Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Inteligentni, mający własne zdanie, odważni. Jedni relacjonują zdarzenia, których są świadkami, inni dociekają, szukają informacji. Dziennikarze obywatelscy chcą i nie boją się przedstawiać otaczającej ich rzeczywistości.
Każdy dziennikarz obywatelski znajdzie własne powody do tego, by relacjonować to, co dzieje się w jego otoczeniu. Dla jednych będzie to pasja, dla innych sposób na promocję regionu albo własnej osoby, jeszcze inni szkolić się będą w pisaniu, by kiedyś spróbować swoich sił w redakcjach papierowych gazet. Pomimo tych różnic, wszystkich łączyć będzie jedna rzecz: nie pozostaną bierni wobec otaczającej rzeczywistości. Czy aby nie to jest najwyższą wartością dziennikarstwa, nie tylko zresztą obywatelskiego?
Ewa Kowalska z Gdańska:
- Kocham moje miasto, czuję je i mam wielką przyjemność w pisaniu o nim. Nawet, jeśli jedna osoba przeczyta mój tekst i zapamięta z niego cokolwiek (a najczęściej staram się „przemycić” jakąś informację np. historyczną), to jestem bardzo szczęśliwa.
Daniel Siwak z Łodzi:
- Obecna moja praca ma zupełnie inny charakter niż dziennikarstwo. Pisanie dla "Wiadomości24.pl" sprawia mi przyjemność, robię to, co lubię.
Najlepszy sposób, to wyjść z domu
Łatwo powiedzieć „w moim mieście nic się nie dzieje”. Faktycznie, czasem poszukiwania tematu to wyzwanie, jednak, kiedy się już go znajdzie, satysfakcja z opracowanego materiału jest podwójna. Gdzie zatem szukać informacji o lokalnych wydarzeniach?
- Internet, największe medium informacyjne stoi otworem. Całkiem sporo można znaleźć na stronach danego miasta. Niewyczerpanym źródłem informacji są również fora – pisze Bartek Międzybrodzki, który publikuje zdjęcia w naszym serwisie.
- Oczywiście poprzez mail i telefon. Oraz w rozmowach z ludźmi – podaje kolejne źródła informacji Adriana Mateusiak, autorka z Jeleniej Góry.
- Śledzę codzienną prasę, mam mnóstwo znajomych, którzy „donoszą” mi, co się dzieje ciekawego, reaguję na podpowiedzi redakcji – opowiada o swoich sposobach poszukiwania tematów Ewa Kowalska z Gdańska.
Najlepszy sposób na zdobycie informacji, to najprostszy sposób, czyli wyjście z domu - podsumowuje Tomek Nakoneczny, autor m.in. relacji z wypadku ciężarówki wiozącej kakao.
Bez legitymacji prasowych
Wydawałoby się, że sztuka pozyskiwania informacji jest nad wyraz trudna, że urzędy, instytucje, wreszcie – pojedyncze osoby, będą piętrzyć przed nami problemy, którym, jako obywatele - dziennikarze bez legitymacji prasowych, nigdy nie sprostamy. Okazuje się jednak, że są wśród użytkowników Wiadomości24.pl osoby, które bez najmniejszych problemów tworzą teksty informacyjne, często wyprzedzając PAP, IAR i inne agencje.
- Staram się korzystać z prawa do informacji, przysługującego każdemu dziennikarzowi, czyli kontaktuję się z rzecznikami poszczególnych firm i instytucji - wyjaśnia Daniel.
Częstym problemem, z którym spotykają się autorzy Wiadomości24.pl jest strach przed rozmowami z ludźmi. Jak, mimo wszystko, przekonać się do pytania przechodniów o zdanie na przygotowywany przez nas temat?
- Jestem zdecydowanie uśmiechnięta i bardziej przyjazna niż roszczeniowo-awanturnicza. Dzięki temu np. opiekun Neptuna pozwolił mi wejść za kratę okalającą fontannę, umówił się ze mną na dłuższe spotkanie. Mało tego, obiecał, że jak tylko będę chciała, to umożliwi mi wejście na czaszę fontanny i „przytulenie” się do Neptuna! – tłumaczy Ewa.
