Pozycja materiału w rankingach:
O Henryku Ibsenie mówi się, że jest ciężki, klasyczny i skostniały. Ostatnio usłyszałam też, że nudny… Czy sztuka napisana 120 lat temu może być atrakcyjna dla dzisiejszego odbiorcy? Może, ale pod warunkiem, że jest uniwersalna, a jej interpretacja odnosi się do współczesności.
Gdy "Dzika kaczka" została pierwszy raz wystawiona w Kopenhadze, wywołała zakłopotanie zarówno widzów, jak i krytyków. Bo jak w tak otwarty sposób opowiadać o kryzysie rodziny? Dziś ten dramat nikogo nie szokuje, pewnie dlatego, że rodzinne problemy nie są już tabu. Jednak nawet teraz, ze względu na swój uniwersalizm, ta sztuka trafia do współczesnego odbiorcy. Są ku temu powody. 
Momentami przeszkadzała jedynie nadmierna ekspresja aktorska, zwłaszcza Radka Krzyżowskiego jako Gregersa Werlego. Jednak biorąc pod uwagę, że przed premierą aktorzy zagrali sztukę w całości tylko raz, można to wybaczyć.

Zobacz także:
Artykuły
(59)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.17)
Wiek: 62 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: redaktor - SIW Znak
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Aleksandra Solarewicz 07.03.2007 09:16
Ibsen jest ciężki, ale na pewno nie nudny. Jak cała literatura przełomu XIX i XX w., którą uwielbiam...
Lidia Raś 05.03.2007 20:44
Brawa dla M.Łazarkiewicz, że sięgnęła po Ibsena. Autor nie jest skostniały, jego dramaty są wbrew pozorom bardzo aktualne! Problem leży raczej - jak napisała Magda- w sposobie jego przeniesienia na scenę. Mam nadzieję, że krakowski spektakl nie jest jednak zbyt uwspółcześniony, bo czasem takie zabiegi bardziej szkodzą niż pomagają. Tak się stało -moim zdaniem- np. z warszawskim przedstawieniem "Nory" tego autora. A krakowski spektakl mam nadzieję niedługo obejrzeć.
Marta Wieszczycka 05.03.2007 20:19
+ za ciekawą recenzję.
I myślę, że temat kryzysu rodziny w dzisiejszych czasach jest nawet bardziej aktualny niż 120 lat temu.
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +504)