Facebook Google+ Twitter

Dziennikarzu obywatelski, kupuj lokalne gazety!

Nie, to nie jest reklama gazet. Wręcz przeciwnie. Jeżeli piszesz o wydarzeniach lokalnych powinieneś wiedzieć, co pojawia się na stronach gazet wydawanych w Twoim mieście. Dlaczego?

flickr.com/photos/pamelamachado/413074270/ Licencja CC. / Fot. by Pamela MachadoZ prostego powodu. Mogą to być Twoje teksty! Dziennikarze lokalni mają niechlubny nawyk kopiowania tekstów na strony swojej gazety. Jedyne, co może ich usprawiedliwić to zarobki, marne zarobki, które na pewno nie motywują do wytężonej pracy i pisania autorskich tekstów. Łatwiej przecież jest skopiować albo napisać tekst na podstawie tekstu innych. Nie jest to oczywiście reguła. Nie wszyscy dziennikarze tak robią, ale warto wiedzieć, że tacy są. Żeby nie być gołosłownym przytoczę moje przygody z gazetą z mojego miasta. Do tej pory nie miałem nawyku sprawdzania, co też pojawia w tych gazetach i czy przypadkiem nie ma tam mojego tekstu.

Za pierwszym razem tekst pokazał mi kolega. Był prawie identyczny jak mój, dopisano jedynie wypowiedź trenera. Od razu skontaktowałem się z redakcją Wiadomości24.pl. Pamiętajcie, że redakcja w takich sytuacjach reaguje wręcz natychmiastowo. Już pod koniec tego samego tygodnia na redakcyjnym biurku owej gazety wylądował list od prawnika Polskapresse, który opisywał całą sprawę. W tym przypadku okazało się jednak, że to trener chłopaka, o którym jest tekst, wysłał artykuł do redakcji. Trener proponował zadośćuczynienie. Jako, że znam wszystkich bohaterów tekstu, a nawet jeden z nich to mój brat, nie chciałem przyjąć oferowanych mi pieniędzy. Zaproponowałem, że chłopaki dostaną darmowy miesiąc ćwiczeń w siłowni prowadzonej przez trenera. Uf, obyło się bez nazwisk.

Tekst, który pojawił się w gazecie lokalnej, jest (co najmniej) opracowany na podst. mojego opublikowanego w Wiadomościach24.pl / Fot. Bartłomiej GraczakDruga sytuacja zdarzyła się całkiem niedawno. Dziennikarz obywatelski z Ostrowca Św. pisujący dla Wiadomości24.pl zasygnalizował mi, że tekst, który pojawił się we wtorek, jest łudząco podobny do mojego. "Te same określenia, wątki, układ zdarzeń itp. Przypadek?" - opowiadał DO. Sprawdziłem. I rzeczywiście. Tekst jest bardzo podobny do mojego, ale jeżeli przyszłoby udokumentować sprawę to niestety, ale nie mogę jednoznacznie stwierdzić: ukradli mi tekst. Tekst się różni, jest krótszy, trochę dodali od siebie. Jednak, jak zauważył kolega, układ zdarzeń i wątki są identyczne. Powtórzę zatem za nim: przypadek?

Tym razem nie walczyłem o swoje, bo emocje moje ostudził redaktor Wiadomości24.pl mówiąc: - Tym razem byli mądrzejsi i nie przepisali artykułu słowo w słowo. Nie ma jak ich "ugryźć", bo Ci odpowiedzą, że po prostu - tekst jest podobny, bo Ty i reporter gazety byliście na tym samym wydarzeniu, więc nic dziwnego, że materiały są trochę podobne.

Bardzo ciężko byłoby udowodnić winę redaktora gazety. Warto jednak wiedzieć, że takie praktyki są stosowane, wtedy na pewno zmieni się Twoje zdanie o redaktorach w Twoim mieście.

Drodzy Dziennikarze Obywatelscy piszący lokalnie, kupujcie lub przynajmniej przeglądajcie gazety wydawane w Waszych miastach! Może się okazać bowiem, że jesteście niezatrudnionymi pracownikami lokalnej prasy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

+ za poruszenie problemu i za dyskrecję (ja miałem ten sam przypadek z tekstem o spotkaniu z Grażyną Wolszczak)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak jak już napisałem. Miernoty dziennikarskie biorą się za pisanie artykułów (to i tak dużo), a jak się nie chce to kopiują. U nas w Ostrowcu znana jest również praktyka dodzwonienia do ludzi, organizatorów, trenerów i wypytywanie o wydarzenie. Wiem, że to w sumie normalne, ale nienormalne jest to, że na podstawie informacji zebranych tylko w ten sposób, powstaje artykuł. Dzięki za komentarze i mam nadzieję, że nikt nie będzie podobnych artów pisać w przyszłości. Ja również nie. ;)

Krystianie, redakcja nie śpi ;)

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

beetle4 (Krystian), sprawa jest w toku. Interweniujemy m.in. w prokuraturze. Mamy sporo materiału, będzie z tego poradnik dla wszystkich. Nie zapomnieliśmy, a działania podjęliśmy niemal od ręki.
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najgorsze jest to że lokalna prasa jest słabej jakości, poruszają często mało ważne sprawy i często przekłamują rzeczywistość. Najlepiej wychodzi im zamieszczanie reklam.

Artykuł bardzo ciekawy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piszesz o natychmiastowej reakcji redakcji w takich sprawach a ja nie mogę sie doprosić o pomoc już od ponad miesiąca w sprawie kradzieży moich zdjęć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

słowo kupuj zamieniłbym na czytuj;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

pisuję i tu i tu. Może w warszawce gazeta lokalna to III gatunek dziennikarstwa ale w Rzeszowie prasa lokalna jest często ciekawsza niż ogólnopolska. Według wielu Rzeszów to przy Warszawce prowincja ale jak widać da się samemu szukać tematów...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.12.2008 20:28

Kupujcie, ale te warte zakupu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Boję się nieco tego stwierdzenia, ale... dziennikarze lokalnych gazet to III gatunek dziennikarstwa. Czytuję lokalne, warszwskie gazetki - ech, rozpracz, udręka... Skąd więc miernoty mają brać tematy, pomysly, styl, a i wręcz gotowe teksty.
Kłania się tu definicji dziennikarza obywatelskiego, ukutego niegdyś przez wielce szacowne gremia!!! Nie temat, nie forma, nie jakość, a lokalność!!! W kontekście tego tekstu i - teraz już kilkuletniego doświadczenia - pora powiedzieć jedno: tematyka lokalna a dziennikarstwo to dwa rozbieżne pojęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.12.2008 19:00

Przykre, ale prawdziwe....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.