Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26930 miejsce

"Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!"

Co łączy zakonnicę, matkę dwójki dzieci, właścicielkę klubu i nauczycielkę z małej miejscowości? Te oraz kilkanaście innych bohaterek wywiadów Anny Laszuk, poza płcią łączy jeszcze coś. Wszystkie kochają kobiety...

fot. LGBT PressDziennikarka radia TokFM Anna Laszuk przez dwa lata jeździła po Polsce robiąc wywiady z polskimi lesbijkami. Efektem tej pracy stała się książka, wydana przez Fundację Lorga, pod tytułem "Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!".
Na spotkaniu, zorganizowanym przez wydawcę 21 grudnia w warszawskiej kawiarni Biosfera, autorka wraz z jedną ze swoich bohaterek opowiadała o kulisach powstania tej wyjątkowej książki.
Założeniem, które Anna Laszuk przyjęła na początku, była próba pokazania przekroju polskiego środowiska lesbijskiego, do tej pory pomijanego zarówno w mediach, jak i publikacjach naukowych. Jej książka nie jest jednak pracą socjologiczną. Jest, jak twierdzi sama autorka, próbą przybliżenia polskiemu społeczeństwu problematyki kobiet zamkniętych w szafach własnych lęków.
Anna Laszuk fot. LGBT PressTytułowa szafa to stereotypy, lęki i życie w ukryciu. Anna Laszuk podczas spotkania opowiadała o swoim doświadczeniu wyjścia z ukrycia i zmierzenia się z rzeczywistością. Jej zdaniem, z podobnym problemem boryka się większość polskich lesbijek. Do dyskryminacji ze względu na płeć, dochodzi wykluczenie społeczne związane z orientacją seksualną.

Lesbijka też człowiek

Mimo to udało się jej namówić kilkanaście kobiet do zwierzeń. Wśród jej bohaterek można odnaleźć prawdziwy przekrój polskiego społeczeństwa. Na kartach książki o swoim życiu opowiadają młode feministki, anarchistki, ale także matki wychowujące dzieci w związkach lesbijskich, nauczycielki, właścicielki firm i zakonnice. Są kobiety dopiero wchodzące w dorosłe życie, ale także pary żyjące ze sobą po kilkanaście lat.
Podczas dyskusji, w której wzięli udział zaproszeni goście, w tym Marcin Święcicki z partii Demokraci.pl, która objęła książkę swoim patronatem, pytano o sytuację polskich lesbijek, o cele, do jakich dążą i o codzienne problemy.
Na pytanie, czy jej książka jest Manifestem Lesbijskim, autorka odpowiedziała: – Nie pisałam jej jako manifest. Raczej jako inspirację i rodzaj zaproszenia lesbijek do próby wyjścia z ukrycia. Do przezwyciężenia lęku przed życiem z otwartą przyłbicą. Przecież lesbijka to też człowiek.
Kolejne spotkania z autorką odbędą się we Wrocławiu, Krakowie i Sopocie.
Więcej informacji na stronie Fundacji

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

chaim cukermann
  • chaim cukermann
  • 07.09.2011 16:22

Panie Niemiec a ja fantazjuje o panu czy to zwyrodnienie czy tylko pedalskie skłonności ??

