Pozycja materiału w rankingach:
17 lutego 1909 r. w Fort Sill w Oklahomie, zmarł człowiek, wraz z którym zakończyła się historia podboju Old West - Geronimo. Był niewiarygodnie odważny i w równym stopniu okrutny. Dziś jego imię jest okrzykiem bojowym amerykańskich komandosów
Urodził się w 1829 roku (niektóre źródła podają rok 1823). Jednak ten Geronimo - Apacz, który przeszedł do historii, narodził się dopiero w 1858 roku. Wtedy to większa część szczepu Geronima wybrała się na wyprawę handlową. W tym samym czasie meksykańska kawaleria napadła na obóz, w którym pozostały w większości kobiety i dzieci. Zginęła cała rodzina Geronimo - ukochana żona Alope, dzieci i matka. Od tego czasu jego serce już zawsze pałało nienawiścią. "Odtąd nie zastałem już spokoju w naszym spokojnym obozie. Mogłem wprawdzie odwiedzić grób ojca, poprzysiągłem jednak zemstę żołnierzom meksykańskim, którzy mnie tak skrzywdzili i ilekroć zbliżałem się do jego grobu albo napotykałem cokolwiek, co przypominało mi dawne szczęśliwe dni, serce ściskało mi się żądzą zemsty - mówił w swojej biografii "Geronima żywot własny" spisanej przez S. M. Barretta. Geronimo nie mógł odwiedzać miejsca pochowku utraconej rodziny, gdyż zwłoki zostały pochowane w miejscu kaźni, nie zaś w rodzinnej wiosce.Zobacz także:
Artykuły
(32)
Galerie
(21)
Średnia ocen
(4.95)
Wiek: 39 | Miejscowość: Częstochowa | Kraj: Polska
O mnie: tak poważnie, to mnie tu nie ma, buziaczki i grabula dla wszystkich którzy mnie ciepło wspominają
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Krystyna Wierzbicka 11.04.2008 22:52
http://www.kolbudy.gd.pl/news/?dz=archiwum&poz=2003&a=slad_dlugiego_piora
Krystyna Wierzbicka 09.03.2008 20:47
ciekawe :)
znam jednego polskiego Indianina Stanisław Supłatowicz czyli Sat Okh-czyli Długie Pióro pod koniec II wojny światowej działał w partyzantce w Górach Świętokrzyskich- taki waleczny prawdziwy scyzoryk świętokrzyski. Dostał nawet medal za odwagę.
http://www.kolbudy.gd.pl/news/?dz=archiwum&poz=2003&a=slad_dlugiego_ iora
Michał Wojda 21.02.2008 10:56
Kiedyś czytałem ciekawą książke przygodową, której realia były osadzone w podobnych czasach i bardzo wyraźnie był pokazany stosunek Amerykanów do Indian. Ten tekst również daje nam to zauważyć i wyciągnąc wniosek, że zemsta i gniew nie koniecznie osiągnąć nam to czego chcemy. Naprawdę dobry artykuł, doceniam wkład w niego. Pozdrawiam!
Marcin Kowol 19.02.2008 10:45
Dobry i ważny tekst. Czyta się świetnie, z nostalgią zaprawiona odrobiną goryczy.
No nachodzą człowieka refleksje na temat fundamentów amerykańskiej demokracji...
Plus!
Marek Bonarski 19.02.2008 07:00
dziękuję bardzo, nie spodziewałem się że temat zainteresuje tyle osób, pozdrawiam
Andrzej Pieczyrak 19.02.2008 00:33
Marku plus za barwną opowieść... i czekamna kontunuację.
Marek Bonarski 18.02.2008 06:37
Poprawić :)
No indiańskich wodzów ciekawych do opwiadania to jest w kolejce dużo, oprócz Siedzącego Byka jes Szalony Koń, Tecumseh, może Pontiak, Wielka Stopa i wielu wielu innych :)
Autor usunął profil 17.02.2008 20:07
Marek, masz drobny blad w tekscie. Piszesz: "Geronimo (imię to nadali mu Meksykanie), jaki przeszedł do historii narodził się w 1958 roku. " Powinno byc chyba "1858"... Poprawic?