Piłkarze Wisły do Salonik dotarli wczoraj z dwugodzinnym opoźnieniem. Wszystko przez to, że samolot, którym podróżowali wiślacy nie mogł doczekać się na zgodę na start.
- To nie jest problem - skwitował sprawę trener Dragomir Okuka. - Zdążymy odpocząć, bo mecz jest dopiero jutro. W Grecji Wisłę przywitało wczoraj słońce, które koło południa wygrało wreszcie rywalizację z deszczowymi chmurami. Wieczorem wszystko wróciło jednak do normy i deszcz zaczął padać na nowo. "Biała Gwiazda" zamieszkała w Grand Hotelu Palace.
Wieczorem obie ekipy trenowały w miejscu
dzisiejszej potyczki. Najpierw na płytę stadionu Kaftanzoglio wyszli
piłkarze Iraklisu. Podobnie jak we wtorek, tylko początek tych zajęć
był otwarty. Grecy prosili nawet, żeby odejść od okien w sali
konferencyjnej, skąd płyta boiska widoczna jest jak na dłoni. To
obrazuje, jak poważnie podchodzą do dzisiejszej konfrontacji. Między
treningami obu zespołów odbyła się konferencja prasowa, na której
znacznie więcej pytań było do Dragomira Okuki, i to również od greckich
dziennikarzy. Serb spokojnie powtórzył kilka razy, że "Biała Gwiazda",
mimo złego wyniku w pierwszym meczu, ciągle ma szansę na awans do fazy
grupowej Pucharu UEFA.
- Pierwszy mecz Wisła zagrała słabo - mówił Dragomir Okuka. - Uzyskała zły wynik, ale teraz ma być inaczej! Ja mam nadzieję, że będzie lepiej, że wygramy to spotkanie i wywalczymy awans. Mam duży szacunek dla Iraklisu. Oglądałem kilka spotkań tej drużyny i wiem, że grają lepiej, niż mogłyby wskazywać na to ich wyniki w lidze greckiej. Wiem też, że aby myśleć tutaj o korzystnym rezultacie, my musimy zagrać znacznie lepiej niż w Krakowie. Stać nas jednak na to. Jak to zwykle bywa, Okuka nie chciał wdawać się w spekulacje dotyczące składu. Przed meczem z Widzewem powiedział, że jedenastu graczy, którzy wyjdą na boisko otrzyma pierwszą szansę. Zapytaliśmy go zatem, czy uważa, że wszyscy ją wykorzystali?
- Byłem zadowolony po meczu z Widzewem - odparł Serb. - Wszyscy biegali, walczyli. Nawet jednak jeśli wszyscy zawodnicy zagrają dobrze, to nie jest powiedziane, że nie może być zmian w składzie. Wiele zależy np. od tego z jakim przeciwnikiem gramy. Zdradzę tylko tyle, że szykuję pewne niespodzianki. Dziennikarze dociekali oczywiście o kogo może chodzić. Najbardziej prawdopodobnym wariantem jest, że Okuka dokona zmian w przednich formacjach. Napastnicy ostatnio nie strzelali przecież bramek dla Wisły. Serb odpowiedział jednak w taki sposób, że nikt nie jest w stanie - oczywiście poza nim samym - odpowiedzieć na pytanie czy postawi na atak z ostatniego meczu z Widzewem, czy też, któryś z napastników powędruje na ławkę rezerwowych. - Od meczu z Iraklisem nasi napastnicy zaczną się odbudowywać - stwierdził Dragomir Okuka. - Musimy im dać na to trochę czasu. Greccy dziennikarze dociekali natomiast czy trener Wisły kontaktował się z Dusanem Bajeviciem, który obecnie pracuje w Crvenej Zveździe Belgrad, ale prowadził greckie zespoły (przymierzany jest nawet teraz do objęcia Panathinaikosu Ateny) i ma tutaj wysokie notowania. - Znam się z Bajeviciem i rozmawiałem z nim krótko na temat Iraklisu - potwierdził szkoleniowiec "Białej Gwiazdy". Zapytany natomiast co się zmieni w porównaniu do pierwszego meczu, który prowadził Dan Petrescu, odparł: - Nastawienie. Piłkarze Wisły chyba trochę zlekceważyli Iraklis w pierwszym spotkaniu. Myśleli, że skoro nie idzie im w lidze, to jest to słabszy zespół. Tymczasem Iraklis zajął czwarte miejsce w greckiej ekstraklasie i jest to bardzo dobra ekipa. Teraz podejdziemy do nich z należnym respektem.
Gdzie Okuka szukał będzie jeszcze szans dla swojego zespołu? W sferze mentalnej. - Miałem mało czasu, żeby popracować z zespołem - stwierdził. - Ale zwycięstwa z Sevillą i Widzewem, po serii remisów w lidze i porażce z Iraklisem, sprawiły, że drużyna poczuła się pewniej. Powinno to być widać podczas meczu. Serbski szkoleniowiec nie przecenia roli absencji Joela Epalle, jednego z kluczowych graczy Iraklisu, który w pierwszym meczu otrzymał czerwoną kartkę. - Wiem, ile Epalle znaczy dla tej drużyny, ale przecież siła Iraklisu nie zależy tylko od niego. Są i inni bardzo dobrzy piłkarze, choćby tacy jak Prittas, Herrera czy Georgiadis.
Na tej samej konferencji prasowej znacznie mniej "udzielał się" trener dzisiejszych gospodarzy, Savvas Kofidis. Grek tak jak podczas wtorkowej rozmowy z nami, podkreślał kilka razy, że ta rywalizacja jeszcze się nie skończyła. Gdy miejscowi dziennikarze próbowali wymusić na nim deklarację samopoczucia w roli faworyta, odparł nieco poirytowany: - To wy ciągle określacie nas faworytem tego meczu! A ja uważam, że czeka nas przede wszystkim bardzo ciężkie spotkanie z wymagającym rywalem. Trener Iraklisu również był pytany o nastawienie psychicznie swoich piłkarzy. - Na pewno byłoby nam trudniej przygotowywać się do tego meczu i bylibyśmy bardziej obciążeni psychicznie, gdybyśmy mieli zły rezultat w pierwszym spotkaniu - podsumował Grek. A na koniec Kofidis odniósł się jeszcze do sprawy konfliktu pomiędzy kibicami Iraklisu, a władzami klubu, o którym informowaliśmy wczoraj: - Mam nadzieję, że na ten mecz przyjedzie wielu kibiców. Zapraszam wszystkich. Niezależnie od całej sprawy, będzie to świetna okazja, żeby zobaczyć dobry mecz na europejskim poziomie.
Bartosz Karcz
Zobacz także:
Polska – Słowacja. Kolejny test naszej kadry przed EURO 2012
(odsłon: +867)