Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

129698 miejsce

Dzisiaj mnie kochasz, wczoraj nienawidzisz

Ostatnie dni zdominowane zostały przez polskie epicentrum żałobomanii, której fala przetoczyła się przez nasze skromne, ubłocone hipokryzją podwórko.

Już niemal osiem lat minęło od chwili, gdy na półkach sklepów muzycznych pojawił się długo wyczekiwany album grupy Sweet Noise. Zespół to niewątpliwie kontrowersyjny, lecz sam odbiór ich twórczości w sposób oczywisty jest sprawą subiektywną. Być może cynizm, bezduszność i głęboko zakorzenione we mnie demoniczne okrucieństwo – a być może prawo do owej subiektywnej oceny otoczenia przywlekło za kołnierz historii jedną z piosenek wcześniej wspomnianego zespołu. Utwór z gościnnym wystąpieniem Anny Marii Jopek „dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz” po drobnej czasowo znaczeniowej modyfikacji wydaje się być dobrym odzwierciedleniem swoistej „żałobomanii”, która przetoczyła się przez nasz kraj. Manii, która przewyższa siłą powódź tysiąclecia z roku 1997 obejmując obszarem więcej, niż zamarzyć mogłyby cząsteczki islandzkiego pyłu wulkanicznego.

Fale mają jednak to do siebie, że oprócz oczywistej działalności destrukcyjnej posiadają również funkcję oczyszczającą – a odkryły wiele. Zmyły z obrazu naszej polskiej świadomości barwy konsekwencji oraz logicznego działania odsłaniając wytarte od dawna rysy hipokryzji. Bo jakim innym słowem określić naród, który w ciągu krótkiej chwili z człowieka uważanego za pośmiewisko na arenie międzynarodowej, w wielu oczach widzianego jako bezwolną marionetkę - czyni walczącego za wolną Polskę bohatera, wybitnego polityka i bezkompromisowego strażnika wartości?

Jak nazwać kogoś, kto imieniem człowieka nieznającego kluczowych zawodników polskiej reprezentacji chce nazwać stadion narodowy - hipotetyczną przyszłą chlubę Euro 2012? Wreszcie - jak wytłumaczyć rażący kontrast między skromnym „przyjacielem narodu”, a słynnymi kwestiami „spieprzaj, dziadu”, czy „ta małpa w czerwonym”?

Nie należy mówić źle o zmarłych. Jestem pełen szacunku dla ludzkiego życia oraz najbardziej prestiżowego w polskim systemie stanowiska. O ile jednak wskazany jest pewien "zasługowy make up", o tyle niesmacznym jest uciekanie w kłamstwa. A te zaczęły być produkowane równie sprawnie, jak teorie spiskowe na temat katastrofy.

Źle się stało. Samo wprowadzenie żałoby jest czymś koniecznym. Zostaliśmy pozbawieni osób odpowiedzialnych za najważniejsze funkcje w państwie. Czy jednak zmarli cieszyliby się z żałoby, jaką zgotowało im polskie społeczeństwo? Przy prezydenckiej trumnie pojawiły się tłumy. Cóż z tego, gdy w dłoniach zgromadzonych miast biało-czerwonych kwiatów świeciły się flesze aparatów robionych telefonem zdjęć? W Internecie natknąłem się na specyficzny, ironiczny bilans katastrofy - 96 zabitych, 357 tys. zdjęć na Naszej Klasie, 258 filmików na Youtube i 5 piosenek. Drugi już raz - równie prawdziwy jak pierwszy - pogrążyłem się w smutku. Ta żałoba oprócz oczywistego znaczenia pierwszoplanowego posiadała drugie dno. Na nim zaś spoczywała nieśmiało polska mentalność - która sprowadziła żałobę do poziomu islandzkiego pyłu, który - choć obecny nie tylko w całej Europie - pozostaje niezauważalny gołym okiem. Cóż z Tobą - Narodzie? Czy ze sławną, ułańską fantazją będziemy sprzedawać na pogrzebach cukrową watę?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.