest Janina Paradowska, którą kiedyś bardzo lubiłem, ale teraz już słuchać jej się nie da... Innego znanego tuza dziennikarstwa zawodowego należałoby skierować do logopedy, bo mówi jak nasza była pani minister spraw zagranicznych: "Litwoł", "Łotwoł" i "Estonioł". No ale cóż, to są profesjonaliści...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma co tu pisać o Smoleńsku, skoro w gazetach mnóstwo jest bzdur dokładnie na każdy temat. Dziennikarze są uniwersalni i tworzą artykuły dokładnie takie jak ktoś zamówi niezależnie od tego jak coś wygląda naprawdę.
Jeśli np ktoś zamówi artykuł, że japońskie samochody rdzewieją, to dostanie taki artykuł z odpowiednią argumentacją, statystykami ze złomowisk oraz zdjęciami pordzewiałych samochodów. Na ogół zupełnie innych marek ale w czym to przeszkadza?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.