Mam tremę przed spotykaniem się z ludźmi, dlatego wybieram sobie takich "przyjaźniejszych" rozmówców. Z daleka się uśmiecham i tak sygnalizuję, że będę chciała pogadać, wtedy taka osoba inaczej reaguje - staje, opowiada – relacjonuje swoje próby Adriana.
Prawo do informacji
Jeśli zależy nam na tym, aby nasze teksty były profesjonalne, czasem należy zasięgnąć opinii lokalnych władz, policji lub
fachowców z konkretnej dziedziny – niejednokrotnie ludzi znanych z innych mediów. Może się to wydawać sprawą nie do przeskoczenia, ale uwierzcie, że takie nie jest!
Do mojej klasy w liceum przyszedł kiedyś opowiedzieć o prawie prasowym specjalista z tej dziedziny, pan Sawinda. Z dwugodzinnego wykładu w pamięci utkwiło mi jedno zdanie: „Nie wstydźcie się pytać, nie bójcie się dzwonić do urzędów. Pracownicy siedzą tam po to, by Wam odpowiadać na pytania. A jeśli oni nie umieją tego zrobić, muszą
skierować Was do rzeczników prasowych. Macie prawo domagać się informacji, nie tylko jako prasa, ale również jako zwykli obywatele”. Ta rada jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.
- Wszelkie instytucje dość szybko i w pełni odpowiadają na zadane pytania, zdobycie informacji nie jest trudne. Dzwonisz i po prostu mówisz, że piszesz o tym i o tym, oraz prosisz o jakieś informacje – potwierdziła moje słowa Adriana.
- Rzucone na dzień dobry imię, nazwisko oraz nazwa redakcji, dla której piszemy (Wiadomości24.pl - dop. red.), w połączeniu z kulturą czynią cuda – przekonuje Bartek
Zawsze coś się dzieje wokół nas
Na ważne wydarzenia często natykamy się podczas codziennych zajęć, np. spaceru z psem. Warto wykształcić w sobie odruch zabierania choć kartki i długopisu, gdyby w razie czego trzeba było coś szybko
zanotować.
- Nie rozstaję się z dyktafonem, jeśli tylko przyjdzie mi na myśl coś godnego zapamiętania, natychmiast to nagrywam, żeby mi nie uciekło z pamięci – wyznaje Ewa.
- Jak tylko mam możliwość biorę ze sobą aparat fotograficzny, zawsze można natknąć się na jakąś ciekawą sytuację czy zdarzenie - pisze Tomek.
Oczywiście nie każdy dysponuje profesjonalnym sprzętem. Można jednak poszukać atrakcyjnych przecen dyktafonów i aparatów cyfrowych w sklepach, albo na portalach aukcyjnych – na Allegro najprostsze modele można kupić już za kilkadziesiąt zł. O tym, jak ułatwiają one pracę przekonacie się już po pierwszych przeprowadzonych rozmowach lub sfotografowanych obiektach.
Problemy i wpadki
Nie ma dziennikarza, który podczas pracy nie spotkałby się z przeciwnościami. Paweł Nowacki, redaktor naczelny Wiadomości24.pl, opowiada:
- W 1984 r. byłem na planie filmu "Vabank II". Trochę tam przeszkadzałem, więc reżyser Juliusz Machulski, chciał mnie spławić. Wysłano mnie do Andrzeja Przeworskiego, scenografa filmu. Ja, przejęty młody dziennikarz, z magnetofonem i mikrofonem w dłoni, podchodzę, podsuwam mikrofon, zadaję pytanie i... po kilku sekundach orientuję się, że on się jąka. Wracam do rozgłośni przerażony. Co ja z tego zrobię? Starsi koledzy redaktorzy pomogli... Długie godziny siedziałem przy stole montażowym i pracowicie wycinałem powtarzane sylaby. Zostało z tego 45 sekund! Ale zostało i materiał ukazał się na antenie...
