Pozycja materiału w rankingach:
Laureat Pokojowej Nagrody Nobla wydaje wyrok śmierci na terrorystę Osamę bin Ladena. Egzekucja odbywa się bez jakiegokolwiek procesu, choć Saudyjczyka można było pojmać. A wokół tylko głosy podziwu i zachwytu. Słusznie?
Zobacz także:
Artykuły
(149)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(3.83)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Artur Wojnowski 06.05.2011 12:22
@ Marta Jenner
Kogokolwiek ?
Hmm, działalność służb specjalnych, których potrzeby istnienia nikt nie kwestionuje, w pewnej części polega na "wyjmowaniu spod prawa".
To raczej odwieczne pytanie o granice. A te nie są niezmienne. Zwykle zależą od tego, w jakim stopniu wypełniony jest, mówiąc metaforycznie, "żołądek".
Marta Jenner 06.05.2011 11:52
Panie Filipie, przykład miał ilustrować bezsens takich działań - skutek okazał się odwrotny do zamierzonego, podobnie jak miało to miejsce w Iraku czy Afganistanie. Jeszcze trochę i libijscy powstańcy zjednoczą się z dyktatorem w imię walki z "niewiernymi".
A w sprawie Osamy posłużę się cytatem z komentarza pana Żubryckiego pod jego tekstem:
"Jeżeli pozwolimy politykom urządzać śmiercionośne rajdy na "'wrogów ludu", to chyba wrócimy do czegoś co już było. Ponadto Bin Laden jest tylko plakietką, a problem polega na tym, że taką plakietkę można przyczepić każdemu. Każdy może zostać Bin Ladenem."
I to jest w całej tej historii najistotniejsze, bo wyjmowanie kogokolwiek spod prawa może się zakończyć powrotem do list proskrypcyjnych.
Jadwiga Kowalczyk 05.05.2011 12:55
Doniesienie sprzed 2 godzin. Wygląda na to, że Osama zginął na życzenie konkurencji, a amerykańskie siły nie tyle go wytropiły, co zostały poprowadzone w sposób zamierzony do jego siedziby.
http://fakty.interia.pl/fakty-dnia/news/to-zawahiri-naprowadzil-amerykanow-na-bin-ladena,1633566,7518
Tadeusz Wojewódzki 05.05.2011 11:06
BEZ WARTOŚCI
Widać po naszej dyskusji, że wzmaga się potrzeba powrotu do podstawowych wartości. Brakuje PARTNERSTWA INTELEKTUALNEGO między mediami, a ich odbiorcami, rządzącymi, a rządzonymi. Mówimy o sobie nawzajem: IDIOCI i spotykamy się na publicznych ołtarzykach DEMOKRACJI.
Tu nie o to chodzi, że nie potrafimy sobie czegoś pookładać. Chodzi o najzwyklejszy szacunek dla nie VIP- a, nie "elyty" - dla zwyczajnie myślącego człowieka.
Chłopcy bawią się w skali makro, a każdy z nas dostaje w tyłek osobiście, indywidualnie. I powtarza, jak mantrę, że tak musi być, gdyż nie wymyślono niczego lepszego, ze taka jest racja stanu, , że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze... że tego wymaga demokracja.
To, że ma ona na imię 'kilku facetów pociągających za finansowe sznurki", "gry wojenne" czy inne zabawki, to w końcu kwestia tylko nazewnictwa
Łukasz Wolski 05.05.2011 06:56
Uparliśmy Marto, pani Jadwiga nazwała to nawet rasizmem. Ostatecznie szukanie dziury w całym zakończyło się fiaskiem.
Piszesz bardzo trafnie. Amerykańskie działania przypominają coraz bardziej np. rosyjskie z Czeczenii. Ale cóż, prestiż często jest ważniejszy,
No może i w przypadku Kaddafiego, liczba ofiar zostałaby ograniczona, ale w przypadku bin Ladena to wątpliwe, z resztą i tak byłbym za pojmaniem a nie zabiciem Kaddafiego, chyba, że byłoby to naprawdę niemożliwe. Nie porównujmy jednak tych dwóch sytuacji, zgoła innych.
Jacek 05.05.2011 06:15
Filipie, myślisz naiwnie. Obalenie Husseina przyniosło chaos. Broni chemicznej nie odnaleziono. W wojnie irackiej oraz podczas zaprowadzania nowego porządku - idąc twoim tropem - zginęło więcej ludzi. Pytanie: komu to na rękę?
Jadwiga Kowalczyk 05.05.2011 05:53
Łukaszu - zwracam honor panu Korwinowi-Mikkemu za "jewropę". Ostatecznie żyjemy w "dupokracji" i kazdy może przekręcać nazwy, a szczególnie nazwiska ku ogolnej uciesze. Przykład z Napieralskim słabiutki. Na codzień słyszymy lepsze.
Filip Walczyna 05.05.2011 00:06
No tak, ale wcale nie jest pewne, że Saif Kaddafi nie żyje.
link
Co prawda nie byłbym zdziwiony, gdyby na Kaddafiego faktycznie urządzano polowanie. Wydaje mi się, że jego śmierć będzie oznaczała koniec wojny w Libii, a na pewno pozwoli to ograniczyć liczbę ofiar.
W Libii jak dotąd zginęło ponad 30 tys. ludzi, może już koło 40. Postawmy sprawę jasno - jeżeli śmierć jednego człowieka może uratować kolejne 30 tys., to ja w pełni popieram takie polowanie. Można mówić, że nie ma czegoś takiego jak "mniejsze zło", ale w wielowymiarowym świecie trzeba podejmować trudne decyzje. Zwłaszcza jeśli jest się pierwszą potęgą świata.
(Zresztą wojnę w Libii toczą siły NATO, a nie Ameryki, jak sama Pani powiedziała, Pani Marto, więc nie bardzo wiem, co ma ten przykład ilustrować :) )
Marta Jenner 04.05.2011 22:52
Ale się uparliście z tym antysemityzmem! Tak naprawdę "Jewropa" i "jewropejski" to po rosyjsku "Europa" i "europejski" - obydwa wyrazy nie mają nic wspólnego z "jewrejem".
A wracając do meritum, zgadzam się z zajawką. Amerykanie (podobnie jak Rosjanie) sami przyczynili się do rozwoju terroryzmu, stosując specyficzne metody "walki o pokój".
Przykładem takiego działania jest postępowanie NATO wobec Libii - polowanie na Kadafiego, zakończone jak na razie śmiercią jego syna i trójki wnuków. Oto efekt tych działań:
"W poniedziałek w Trypolisie odbył się pogrzeb najmłodszego syna Kadafiego, 29-letniego Saifa al-Araba, oraz trzech wnuków libijskiego dyktatora. W pogrzebie uczestniczyło ok. 2000 ludzi, którzy nieśli flagi, podobizny Kadafiego i wznosili okrzyki na jego cześć.
W reakcji na wieść, że w ataku NATO zginął syn i trzej wnukowie Kadafiego, tłum w Trypolisie zaatakował w niedzielę placówki dyplomatyczne Wielkiej Brytanii, USA i Włoch oraz biura ONZ. "
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +204)