Facebook Google+ Twitter

Dziennikarze, którzy nie zadają pytań

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-01-08 00:53

29 grudnia w Białce Tatrzańskiej policja zatrzymuje mężczyznę podejrzanego o pobicie 3-miesięcznego syna. Pawełek jest w ciężkim stanie. O sprawie piszą portale informacyjne. Przedrukowują depesze i podają cytaty. Bez refleksji nad faktami.

Pawełek trafił do szpitala w niedzielę 29 grudnia. Ma pękniętą podstawę czaszki i obrażenia wewnętrzne. Ponieważ jego obrażenia sugerowały pobicie, do sprawy włączyła się policja. Zatrzymano i przesłuchano ojca dziecka, Sylwestra T.H.. Kiedy wytrzeźwiał zaprzeczył, jakoby pobił dziecko, więc go wypuszczono.

Retoryka nagłówków prasowych z 31 grudnia opierała się na chwytliwym skonfrontowaniu skatowanego niemowlęcia z aresztowanym ojcem: „Niemowlę walczy o życie. Ojciec wyszedł z aresztu” (RadioKraków.pl), „Skatowane niemowlę z Białki Tatrzańskiej walczy o życie [WIDEO]” (GazetaKrakowska.pl), „Trzymiesięczny chłopczyk walczy o życie w szpitalu w Krakowie. Ojciec zatrzymany” (Gazeta.pl), „Bestia w Białce Tatrzańskiej. Pijany ojciec podejrzany o pobicie swojego 3-miesięcznego syna. Dziecko walczy o życie w szpitalu” (podhalański portal informacyjno-rozrywkowy Bojcora.pl). Po tych publikacjach sprawa wyraźnie straciła impet.

Po ponownym przesłuchaniu ojca 2 stycznia i po przesłuchaniu matki dzień później nic nie ustalono. Rodzice nie wiedzą, co się stało Pawełkowi. Dla 3-miesięcznego dziecka osiągnięciem jest przewrót z pleców na bok i uniesienie głowy i klatki piersiowej w pozycji na brzuchu. Nie można podejrzewać więc Pawełka, że uderzył się sam, albo że spadł z łóżka i później niepostrzeżenie wszedł na nie z powrotem. Bez względu na to, czy wyzdrowieje, Pawełek nie będzie mógł powiedzieć nam, co się stało. Pytanie, czy prokuratura i media nam to powiedzą. Te ostatnie, jak dotychczas, nie wywiązują się z zadania.

Rodzina Pawełka miała od zeszłego roku dozór kuratora, odwiedzał ją też asystent rodziny z gminnego ośrodka pomocy społecznej. Wszystko dlatego, że marcu 2013 roku do szpitala trafił Piotruś, starszy brat Pawełka. Miał wówczas 5 miesięcy. Też podejrzewano pobicie. Nikomu jednak nie postanowiono zarzutów. Ojciec dziecka twierdzi, że Piotruś spadł z łóżka a potem w nocy okazało się, że dziecko jest nieprzytomne. Śledztwo umorzono, ponieważ biegli doszli do wniosku, że obrażenia mogły mieć inną przyczynę. Jak tłumaczy cytowany przez portal Gazeta.pl prokurator Zbigniew Lis, urazy wewnętrzne głowy dziecka okazały się być wadami wrodzonymi. Ponadto, jak czytamy w portalu TVN24, według lekarzy chłopiec „może cierpieć na chorobę, która objawia się widocznymi krwiakami”. W sytuacji, gdy do szpitala z podobnymi obrażeniami trafia drugi chłopiec, nasuwa się pytanie, czy wcześniejsze śledztwo umorzono słusznie. Ale nikt go nie zadał.

Zdaniem ojca dzieci, ochoczo cytowanego przez dziennikarzy Gazety Krakowskiej, Piotruś „czuje się już dobrze”. Tymczasem, na portalu TVN24 czytamy, że po wizycie kontrolnej w listopadzie chłopczyk został zatrzymany w szpitalu ze względu na zły stan zdrowia i problemy neurologiczne. Jak mówi TVN24 i Polskiemu Radiu rzeczniczka szpitala w Prokocimiu, ma uszkodzenia mózgu. Jest w szpitalu do dziś. Czy czuje się z tym dobrze? Nikt nie zapytał.

Wróćmy do Pawełka. Chłopczyk był leczony na zapalenie ucha. Nieprzyjemna i bolesna choroba dla dzieci, powodująca częsty płacz i niepokój. Poza tym jednak rodzicom nie wiadomo nic o tym, by niemowlakowi przydarzyło się coś złego.
Tak jak i poprzednio zorientowali się w nocy, że chłopczyk jest nieprzytomny.

Według tego, co podają dziennikarze Gazety Krakowskiej, przywołując słowa prokuratora Zbigniewa Lisa, bliscy mają o Sylwestrze T.H. „w miarę dobre zdanie a niektórzy określają go nawet jako troskliwego ojca”. 2 stycznia 2014 do domu Pawełka pojechał Jerzy Owsiak, w ramach akcji przeciw przemocy wobec dzieci. Rodziców było w domu. Na swoim blogu Owsiaknet.pl szef WOŚP pisze, że rozmawiał z domownikami i ci przyznali, że ojciec dzieci nadużywa alkoholu i „zwłaszcza pod jego wpływem robi się agresywny”. Dlaczego wolontariuszom WOŚP powiedziano co innego niż policjantom? Nikt o to nie zapytał.

Kierowniczka gminnego ośrodka pomocy społecznej zapewnia, że pracownik ośrodka odwiedzający dom nie zauważył, żeby w rodzinie występowały takie problemy jak przemoc czy nadużywanie alkoholu.
W momencie zatrzymania przez policję, w niedzielę, ojciec chłopców miał 0,5 promila alkoholu we krwi. Prokurator Zbigniew Lis, cytowany przez podhalański portal informacyjno-rozrywkowy Bojcorka.pl dementuje plotkę, że mężczyzna był mocno pijany w trakcie zatrzymania i wyjaśnia, że taki pomiar oznacza, że zatrzymany wypił „mniej więcej dwa piwa”. Ojciec dzieci twierdzi, ze wypił jedno piwo po tym, jak dowiedział się, co się stało. Nasuwa się jednak pytanie, czy wypił jedno lub dwa piwa tego dnia, czy o wiele więcej poprzedniego dnia. I czy ktoś może to wiedzieć. Nikt z dziennikarzy o to nie zapytał.

Matka dziecka także zaprzecza, by dziecko zostało pobite. Nie zgodziła się jednak na rozmowę z mediami a treść jej zeznań pozostaje niejawna.

Czy nad rodziną z Białki Tatrzańskiej ciąży fatum? Czy Pawełek też zapadł na choroby powodujące ciężkie urazy „sugerujące udział osób trzecich”? Czy może coś jest w tym wszystkim nie tak? Ktoś nie zadbał o bezpieczeństwo dziecka lub zrobił mu krzywdę? Czy tej drugiej tragedii można było uniknąć? Nikt o to nie zapytał.

Nieliczne są artykuły, w których wymienia się imię „3-miesięcznego niemowlaka z Białki Tatrzańskiej”. Może nikt o nie nie spytał.
(Paulina Gałęzia)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.