Inną przygodę miała Adriana:
- Gdy robiłam materiał z powodzi, koniecznie chciałam zrobić zdjęcia tego dnia, ale nie miałam dostępu do aparatu. Siedziałam na murku nad rzeką, coraz bardziej się ściemniało i myślałam sobie, że jedną z ważniejszych cech dziennikarza jest pokora. Mogłam się wściekać, mogłam kląć, ale ani nie zatrzymałabym tym zmierzchu, ani nie zdobyła aparatu.
Mimo złośliwości losu, dzieki determinacji i poczuciu misji, tekst Adriany, podobnie jak kiedyś radiowa relacja Pawła, powstał i został opublikowany w portalu.
Każdy z nas inaczej podchodzi do dziennikarstwa obywatelskiego. Jedni rejestrują zdarzenia, które akurat mają miejsce tuż obok nich, inni interweniują w ważnych społecznie sprawach, jeszcze inni poszukują informacji, albo przeprowadzają rozmowy ze znanymi ludźmi. Każdy z nas w trochę inny sposób dokłada cząstki, z których tworzy się obraz naszej rzeczywistości. Na szczęście jest ona nieskończenie różnorodna, więc nasze możliwości są praktycznie nieograniczone.
Zobacz także:
Artykuły
(65)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.78)
Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Cały czas się uczę - na studiach, w pracy i generalnie.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Damian Leciak 13.04.2010 00:24
Szukałem coś w google i odkopał mi się wasz bardzo stary tekst. Fajny dość sympatyczny. Czyli nie trzeba się bać tylko próbować. Nawet nie wiedziałem, że go znajde
Tomek Bartoszak 21.09.2006 18:56
Żeby być mechanikiem samochodowym trzeba mieć fach w ręku, żeby być nauczycielem trzeba mieć coś w głowie, żeby być politykiem trzeba mieć niezłe gadane i potrafić ładnie koloryzować. Natomiast żeby być dziennikarzem trzeba łączyć w sobi wszystkie te cechy i jeszcze parę innych. Szczerze mówiąc to nie każdy się do tego nadaje...
Autor usunął profil 13.09.2006 11:09
Emer - dziękuję za komentarz.. Tego, że autorka lubi, to co robi możesz być pewna :-) Pozdrawiam!
Maria Rudzińska 13.09.2006 09:23
Wyczuwam dużo ciepła w powyższym tekście. Myślę, że autorka lubi to, co robi i na dodatek wie, co i jak robić należy. Dziękuję za rzeczowość i żar. Pozdrawiam.
Judyta Kąkol 12.09.2006 19:41
"Dziennikarski warsztat językowy" nabyłam w merlinie:) Kosztuje kilkanaście złotych + przesyłka, ale WARTO:)
Adriana Mateusiak 12.09.2006 16:01
Wcalę nie myślę, że dyktafon w komie wygląda śmiesznie - wręcz przeciwnie, jest dużo poręczniejszy, bo zawsze me się go przy sobie, nie trzeba myśleć, by go zabrać. jakość nagrywanych dzwieków jest bardzo dobra i nie ma problemów ze zrzuceniem tego na komputer, aczkolwiek jako mi polecono zawitałam na allegro i faktycznie mp3 z dyktafonem wygląda całkiem kusząco:D
Autor usunął profil 12.09.2006 10:07
Andrzeju! W dodawaniu przymiotnika "obywatelski" do rzeczownika "dziennikarz" jest myślę metoda. Otóż nie każdy, kto publikuje tu teksty był, lub będzie w przyszłości dziennikarzem. Serwis w24 powstał chyba po to, żeby ludzie, którzy nie poczuwają się do tytułu "dziennikarz" mogli powiedzieć wszystkim, co dzieje się w ich otoczeniu. Jak dla mnie, wyżej wspomniany związek wyrazowy wskazuje człowieka, który ma coś do przekazania, ale nie ma profesjonalno-dziennikarskich zakusów. Takiego człowieka, jaki opisany jest w leadzie artykułu. O. Tyle z krótkiego tłumaczenia :-)
Siostry lekkich obyczajów. Film o holenderskiej prostytucji. [Youtube]
(odsłon: +337)