Pozycja materiału w rankingach:
Wojskowy prokurator, pułkownik Mikołaj Przybył, w dramatycznym geście próbował popełnić samobójstwo podczas konferencji prasowej. Kominek oskarża dziennikarzy. O to, że telewizyjni opetatorzy, widząc leżącego pułkownika, w pierwszym odruchu złapali kamery, a fotoreporterzy - aparaty, zamiast rzucić się mu na pomoc. Padają ciężkie słowa: ściery, szmaty...
Jak zachowali się dziennikarze?
Zobacz także:
Artykuły
(654)
Galerie
(42)
Średnia ocen
(3.98)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Fan dziennikarstwa obywatelskiego! Redaktor naczelny Wiadomości24
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jan Poniatowski 09.01.2012 17:05
Dziennikarze są tacy jacy ich chlebodawcy.
e 09.01.2012 16:50
Nevs ponad wszystko , nawet w obliczu tragedii . Smutne.
Tomasz Kowalski 09.01.2012 16:49
Jak dla mnie, mówiąc najkrócej, takie zarzuty na podstawie tego filmu to wielkie nadużycie, nie wspominając o chamskiej formie.
Grzegorz Wink 09.01.2012 15:58
A czy w ogóle ktoś rzucił się ratować pana prokuratora czy wszyscy zajęli się filmowaniem z założeniem, że może zająć się tym ktoś inny?
Rafał Gdak 09.01.2012 15:40
Pytanie, jakie motywy kierują Kominkiem? :) Za długo "gra" w blogosferze, by nie wiedzieć, że zacytuje go "pół" polskiego internetu i wykopie setki osób. Moim zdaniem sporo racji ma Piotr, trudno oczekiwać, żeby kilkanaście osób na raz reanimowało poszkodowanego. Poza tym z filmu nie wynika, co robili dziennikarze poza kamerą.
Piotr Drabik 09.01.2012 15:35
Paweł Nowacki - oczywiście, że prawo nakazuje nam podjąć działania zmierzające do ratowania osoby w sytuacji zagrożenia życia ale trudno sobie wyobrazić aby kilkanaście osób naraz sprawdzało tętno, tamowało krwawienie czy prowadziło resuscytację.
Maksymilian Szczepaniak 09.01.2012 15:33
Mi się też na to wszystko wysuwają brukowe słownictwo, ale zostawie na to brak komentarza!
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +204)