Facebook Google+ Twitter

Dziewczyny i Motorhead - rozmowa z liderem Muzyki Końca Lata

Do koncertu w olsztyńskim pubie Gacek było jeszcze około półtorej godziny. Zespół nie był nieuchwytny. Chłopaki sprawiali wrażenie klientów pubu. Usiedliśmy z wokalistą Bartoszem Chmielewskim przy stoliku i zaczęliśmy rozmowę...

Okładka płuyty "2:1 dla dziewczyn". / Fot. Muzyka Końca Lata
W trasie?
- No różnie to wygląda. To jest bardziej taka cotygodniowa trasa. Gramy tam, gdzie nas zaproszą. Dziś Olsztyn, za tydzień Lublin. Wczoraj graliśmy...

Z Dav Intergalactic...
- Tak.

No, Dav to są już gwiazdy...
- Jakie gwiazdy? Oni nie mają nawet wydanej płyty. W przeciwieństwie do nas, którzy zrealizowaliśmy dwie w ciągu dwóch lat. Gwiazdami są Muchy. To oni są dobrze promowani, wszędzie można o nich usłyszeć. Owszem, promuje się nas trochę tu i tam, ale jesteśmy rozpoznawalni tylko przez jakąś garstkę słuchaczy kilku rozgłośni radiowych. Podobnie jak Dav Intergalactic. Tak więc mówienie w naszym przypadku o gwiazdach to nieporozumienie. Trzeba rozróżnić komercję od działania bardziej artystycznego. My raczej z komercją mamy mało wspólnego.

Stawiacie muzykę na pierwszym miejscu, tak jak w nazwie zespołu: Muzyka Końca Lata?
- Tak. To, co chcemy przekazać, zawarte jest w naszych dźwiękach. Ale nie tylko muzyka jest ważna, bo i przekaz słowny. Piszę teksty i przekaz słowny liczy się tak samo jak muzyczny.

Dziś jest 8 marca, Dzień Kobiet. W jednej z Waszych piosenek padają takie słowa: "bo nigdy nie wiem jak to jest/jak to powiedzieć tobie mam/że żyć jak nigdy mi się chce/bo ja kocham cię". Tak mi to pasuje do dzisiejszego święta. Podobnie jak tytuł Waszej płyty "2:1 dla dziewczyn"...
- Lubimy dziewczyny! Lubimy granie koncertów, prób, spotykanie się z ludźmi. Sprawia nam wielką frajdę nagrywanie dobrych piosenek, a potem prezentowanie ich na żywo. Ogólnie nasza muzyka jest o uczuciach, miłości i pasuje do każdego rodzaju uroczystości, świąt. Do Dnia Kobiet jak najbardziej.

Więc porozmawiajmy chwilę o tych uczuciach. Jakie one są?
- Naprawdę różne. Radosne, smutne, taka mieszanka wszystkiego.

Ale "koniec lata" (nawiązałem do nazwy zespołu), to smutna pora roku...
- Dlaczego? Może i trochę smutna, ale przecież bardzo piękna! Coś się kończy, ale coś się zaczyna. Jesień, zima, bardzo nastrojowe pory roku.

Na plakacie można zobaczyć jednego z Was ubranego w koszulkę z napisem Motorhead...
- To nasz basista. Jest fanem Lenny'ego [kilmistera, wokalisty Motorhead - przyp. P.B.] Ja też cenię sobię Motorhead. To nie jest tak, że jeśli gramy muzykę łagodną, to znaczy, że mamy takie inspiracje. Ogólnie słuchamy wszystkiego. Jako muzycy jesteśmy dziećmi rewolucji muzycznej, która miała miejsce w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Siłą rzeczy słuchamy więc takich a nie innych kapel.

Ale śpiewacie po polsku...
- To dla nas naturalne. Przecież, jeśli boli mnie ząb, to nie mówię tego po angielsku, tylko w ojczystym języku. Dlaczego więc mam śpiewać po angielsku, czy w jakimś innym języku? Nasza twórczość jest zakorzeniona w rzeczywistości, w której sami żyjemy. W Polsce. Język polski jest naszym językiem przekazywania uczuć.

