Pozycja materiału w rankingach:
Każdy kibic Formuły 1 dokładnie wie, co się zdarzyło 1 maja 1994 roku. Na torze Imola w San Marino podczas Grand Prix zginął w tragicznym wypadku trzykrotny mistrz świata, fenomenalny, wspaniały kierowca i człowiek Ayrton Senna.
Gdyby żył miałby teraz 49 lat i traktowany byłby z taką atencją, jak Michael Schumacher czy Niki Lauda. Trzy miesiące po tragicznej śmierci legendy Formuły 1, zawodnicy Brazylii wywalczyli tytuł mistrzów świata w piłce nożnej. Po meczu finałowym drużyna Canarinios wybiegła na murawę z transparentem „trzykrotnemu mistrzowi świata - czterokrotni mistrzowie świata”. Wtedy cały świat wzruszył się tym wydarzeniem. Zobacz także:
Artykuły
(224)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.28)
Wiek: 20 | Miejscowość: Smardzewo | Kraj: Polska
O mnie: Po ponad rocznej przerwie wracam na łamy wiadomości24.pl ;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Krzysztof Bękarski 04.05.2009 19:18
(+) za przypomnienie legendy F1 jaką był Senna.
Mateusz Malczak 02.05.2009 00:20
takich ludzi warto wspominać, Senna był wyjątkowym zarówno człowiekiem jak i kierowcą. W mojej prywatnej opinie jest numerem jeden w historii F1, przed Prostem, Schumacherem czy Laudą.
Paweł Majchrzak 01.05.2009 12:39
(+) za pamięć...od dziecka interesuję się F1, miałem wtedy zaledwie 11 lat ale pamiętam to tragiczne GP. Senna to bez wątpienia jedna z najwybitniejszych postaci w historii F1. Warto dodać, że w trakcie kwalifikacji do wyścigu życie stracił inny kierowca - Roland Ratzenberger. Po Imoli FIA inaczej zaczęła patrzeć na bezpieczeństwo kierowców, efekt tych działań mogliśmy oglądać choćby podczas GP Kanady, kiedy groźnemu wypadkowi uległ R. Kubica, nic jednak poważnego polskiemu kierowcy się nie stało.
Polska – Słowacja. Kolejny test naszej kadry przed EURO 2012
(odsłon: +867)