Na ekrany polskich kin wchodzi druga odsłona przygód inspektora Jacquesa Clouseau. „Różowa Pantera 2”, remake słynnego pierwowzoru z Peterem Sellersem wyreżyserował Harald Zwart. Pytanie: po co?
W kilku krajach na całym świecie giną bardzo wartościowe eksponaty muzealne. We wszystkich przypadkach złodziej pozostawia wizytówkę z enigmatycznym podpisem "Tornado". By odszukać tajemniczego i niezwykle sprytnego złodzieja francuskie służby specjalne powołują „Dream Team”. Najlepsi detektywi z całego globu mają jedno zadanie: odnaleźć złodzieja i odzyskać skradzione historyczne artefakty. Super spec grupie śledczych przewodzi, znany widzom na całym świecie, nieudolny inspektor Jacques Clouseau.
„Różowa pantera 2” to obraz typowo komercyjny. Twórcy zadbali o to, aby o ich dziele było głośno. W filmie zobaczymy więc całe niebo aktorskich gwiazd – dobrze bowiem wiemy, że nazwiska niczym magnes przyciągają pieniążki do kinowych kas. Szkoda tylko, że zaangażowani za niemałe środki artyści nie mają nawet okazji do wykazania się swoimi wielkimi umiejętnościami. Dlatego Andy Garcia i Alfred Molina przez pół filmu biegają z tortem na twarzy, a równie znani Jean Reno oraz John Cleese robią głównie za nieznaczące tło.
Republika grała kiedyś świetną piosenkę „Mamona”. Oglądając „Różową Panterę 2” odnoszę wrażenie, że ten film jest napisany, nagrany, wydany wyłącznie dla pieniędzy. Niestety. Myśląc portfelem ani Harald Zwart ani Steve Martin nigdy nie dorównają Peterowi Sellersowi i reżyserowi pierwowzoru B. Edwardsowi. Zobacz także:
Artykuły
(133)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 24 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +504)