Czy to, co do tej pory zrobiliście jako zespół, czyli nagranie dwóch płyt, Was zadowala? Czy wszystko przebiega zgodnie z planem?
- Myślę, że tak. Cały czas się rozwijamy, idziemy do przodu. To nie jest oczywiście droga jak po maśle, ciągle walczymy o swoją pozycję. Wysyłamy nasze nagrania w różne miejsca, żeby dotrzeć do jak największej liczby ludzi. Ale zawsze tak jest, że komuś się coś podoba, a komuś nie. Robimy, co możemy. Gramy, gdzie możemy.

Dziękuję za miłą rozmowę i powodzenia.
- Ja również dziękuję.

Kiedy składałem notatki, za plecami pozostała część zespołu próbowała wciąż instrumentów tak głośno, że ktoś przy barze krzyknął: "Spokojnie, jeszcze półtorej godziny do koncertu, bez przesady!"). Powiedziałem więc mojemu rozmówcy, że granie na żywo to chyba ich żywioł. I nawiązałem do ABBY, która raczej wolała pracę w studiu niż trasy koncertowe. Bartosz szybko wtrącił:
- ABBA nie wytrzymałaby, gdyby przyszło grać trasy koncertowe. Zresztą to nie był rock'n'roll.
W skład Muzyki Końca lata wchodzą: Bartosz Chmielewski (wokal, gitara), Marcin Biernat (wokal, gitara), Piotr Majszyk (bass), Arek Gosk: perka
Zespół powstał w 2002 r. w pokoju niejakiego Zmywaka i długo poza obręb jego pokoju nie wychodził. Na skutek zbiegu różnych okoliczności obrósł w ludzi i swoją ostateczną formę przybrał w roku 2004, stając się kwartetem na dwie gitary, bas i bębenek.

W styczniu 2005 roku zespół bierze udział w manewrach rockowych w Wiśniewie i przegląd ów wygrywa, tam też MKL wpada w ucho chłopakom z Happysad, którzy zabierają zespół na serię koncertów po całej Polsce. W tymże roku koncertowe nagrania mklu ukazują się na składankach dołączonych do miesięcznika literackiego "Lampa". Muzycznie zespół przedstawia się rozmaicie. Czerpiąc z różnych źródeł tka swoje melodyjne piosenki oddając w nich całą gamę uczuć człowieczych. Są tu i rock'n'rolle i bigbity, country ballady i meksykańskie ska i chińskie reggae.

W październiku 2006 roku nakładem wydawnictwa Sonic Alternative Nation Group ukazał się ich debiutancki album zatytułowany: "Jedno wesele, dwa pogrzeby", na którym znalazło się dwanaście piosenek o miłości i przemijaniu i nudzie wakacyjnej i pani, co na grób męża chodziła i o chłopaku, co go dziewczyna do wiatru wystawiła i o innych małych historiach dziejących się tu i w okolicy.

Więcej dowiesz się:
www.mkl.art.pl
www.myspace.com/muzykakoncalata

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

nigdy wiecej wywiadow bez dyktafonu :)

pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

aha perkusista to darek a nie arek; no ale to w sumie mało istotny szczegół prawda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan redaktor nie nagrywał mówił że ma dobrą pamięć, a poprzekręcał nieźle, no chociażby to że w koszulce jest nasz perkusista darek a nie basista, no to że jako gwiazdy wymieniłem zespół feel i inne popowe artystki, a muchy podałem jako przykład zespołu który na tej scenie powiedzmy niezależnej jest gwiazda ale tak naprawde to mało kto o nim słyszał jeśli wziąć skalę polskich słuchaczy muzyki to o zespołach ze sceny niezależnej ciężko mówić jako o gwiazdach; na parę pytań jest taka odpowiedź sklecona jabym nie do końca zrozumiał zadane pytanie; ten wywiad jest w większym stopniu dziełem pana redaktora niż moim jednym słowem nigdy więcej wywiadów bez autoryzacji; no ale już starczy ja się nie obrażam; pozdrowienia; zmywak z MKL

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.