Komentarz został ukrytyrozwiń
as
  • as
  • 11.11.2010 20:44

Laszuk - stara lampucera

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirnal... wyraźnie zaznaczyłem, że owe 20% nie dotyczy tylko osób, które miały kontakt seksualny z tą samą płcią, ale także osób, które miały na ten temat fantazje erotyczne lub sny erotyczne. I nie ma to nic wspólnego z moralnością, a jedynie (lub aż) z seksualnością człowieka.
Co do profesjonalizmu, to jak powiedziałem, reguły tego zawodu są dla mnie jasne i dawno temu określone. I nie zamierzam ich łamać tylko dlatego, że ktoś ode mnie oczekuje braku obiektywizmu. To, że dziennikarstwo obecnie IMHO upada, dzięki wplątaniu w grę polityczną nie oznacza, że mamy taki stan rzeczy pielęgnować. Jeżeli będę chciał się podzielić swoją opinią na jakiś temat, to zrobię to w formie do tego służącej, a więc felietonu lub komentarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Szymonie -
1. Jeśli 20% jest biseksualnych, to od razu wpadłem w panikę nad obyczajowością tego świata, bo to oznaczałoby, że co piąty człowiek co najmniej raz spróbował z własną płcią i z płcią przeciwną i to byłby dla mnie szok! Bo nie sądzę by to było prawdziwe - wszak jest wiele kobiet, co miało jednego partnera a jeśli więcej, to tylko dlatego, że zostały porzucone albo owdowiały. Ale i tak w obrębie jednej płci i to niemal wszystkie hetero.
I odetchnąłem, kiedy napisałeś, że do owych 20% wliczamy fantazje erot. homos. bo to oznacza, że 99% mogło mieć tylko fantazje (sny poza świadomym wyborem, choć z ukrytym pożądaniem) a tylko 1% z fizycznym kontaktem.

