Facebook Google+ Twitter

„Dzienniki” Osieckiej. Dziewczęcy pęd do „nagiej prawdy”

„Czy istnieje w ogóle na wskroś prawdziwa Prawda, czy jest chociaż jedna odpowiedź na moje pytania?” – to jedno z dręczących pytań w sprawach zasadniczych, zadanych w intymnych zapiskach młodej Agnieszki Osieckiej.

Agnieszka Osiecka, Dzienniki, Tom I 1945-1950, pod red. Karoliny Felberg, wstęp Andrzej Zieniewicz, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2013 / Fot. Okładka książki Pierwszy tom zapisków Agnieszki Osieckiej, wydanych przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka w październiku tego roku, obejmuje lata szkolne, do ukończenia szkoły średniej, a więc lata 1945-50. Autor wstępu, prof. Andrzej Zieniewicz podkreśla ich dojrzałość, objawiającą się nie tylko w formie językowej zapisu, ale także w sposobie postrzegania świata. Proponuje dwa sposoby lektury – jeden, by odbierać pierwszy tom zapisów dziennikowych jako „pamiętnik z okresu dojrzewania” rodem ze specyfiki lat pięćdziesiątych, bądź też jako relacji z „czasów inicjacji” w świat artystyczny poetycko usposobionej „gwiazdy Agnieszki Osieckiej”. Niewątpliwie dwa tak zaznaczone porządki lektury dochodzą do głosu, gdyż w centrum uwagi narratorki szczerych zwierzeń jest sama autorka. Jednak pod warstwą diariuszowych wyznań pasjonującej opowieści o zmartwieniach i radościach nieprzeciętnej nastolatki kryje się też obraz życia, który wyłania się sugestywnie przed czytelnikiem i daje wyobrażenie o realiach wczesnego PRL-u.

Agnieszka Osiecka nie pośredniczy między rzeczywistością swego dzieciństwa i młodości a wyimaginowanym jej odbiciem współcześnie funkcjonującym. Ona wprost przenosi w ów świat zdawać się by mogło, że zgrzebny, siermiężny, szary rysujący się w powojennej scenerii, a w istocie barwny, złożony, niejednorodny w rozmaitych formach aktywności odradzającego się po wojnie życia. Dziewczęcy entuzjazm autorki, przejawiający się w wielu zajęciach (jak nauka czterech języków, uprawianie sportu, uczestnictwo w życiu kulturalnym) udziela się czytelnikowi. Mimo woli zestawia szkolną rzeczywistość współczesną z tamtą sprzed ponad pół wieku, by poszukać podobieństw i różnic. Nie ulegają zmianie ludzkie namiętności, pragnienia, obawy, ambicje. Natrafiają tylko na inne okoliczności. Okazuje się, że przeszkody, trudności hartują i wzmacniają aspiracje, uczą samodzielności i samokrytyki.

Z relacji młodej Agnieszki z codziennych wypadków można wysnuć wiele cennych nauk, dotyczących wpływu różnych czynników na osobowość młodego człowieka. Jej analizy skłaniają do ich poszerzenia, dotykają bowiem spraw zasadniczych – relacji międzyludzkich i kwestii od wieków zagadkowych. „Czy koniecznie szczęście, choćby nawet ogromnej ilości ludzi, musi być osiągane kosztem innych? A jeżeli ich ideały szczęścia są krańcowo różne, to jak je pogodzić?” – zapytuje samą siebie autorka. Ten rodzaj refleksji nadaje dziennikom piętno filozoficzne, stanowiące o ich nieprzemijającej wartości. Stawiająca sobie trudne wyzwania dziewczyna imponuje i zadziwia, nawet wtedy, gdy przychodzi moment słabości. Nawet na to znajduje receptę: „Popadam powoli w depresję, chociaż bronię się jak mogę i ratuję się czytaniem klasyków, i po prostu szaleństwem na punkcie polskiego”.

Od pierwszych stron autorka zapisków, mająca zaledwie dziewięć lat, uderza dojrzałością przemyśleń i obserwacji, z jakich potrafi zdać pisemną relację nie tylko w toku sprawozdawczym, ale i refleksyjnym. Od początku zadziwia umiejętnością samoanalizy, która ujawnia nieprzeciętne właściwości kształtującej się osobowości. Nieraz dochodzi do głosu poczucie humoru, pozwalające Agnieszce spojrzeć z dystansem na życie. Zdobywa się na trud samookreślenia: „Rodzice uważają, że mam bardzo zmienny gust, jak prawdziwa kobieta itd… A ja całkiem szczerze się do tego przyznaję, też tak uważam ({z tym gustem}) i w ogóle życie jest bardzo zabawne, i ciekawe, chociaż trochę trudne, gdy się często (chociaż tak, jak ja, w młodości) zmienia poglądy i ideały. ({ha ha ha!})”. Z podobną uwagą przygląda się innym i szczerze dzieli się trafnymi spostrzeżeniami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Recenzja świetna.
A swoją drogą, to chciałbym poszperać trochę w zapiskach ludzi uznanych przez ogół za "ludzi dużego formatu". Tylko nie w takich "wysoko przetworzonych" i "uczesanych", nawet przez profesora Zieniewicza. Zwyczajne ksero, bez dokonanych wyborów...

Gdy czytam niekiedy takie zapiski osobiste, wydane przeważnie po śmierci takiego VIP-a, gdy już on jest większy o kilka skal, niż za życia - zastanawiam się, dlaczego tacy ludzie nie robią wcale błędów, bądź tylko niewielkie, które na ogół nie umniejszają ich wielkości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszyscy wybitni Polacy po kolei odchodzą, a wydawcy w wielkiej żałobie kasują piniunżki na ich biografiach. Pytanie, kim zostaną zastąpieni? Na kogo z podziwem będą oglądali się wstecz nasi potomkowie? Na Dodę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie recenzje czyta się z wielkim zaciekawieniem i przyjemnością. Bardzo dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję za wszystkie uwagi:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałam recenzję ... Dziękuje !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna recenzja . Po świętach biegnę do księgarni :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zawsze, Panie Jakubie, w wykonaniu Adrianny. Oby została doceniona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna, wnikliwa recenzja :-) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doskonały wybór lektury nieobowiązkowej dla młodzieży!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.