Pozycja materiału w rankingach:
Nie, to nie jest reklama gazet. Wręcz przeciwnie. Jeżeli piszesz o wydarzeniach lokalnych powinieneś wiedzieć, co pojawia się na stronach gazet wydawanych w Twoim mieście. Dlaczego?
Z prostego powodu. Mogą to być Twoje teksty! Dziennikarze lokalni mają niechlubny nawyk kopiowania tekstów na strony swojej gazety. Jedyne, co może ich usprawiedliwić to zarobki, marne zarobki, które na pewno nie motywują do wytężonej pracy i pisania autorskich tekstów. Łatwiej przecież jest skopiować albo napisać tekst na podstawie tekstu innych. Nie jest to oczywiście reguła. Nie wszyscy dziennikarze tak robią, ale warto wiedzieć, że tacy są. Żeby nie być gołosłownym przytoczę moje przygody z gazetą z mojego miasta. Do tej pory nie miałem nawyku sprawdzania, co też pojawia w tych gazetach i czy przypadkiem nie ma tam mojego tekstu.
Druga sytuacja zdarzyła się całkiem niedawno. Dziennikarz obywatelski z Ostrowca Św. pisujący dla Wiadomości24.pl zasygnalizował mi, że tekst, który pojawił się we wtorek, jest łudząco podobny do mojego. "Te same określenia, wątki, układ zdarzeń itp. Przypadek?" - opowiadał DO. Sprawdziłem. I rzeczywiście. Tekst jest bardzo podobny do mojego, ale jeżeli przyszłoby udokumentować sprawę to niestety, ale nie mogę jednoznacznie stwierdzić: ukradli mi tekst. Tekst się różni, jest krótszy, trochę dodali od siebie. Jednak, jak zauważył kolega, układ zdarzeń i wątki są identyczne. Powtórzę zatem za nim: przypadek? Zobacz także:
Artykuły
(91)
Galerie
(31)
Średnia ocen
(4.26)
Wiek: 21 | Miejscowość: Ostrowiec Świętokrzyski | Kraj: Polska
O mnie: Student Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Pasjonat dziennikarstwa telewizyjnego, który ponoć dysponuje radiowym głosem i dobrym stylem pisania.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Krzysztof Krzak 07.12.2008 21:10
+ za poruszenie problemu i za dyskrecję (ja miałem ten sam przypadek z tekstem o spotkaniu z Grażyną Wolszczak)
Bartłomiej Graczak 07.12.2008 12:15
Tak jak już napisałem. Miernoty dziennikarskie biorą się za pisanie artykułów (to i tak dużo), a jak się nie chce to kopiują. U nas w Ostrowcu znana jest również praktyka dodzwonienia do ludzi, organizatorów, trenerów i wypytywanie o wydarzenie. Wiem, że to w sumie normalne, ale nienormalne jest to, że na podstawie informacji zebranych tylko w ten sposób, powstaje artykuł. Dzięki za komentarze i mam nadzieję, że nikt nie będzie podobnych artów pisać w przyszłości. Ja również nie. ;)
Krystianie, redakcja nie śpi ;)
Pozdrawiam
Paweł Nowacki 06.12.2008 23:04
beetle4 (Krystian), sprawa jest w toku. Interweniujemy m.in. w prokuraturze. Mamy sporo materiału, będzie z tego poradnik dla wszystkich. Nie zapomnieliśmy, a działania podjęliśmy niemal od ręki.
Pozdrawiam :)
Tomasz Moczybród 06.12.2008 22:49
Najgorsze jest to że lokalna prasa jest słabej jakości, poruszają często mało ważne sprawy i często przekłamują rzeczywistość. Najlepiej wychodzi im zamieszczanie reklam.
Artykuł bardzo ciekawy
Krystian Jamróz 06.12.2008 22:19
Piszesz o natychmiastowej reakcji redakcji w takich sprawach a ja nie mogę sie doprosić o pomoc już od ponad miesiąca w sprawie kradzieży moich zdjęć.
Grzegorz Garczyński 06.12.2008 22:15
pisuję i tu i tu. Może w warszawce gazeta lokalna to III gatunek dziennikarstwa ale w Rzeszowie prasa lokalna jest często ciekawsza niż ogólnopolska. Według wielu Rzeszów to przy Warszawce prowincja ale jak widać da się samemu szukać tematów...
Andrzej Zaranek 06.12.2008 19:26
Boję się nieco tego stwierdzenia, ale... dziennikarze lokalnych gazet to III gatunek dziennikarstwa. Czytuję lokalne, warszwskie gazetki - ech, rozpracz, udręka... Skąd więc miernoty mają brać tematy, pomysly, styl, a i wręcz gotowe teksty.
Kłania się tu definicji dziennikarza obywatelskiego, ukutego niegdyś przez wielce szacowne gremia!!! Nie temat, nie forma, nie jakość, a lokalność!!! W kontekście tego tekstu i - teraz już kilkuletniego doświadczenia - pora powiedzieć jedno: tematyka lokalna a dziennikarstwo to dwa rozbieżne pojęcia.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +204)