Facebook Google+ Twitter

Dziś kur zapieje nad Gdańskiem

Maskotką sierpniowego jarmarku w Gdańsku jest kogut. Nie Neptun, nie legendarny diabeł, nie lwy gdańskie, nie papuga Heweliusza, lecz właśnie kogut – dlaczego?


fot. Ewa KowalskaGdańszczanie pytani są często przez turystów, dlaczego akurat kogut stał się symbolem Jarmarku św. Dominika. Przecież to ptak „przynależny” Oławie, w której herbie jest od wielu setek lat. 

Niemiło wspominam z czasów szkolnych pytanie „ ...co autor chciał przez to powiedzieć...?”. Dzisiaj sama zadałam takie pytanie osobom związanym służbowo z Gdańskiem.

Paweł Adamowicz, prezydent miasta Gdańska: – „Dlaczego kogut? Trudno powiedzieć. Jarmark został wskrzeszony w latach 70. i wtedy też ten ptak zaczął gościć na gdańskich ulicach. Owszem, symbol powinien mieć jakąś zależność z historią miasta lub jego charakterem, tego tutaj nie ma, ale przecież lubimy już naszego koguta” – śmieje się prezydent.

Joanna Czauderna, d yrektor programowy Jarmarku św. Dominika: – W zapisach historycznych dotyczących jarmarku (pierwszy odbył się w XIII wieku) nie można znaleźć związków koguta z Gdańskiem, bo pojawił się on dopiero w XX wieku. „Chcemy stworzyć nową legendę miasta, jarmarku” – mówi pani dyrektor. „Zaproponujemy w przyszłym roku dzieciakom ze szkół podstawowych udział w konkursie na napisanie koguciej opowieści. Przecież my też tworzymy historię” – kończy sympatycznie. 

Odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie udzieliła dopiero „matka chrzestna”  jarmarku -  redaktor Alina Główczyńska , emerytowana dziennikarka z nieistniejącej już popołudniówki  „Wieczór Wybrzeża”. W 1972 roku wpadła na pomysł wskrzeszenia imprezy, która - jak sądziła - ożywi miasto. Jej redakcyjny kolega, nieżyjący już dzisiaj redaktor, Wojciech Święcicki wziął na siebie stronę organizacyjną przedsięwzięcia i ...zaskoczyło.

W marcu 1973 r. ogłoszony został konkurs na symbol jarmarku*. Kolorowy kogut, odwieczny symbol jarmarków, autorstwa znanego, gdańskiego malarza, Mieczysława Miscewy podbił serca jury. „Powodował uśmiech na twarzach odbiorców” – snuje opowieść pani Alina – „...a to, w tamtej smutnej rzeczywistości było najważniejsze”.

Dwa dni przed otwarciem jedenastego, w powojennej historii Gdańska, jarmarku, nie znalazłam jeszcze na ulicach żadnego koguta. Jedyny, którego spotkałam, chodził sobie po podwórzu daleko od centrum. Ale już w sobotę – kur zapieje nad Gdańskiem

* Ogłoszony został również konkurs na emblemat jarmarku. Wygrał go artysta Jerzy Szrajber, ale tego, co przedstawiał, pani Alina już nie pamięta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.