Facebook Google+ Twitter

Dziś o godz. 18.30, ŁKS - Ruch Chorzów w Pucharze Ekstraklasy

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-10-23 09:43

Ruch Chorzów będzie dzisiaj rywalem piłkarzy ŁKS w trzecim meczu Pucharu Ekstraklasy. Łodzianie do tej pory zdobyli jeden punkt z tych rozgrywkach, remisując 0:0 w Grodzisku Wielkopolskim z Groclinem Dyskobolią i przegrywając u siebie z Legią Warszawa 0:1.

 / Fot. Dziennik ŁódzkiDzisiejsze spotkanie rozpocznie się na stadionie ŁKS o godz. 18.30. Władze klubu, chcąc zachęcić kibiców do przyjścia na stadion, zdecydowanie obniżyły ceny biletów. Kobiety będą wpuszczane na trybuny bezpłatnie, a mężczyźni za bilet zapłacą zaledwie pięć złotych. Warto zatem wybrać się dzisiaj na stadion przy al. Unii. Trener Mirosław Jabłoński zapowiedział, że da pograć piłkarzom, którzy walczą o miejsce w składzie. Na miejsce w pierwszej jedenastce liczy Arkadiusz Mysona, który w sobotnim spotkaniu z Górnikiem Zabrze zagrał dwadzieścia minut. - Mam nadzieję, że zagram chociaż połówkę - mówi Mysona.

Wiadomo, że wykluczony jest udział w dzisiejszym meczu Ensara Arifovicia i Adama Cieślińskiego. Obaj napastnicy zespołu z al. Unii są kontuzjowani. Sztab medyczny robi wszystko, by Arifović mógł zagrać w piątkowym spotkaniu ekstraklasy z PGE GKS w Bełchatowie. Brak Arifovicia był bardzo widoczny w sobotę. Marcin Klatt jest w tej chwili dużo słabszym piłkarzem od Bośniaka i siła ofensywna łódzkiej drużyny bez Arifovicia jest minimalna. W bramce ŁKS z pewnością zagra Witold Sabela, który dostaje od trenerów szanse w meczach Pucharu Ekstraklasy, a w pozostałych rozgrywkach siedzi na ławce rezerwowych. Być może okazję do zaprezentowania się trenerowi Jabłońskiemu dostanie Sebastian Przybyszewski, który ostatnio nie znalazł się nawet na ławce.

Mecz z Ruchem poprowadzi sędzia Piotr Wasielewski z Kalisza. To drugoligowy arbiter, który dopiero rozpoczyna na poważnie swoją karierę z gwizdkiem. Dzisiejsze spotkanie ma dla piłkarzy i trenerów ŁKS mniejsze znaczenie niż piątkowe w Bełchatowie. Łodzianie, podobnie zresztą jak bełcha-towianie, spisują się w tym sezonie znacznie poniżej oczekiwań, dlatego dla obu klubów celem w piątkowym meczu będzie wyłącznie zwycięstwo. W Łodzi doskonale pamiętają, że rok temu ŁKS wygrał w Bełchatowie 2:1, choć faworytem byli gospodarze. Inna sprawa, że ŁKS miał wówczas znacznie silniejszy zespół.

Przed łodzianami do końca roku bardzo trudne mecze, dlatego zespół Jabłońskiego w każdym musi walczyć o wygraną. Po spotkaniu z PGE GKS ełkaesiacy zmierzą się kolejno z: Wisłą Kraków (u siebie), Ruchem Chorzów (na wyjeździe), Lechem Poznań (u siebie), Odrą Wodzisław Śląski (u siebie) i Polonią Bytom (na wyjeździe). Zwłaszcza w meczach z drużynami z Krakowa i Poznania o punkty będzie bardzo trudno.

Spotkanie z Górnikiem Zabrze udowodniło, że obecnie ŁKS jest za słaby, by utrzymać się w ekstraklasie. Szefowie zespołu z al. Unii już zastanawiają się nad zimowymi wzmocnieniami, ale wszystko zależeć będzie od pieniędzy, którymi będą dysponować. Jeśli zimą ŁKS pozyska jedynie graczy z niższych lig, jubileusz stulecia najstarszego łódzkiego klubu może być bardzo smutny.
Paweł Hochstim

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.