Facebook Google+ Twitter

"Dziś piszę dla mamony!"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-03-01 19:59

Na ekrany polskich kin wchodzi druga odsłona przygód inspektora Jacquesa Clouseau. „Różowa Pantera 2”, remake słynnego pierwowzoru z Peterem Sellersem wyreżyserował Harald Zwart. Pytanie: po co?

plakat filmowy/materiały promocyjne/UIP/dystrybutor / Fot. UIP/dystrybutorW kilku krajach na całym świecie giną bardzo wartościowe eksponaty muzealne. We wszystkich przypadkach złodziej pozostawia wizytówkę z enigmatycznym podpisem "Tornado". By odszukać tajemniczego i niezwykle sprytnego złodzieja francuskie służby specjalne powołują „Dream Team”. Najlepsi detektywi z całego globu mają jedno zadanie: odnaleźć złodzieja i odzyskać skradzione historyczne artefakty. Super spec grupie śledczych przewodzi, znany widzom na całym świecie, nieudolny inspektor Jacques Clouseau.

Druga część przygód „Różowej pantery” to kontynuacja filmu, który mogliśmy zobaczyć przed trzema laty. Odważnych twórców pragnących odświeżyć i przybliżyć widzom postać niezdarnego inspektora nie brakowało. Twórców nie zrażały kolejne, także finansowe porażki i niepowodzenia. Trzy lata temu
kanadyjski reżyser Shawn Levy postanowił kolejny raz spróbować zarobić na dobrej marce stworzonej przez Petera Sellersa w 1963 roku i niestety, udało mu się. Film, choć nie najwyższych lotów, okazał się sporym sukcesem kasowym. Dlatego, nie może dziwić to, że znowu możemy zobaczyć Steve'a Martina w roli Clouseau.

kard z filmu/materiały promocyjne/UIP/dystrybutor / Fot. UIP/dystrybutor„Różowa pantera 2” to obraz typowo komercyjny. Twórcy zadbali o to, aby o ich dziele było głośno. W filmie zobaczymy więc całe niebo aktorskich gwiazd – dobrze bowiem wiemy, że nazwiska niczym magnes przyciągają pieniążki do kinowych kas. Szkoda tylko, że zaangażowani za niemałe środki artyści nie mają nawet okazji do wykazania się swoimi wielkimi umiejętnościami. Dlatego Andy Garcia i Alfred Molina przez pół filmu biegają z tortem na twarzy, a równie znani Jean Reno oraz John Cleese robią głównie za nieznaczące tło.

A to dlatego, że centralnym punktem filmu jest Steve Martin. Komediowy aktor owszem stara się jak może. Robi fikołki, gimnastykuje się niczym chińska baletnica, ale nic z tego nie wynika. Z pewnością nic śmiesznego. Ogranicza on bowiem swoje aktorstwo do dwóch powtarzanych do znudzenia min i irytującego francuskiego akcentu, który miał być motorem napędowym kreacji Clouseau.

kard z filmu/materiały promocyjne/UIP/dystrybutor / Fot. UIP/dystrybutorRepublika grała kiedyś świetną piosenkę „Mamona”. Oglądając „Różową Panterę 2” odnoszę wrażenie, że ten film jest napisany, nagrany, wydany wyłącznie dla pieniędzy. Niestety. Myśląc portfelem ani Harald Zwart ani Steve Martin nigdy nie dorównają Peterowi Sellersowi i reżyserowi pierwowzoru B. Edwardsowi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.