2. Na studiach może prawidłowo Cię uczono - prawdziwy dziennikarz powinien tylko relacjonować fakty, czyli opisywać rzeczywistość. Np. BBC nie pozwoli sobie na stwierdzenie typu *straciło pracę aż stu ludzi*, bowiem słowo *aż* (*tylko* lub tp.) jest komentarzem. A w wiadomościach głównych mogą być jedynie wiadomości, czyli fakty bez komentarza. I to są idealne wiadomości. Takie cenimy.
Ale ja nie cenię dziennikarzy, co to podają fakty bez komentarza. Inaczej - cenię ich jak rzeźników, kolejarzy czy fryzjerów lub aktorów - robią swoją robotę wzorowo i perfekcyjnie. I tacy są ludzie potrzebni! Ale niemal niczego w zasadzie nie wnoszą od siebie. No może aktorzy (ale tylko wybitni) mają udział w zmianie sztuki w Sztukę.
Ale prawdziwy inteligent to przecież nie dziennikarz, który podaje fakty! Fakty może podać rzemieślnik, który doskonale zna swe rzemiosło, zna język obcy, jest szybszy od innych i zamieszcza pierwszy informację o śmierci wipa, tsunami, o wybuchu wojny, o wypadku lub o ożenku znanego rokmena. I tacy rzemieślnicy zbierają sławę i kasę jako najszybsi i najskuteczniejsi.
Tacy mi imponują równie jak piłkarz co to strzeli decydującego gola - szanuję go i podziwiam, mogę wypić jego zdrowie i iść na bankiet ku jego chwale, ale nie jest moim ideałem. Dla mnie inteligentem jest osoba, która zbierze dane niekoniecznie jako pierwsza, opracuje fakty, ale co najważniejsze - poda swój autorski komentarz. Nawet kontrowersyjny, ale własny! A wiesz dlaczego? Bo przekazać może każdy, kto znając język i mając szczęście być na imprezie, przetworzy na j. polski i przekona naczelnego o podaniu szybkiej informacji. A skomentować może tylko komentator. Nie każdy potrafi sklecić parę zdań z własnym komentem. Czasami trzeba lat praktyki. Nie uczęszczałem na studia dziennikarskie, ale myślę, że słynni dziennikarze, którzy występują w mediach i zbierają nagrody, to nie są akurat ci, co przekazują dane, ale ci, co je przetwarzają - spójrz na najsłynniejszych dziennikarzy w Polsce. Potrafisz wymienić 5 najbardziej znanych? To (przepraszam) nie są powtarzacze faktów - to są myśliciele. Być może na stażu przetwarzali i przeszli na komentarze, ale nie znam zwykłych przetwarzaczy. Tacy są anonimowi i zarabiają średnią krajową.
Szymonie - Ciebie uczyli o tym, co piszesz ludzie znani (profesorowie albo dziennikarze), a oni są sławni, bo nie są zwykłymi przekaźnikami informacji. Oni piszą o takich, ale sami takimi nie są! Mnie uczyli okrętownictwa profesorowie, którzy także wyrośli z produkcji lub ją porzuclili albo nawet nigdy nie byli w dnie podwójnym. Wierz mi - oni uczą, ale gdyby byli tylko producentami kadłubów to nie byliby profesorami, wykladowcami i wzorem dla młodzieży. Elita naucza maluśkich, aby byli maluśkimi, bo tacy są potrzebni do roboty. W każdej dziedzinie. A jeśli wyrwie się z tego dołu wybitny aktor, górnik, nauczyciel, lekarz to przechodzi na ich stronę i naucza następnych maluśkich, aby kontynuowali zwykłą robotę, bo ktoś przecież musi sprzątać, nauczać bachory, kontrolować przemytników i turystów na granicy, walczyć z pożarami, z rakiem prostaty w powiatowych szpitalach, roznosić listy, nurkować i oglądać kadłub zanurzony w wodzie, spawać ten kadłub, zamawiać drzwi do pomieszczeń na statku oraz przekazywać dane... Widzialeś na filmach dziennikarzy, którzy wpatrują się w posła X albo w premiera? Oni są hienami, którym kazano wykonywać czarną robotę, upokarzają się, czyhają na każde słowo i skinienie wipa, błagają o wywiad, robią zdjęcia w biegu i szybko lecą do faksów i telefonów (dawniej) a teraz przekazują emajlami i komórkami. Dla mnie to są doły dziennikarstwa... Stażyści. Znasz sławnych stażystów z 10-letnią praktyką w podawaniu danych? No może tylko tzw. spikerzy czy prezenterzy, ale i oni mają swoje autorskie programy. Tu można wymienić paru. I tacy zbierają nagrody, nie przekaźnicy informacji!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aha... i jeszcze jedno.
Mirnal: Zarówno na studiach, jak i w kolejnych redakcjach uczono mnie podstawowej zasady dziennikarstwa: W reportażu, relacji, informacji i wywiadzie nie ma miejsca a komentarz dziennikarza. Oddzielenie informacji od komentarza to podstawa.
Na komentarze i opinie jest miejsce w felietonie, recenzji i artykule odautorskim. Tak mnie uczono i taką zasadę uznaje za profesjonalną w dziennikarstwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Raport Kinsey'a mówił o rozdziale od 2 do 12% osób, które są homoseksualne.
Dzisiejsze badania mówią o 5 do 7 % osób homoseksualnych i do 20% osób biseksualnych z komponentem homoseksualnym o różnym natężeniu. Chciałbym zaznaczyć, że do tej grupy zalicza się osoby, które zgodnie z przyjętą definicją miały przynajmniej jeden zainicjowany przez siebie kontakt homoseksualny, lub fantazje erotyczne na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Erwin - myślałem jak Ty, ale Oliwia ma "pełniejsze" dane... Za rok napisze nam o 15%... Może Szymon "nas rozjaśni"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@BB - ja tylko w stosunku do Twojego -
*I przypominam, że ocenie na tej stronie powinny podlegać teksty, a nie czyjeś poglądy...* - z tym się nie zgadzam. Inne wyjaśnienia przyjmuję i zgadzam się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już mamy w społeczeństwie od 6% do 10% pederastów? No patrz, rok temu statystyki mówiły o zaledwie 3% - 5%. Jak ten świat idzie do przodu :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Thu - już kiedyś ks. Pieronek, zapytany co sądzi o aferach h. w Kościele odpowiedział - odsetek h. w każdej społeczności i w przekroju dziejów jest stały. Cisnęło mi się wówczas pytanie - to dlaczego teraz mawia sie co miesiąc o aferze lub aferce w Kościele, a w komunie się o tym nie mówiło?
A mam swoją teorię na ten temat.
No i nadal nikt się nie przyznaje. Gdybym był kleptomanem to chyba także bym się nie przyznał... Do rzeczy nagannych lub wstydliwych, a czasami chorobliwych, to rzadko ludziska się przyznają...
Ta pani Leszczuk to pewnie hetero, choć szansa, że jest l. wynosi jak 1 do 25...
Jak będzie omawiany temat dziwactwa i będa urządzane nagonki na dziwaków, to pamietajcie o mnie, zwł. Ty, Oliwio. Jako dziwak przyznający się do dziwactwa (co tylko potwierdza mój stan) liczę na Twoje poparcie w walce z dziwakofobami... Mogę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.