Facebook Google+ Twitter

Dziś premiera, jutro śmietnik?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-01-16 22:59

Odpowiedź na to pytanie z pewnością będzie łatwiejsza, gdy miłośnicy kina w Polsce zobaczą nowy film w reżyserii Scotta Derricksona „Dzień, w którym zatrzymała się ziemia”. Czy produkcja Sci-Fi z Keanu Reevesem spodoba się widzom?

materiały promocyjne/Imperial - Cinepix / Fot. dystrybutor/Imperial - CinepixNa ziemi, a dokładnie w samym środku Nowojorskiego Central Parku ląduje statek kosmiczny w kształcie kuli. Uczucia mieszkańców Ziemi to mieszanina przerażenia i ciekawości. Wszyscy zadają sobie pytanie: czego mogą chcieć od nas kosmici? Jedyną w tym czasie, napędzaną strachem, odpowiedzią wydaje się być - chcą nas zabić. Rząd USA postanawia bronić ziemską cywilizację i podejmuje środki zaradcze.

Złapany kosmita w ludzkim ciele (w tej roli Keanu Reeves), zostaje poddany licznym eksperymentom, mającym na celu wyjaśnienie jego pochodzenia i słabe strony. Tych niestety jest niewiele, rzec można nie ma ich wcale a nadludzkie, naprawdę kosmiczne siły pozwalają bohaterowi z łatwością uwolnić się z ludzkiej niewoli. Klaatu może więc kontynuować swoją misję, którą o dziwo nie jest zniszczenie ziemi, a "tylko" ludzi, którzy zagrażają planecie. Obcy wraz z panią doktor Helen Benson, która pomogła mu uciec, przemierza kraj, realizując szczytny, galaktyczny cel. Helem ma więc niewiele czasu, aby przekonać Klaatu, żeby dał ludzkości jeszcze jedną szansę, zmiany na lepsze.

„Dzień, w którym zatrzymała się ziemia” jest remakiem słynnego filmu Since-Fiction z początku lat 60., o tym samym tytule. Dlatego pomysł scenariuszowy jest podobny do oryginału a jedynymi zmianami w reżyserskiej wersji Derricksona jest adaptacja do czasów współczesnych. No i rzeczywiście, akcja rozgrywa się w rzeczywistym świecie a zagrożenie stwarzane przez ludzi to nie brak pokoju, lecz ekologii, której deficyt może być tak samo niebezpieczny i niszczący cywilizację. ... O ile coś się nie zmieni.

Obraz Scotta Derricksona to niestety kompletne powielanie schematów oryginału. Brak jakichkolwiek, nowych rozwiązań, nawet kosztem odejścia od pierwowzoru, byłby lepszym rozwiązaniem niżeli zaserwowana nam potrawka. A smak jej nie dość, że znany to i mało ciekawy. Porównując film do posiłku, mamy wrażenie, że twórcy chcieli sprzedać nam stary „przysmak”, wmawiając nam, że jest najlepszy na świecie. Niestety, wystarczy kęs, by okazało się, że jest inaczej.

W filmie „Dzień, w którym zatrzymała się ziemia” motorem napędowym miały być efekty specjalne i aktorstwo i o ile do samego Keanu Reevesa i Jennifer Connelly większych uwag mieć nie można, bo para radzi sobie nieźle, to do efektów i owszem. A te są nudne, powtarzalne i przestarzałe. Twórcy nie pokazują nic, co powaliłby widza na kolana lub wywołałoby głośny okrzyk „wow!". Dla porównania dodam, że na filmie „Dzień niepodległości” sprzed 13 lat, oczy, do dziś, błyszczą mi ze zdumienia.

Jednym dobrym i ciekawym aspektem filmu jest tematyka. Poruszenie ludzkiego sumienia i zwiększanie świadomości, że o nasz własny świat trzeba dbać jest godne pochwalenia. Aktualność treści jest więc najmocniejszą stroną filmu, szkoda tylko, że jedyną.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

plus, ciekawa recenzja. Wlasnie sie zastanawiałam co to jest - teraz wiem już, że w życiu na to nie pójdę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.