Facebook Google+ Twitter

Dzierzgowska: Szkoła nie ma tworzyć posłusznego obywatela

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-09-04 13:39

Słuchając planów Romana Giertycha mam wrażenie, że cofnęliśmy się do XIX wieku – mówi była wiceminister edukacji. Taki pomysł mógł przyjść do głowy komuś, kto nie ma pojęcia o pedagogice.

Michał Gebauer: Minister edukacji Roman Giertych rozpoczyna rok szkolny od dyscyplinowania młodzieży. Chce tworzyć szkoły dla młodzieży sprawiającej problemy. Co pani o tym sądzi?
Irena Dzierzgowska: — Słuchając podobnych planów mam wrażenie, że cofnęliśmy się do XIX wieku. Taki pomysł mógł przyjść do głowy komuś, kto nie ma pojęcia o pedagogice. Na całym świecie wiadomo, że dzieci sprawiają kłopoty, bo nie potrafią poradzić sobie z własnymi problemami. W pierwszej kolejności trzeba odkryć, dlaczego tak jest, a później pomóc młodemu człowiekowi. Jeśli dopuścimy do tego, że szkoła, która sobie nie poradzi z problemami wychowawczymi, zacznie pozbywać się trudnej młodzieży, zmarnujemy szanse, aby jej pomóc. Stworzymy margines, w którym będą się rozwijać grupy przestępcze.

Ale wielu nauczycieli akceptuje pomysł izolowania "szkolnych chuliganów"...
— Niepokoi mnie, że taki pomysł może uzyskać aprobatę nauczycieli. Może to doprowadzić do sytuacji, że szkoła, która ma zdolnego, ale niepokornego ucznia, dla własnego spokoju i wygody pozbędzie się go. Bardzo miło jest wychowywać dobrze wychowane dzieci, ale dzieci źle wychowane potrzebują od szkoły więcej niż inne.

A co z naganną oceną ze sprawowania, przez którą będzie można powtarzać rok, nadaniem nauczycielom statusu funkcjonariuszy publicznych i wprowadzeniem mundurków?
— To patrzenie na wychowanie przez pryzmat tresury i dyscypliny. Nie ma nic wspólnego z myśleniem, że wychowanie to przygotowanie młodego człowieka do samodzielnego podejmowania decyzji. Skończyły się czasy, gdy zadaniem szkoły było stworzenie posłusznego obywatela. Dużo ważniejsze od dyscyplinowania są wzory i budowanie autorytetów. Nadanie nauczycielom statusu funkcjonariuszy publicznych nic nie zmieni. Wychowawca nie wejdzie przecież do klasy i nie powie, że od dziś za dotknięcie go grożą trzy lata więzienia. To absurd.

Z drugiej strony są zaniedbywane sprawy nauki. Czy ministerstwo nie powinno zajmować się przede wszystkim podnoszeniem poziomu wykształcenia?
— Minister zajmuje się problemami, które nie leżą w jego kompetencji. Mówienie o kamerach w szkołach i mundurkach to wkraczanie w kompetencje dyrektora szkoły, a ministrowi nic do tego. Roman Giertych zajmuje się rzeczami drobnymi, zapominając, że przede wszystkim ma dbać o poziom edukacji w Polsce. Mijają kolejne lata od wprowadzenia nowej matury, ale nikt nie wyciąga z tego wniosków. Uważam, że są to lata stracone.

W dalszym ciągu nie ma też konkretnych planów, dotyczących wprowadzenia matematyki jako obowiązkowego przedmiotu na maturze...
— Projekt rozporządzenia zapowiada obowiązkową matematykę na maturze od 2009 roku, ale nic się nie mówi o programach i wymaganiach. Dziś matematyka jest źle nauczanym przedmiotem i humaniści słusznie się go boją, ale nic się nie robi, aby to zmienić. Na przykład fińscy uczniowie mają dobre wyniki z matematyki nie z powodu uwarunkowań genetycznych, ale dzięki programowi, właściwemu przygotowaniu nauczycieli i odpowiednim podręcznikom.

Dziennik Łódzki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dzięki Bogu zakończyłam już edukacje w szkole średniej, inaczej chyba biłabym codziennie rano głową w ścianę. Czytając ten materiał aż ciarki przeszły mi po plecach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.