Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2043 miejsce

Dzik jest dziki, dzik jest w Warszawie!

Tarchomin, Białołęka - zielone osiedla Warszawy. Niestety, dla okolicznych mieszkańców bliskość natury już dawno przestała być zaletą. Wszystko za sprawą dzików żyjących w nadwiślańskich zaroślach.

Richard Bartz, Munich Makro Freak. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Wild_Boar_frontal.jpgZwierzęta wychodzą z lasu, wkraczając na tereny miejskie.
- Dziki codziennie grasują po całym Tarchominie. Idąc rano do pracy ludzie natykają się na zwierzęta - mówi Ewa Gil, mieszkanka jednego z osiedli.

Jak przyznają leśnicy, miasto nie jest dla dzików otoczeniem naturalnym. Dlaczego więc te leśne zwierzęta wchodzą na tereny miejskie i dlaczego w ogóle mieszkają tak blisko ludzi? Odpowiedz jest prosta: w mieście łatwiej o pożywienie.
- Ludzie traktują dziki jak zwierzęta domowe. Dokarmiają je. Nie wolno tego robić - stwierdza Marek Roman z warszawskich Lasów Miejskich.

Warto także zauważyć, że to nie dziki przyszły do miasta, ale to ludzie wybudowali swoje domy na ich terytorium. Nie usprawiedliwia to jednak bezsilności i zgodnie z opinią mieszkańców, bezczynności służb miejskich wobec zwierząt, które jak twierdzi Ewa Gil, są niebezpieczne.
- Wczoraj przy wale dzik zaatakował mojego psa. Nic się nie stało, ale co bym zrobiła, gdybym szła tam z dzieckiem? - pyta.

W 2008 r. Hanna Gronkiewicz-Waltz podpisała zgodę na odłowienie 200 dzików z terenu Warszawy, a w tym roku na dodatkowe 200. Wyłapywaniem dzikich zwierząt zajmują się Lasy Miejskie. Nie jest to jednak łatwe. Dzików jest bardzo dużo, a dodatkowo przez kilka miesięcy w roku nie wolno ich w ogóle wyłapywać.
- Dzik na zawołanie nie przychodzi, dlatego to wymaga czasu - mówi Marek Roman. - A nie wyłapujemy dzików kiedy są młode - dodaje. Co więcej, Miasto Stołeczne Warszawa nie prowadzi polityki łowieckiej. Oznacza to, że dzików nie można odstrzelić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Według Ewy Gil, Straż Miejska nie reaguje jednak wzywana przez mieszkańców.
- Straż nie przyjeżdża, twierdząc, że nie jest w stanie nic zrobić, bo zanim przyjadą, to dzika już nie będzie - mówi. Straż Miejska takim informacjom zaprzecza.

To zacytowane zdanie po prostu poraża! Biedna straż miejska.... nawet nie są w stanie po prostu przyjechac natychmiast. Trzeba czekac na jakieś nieszczęście?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że to nie guźce :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szybka urbanizacja Białołęki spowodowała, że zwierzęta leśne nie zmieniły swoich przyzwyczajeń. A i postępowanie ludzi, dokarmiających zwierzęta powoduje, że czują się coraz lepiej w środowisku miejskim. Człowiek powinien się zdecydować i podjąć odpowiedzialne kroki w celu sztywnego określenia granic. Albo miasto albo wieś i las.
Inaczej się nie da.
Już są bobry w Parku Skaryszewskim. Niebawem będą zjadać Park Łazienkowski. Wzdłuż Wisły, od Rajszewa, Jabłonnej i Choszczówki przejdzie locha z młodymi. Potem kolejna i kolejna. Bóbr osiąga wagę do 35 kg i ma zdecydowanie ostrzejsze zęby od dzika. Znam przypadki zaatakowania ludzi.
Całe szczęście nie są to groźni przybysze z kosmosu.
Ale w określonych okolicznościach groźni mogą być.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko, że i drzewa wycięli :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzik jest super :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To ludzie weszli na teren dzikich zwierząt, więc nie ma co się dziwić, że wychodzą z pozostałości lasku ( który podobno stanowi teren chroniony- przynajmniej na papierze- a dzięki ludziom wygląda jak wspomnienie po lesie)- teren Milenijnej i okolice.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.