Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55634 miejsce

Dzisiaj rocznica śmierci króla rock-and-rolla

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-08-17 20:52

Nie koronowany król rock’n’rolla, przyszedł na świat w drewnianym domu, zbudowanym przez jego ojca w najbiedniejszej, zamieszkanej przez białych dzielnicy wschodniego Tupelo, w stanie Missisipi.

fot. MWMEDIAA właściwie 8 stycznia 1935 roku pani Gladys Smith Presley powiła bliźniaki: Elvisa Aarona i jego brata, który urodził się martwy.

Od najmłodszych lat Elvis śpiewał w chórze kościelnym. Po ukończeniu w 1953 roku szkoły średniej w Memphis, został kierowcą ciężarówki. Pierwszych prywatnych nagrań dokonał na własny koszt w studiu miejscowej firmy SUN. Z inicjatywy jej właściciela, Sama Philipsa, nagrał w lipcu 1954 roku debiutancką płytę.

W szesnastym roku życia zmienił uczesanie i styl ubierania się. Do pewnego stopnia jego największym darem były niezwykłe zdolności mimiczne, naśladowcze. Połączył swoją umiejętność naśladowania stylu gospel country i rythm and bluesa i nadał temu wszystkiemu nową formę zwaną rock-a-billy, a później określaną jako rock’n’roll. Jak to powiedział John Lennon: „Przed Elvisem nie było nic”.

Elvis chciał, aby ludzie cieszyli się jego muzyką, która jemu sprawiała radość. Gdy cieszyli się nią, miał poczucie, że coś osiągnął. Szybko zdobył sławę. Był bowiem niezwykle utalentowany muzycznie, głosu nie utracił do ostatnich dni życia. Ale też stał się więźniem swojej sławy. Była to dlań prawdziwa pułapka. W końcu wcielił się w stworzony przez siebie wizerunek. Dla niego przedstawienie nigdy się nie skończyło. Tworząc swój własny styl całym swoim jestestwem, angażując najgłębsze pokłady swojej osobowości, wykorzystując wszelkie możliwe zachowania, starał się dorównać swojemu własnemu mitowi. Został w nim zamknięty.Pomnik Elvisa w Krakowie, fot. MWMEDIA

Elvis, gdy pracował lub grał, był skrajnie wytężony. Gdy poświęcał się jakiejś pracy, z powodu samej tylko wrodzonej wytrwałości, wykonywał ja do końca. Treścią jego życia były podróże koncertowe. Na scenie sprawował władzę, a mówiąc bardziej obrazowo - dokładnie wiedział, co daje ludziom szczęście. Nie cenił pieniędzy. Mówił: „Bierzcie, to tylko pieniądze – zawsze istnieje dość źródeł, z których mogą płynąć”. Wierzył, że pieniądze są, aby je wydawać. Wierzył również, że zawsze można zarobić więcej w podróżach koncertowych. I miał rację.

Miłość zawsze kojarzył ze swoimi pierwszymi wrażeniami, które zwykle były zadurzeniem z powodu fizycznego piękna dziewczyny. Elvis miał bardzo precyzyjny, perfekcyjny ideał kobiety. Gdy spotkał kogoś takiego, przez jego system nerwowy przebiegała błyskawica. Jeśli poznawał dziewczynę, która pasowała do tego wyobrażenia, zakochiwał się w niej i rozmawiał o niej z każdym, kto chciał go słuchać. Z kolei miłość kojarzyła mu się zawsze z małżeństwem.

Elvis był człowiekiem głęboko religijnym. W 1964 roku przeżywał silną depresję z powodu swojej kariery. Miał wszystko, pobłażał sobie we wszystkim, a jednak czuł się ciągle wewnętrznie pusty. Krótko mówiąc – życie straciło dla niego sens.

Elvis uzależnił się od narkotyków. Brał je początkowo, żeby zasnąć. Później, aby nie spać. W ostatnich latach problemy zdrowotne – skurcze i bóle mięśni – stały się dla niego wygodnym pretekstem. Lubił uczucie słabnięcia bólu. W ciągu ostatnich lat organizm Elvisa wytworzył tolerancję na różne leki, jakie mu przepisywano, szczególnie na te, jakich potrzebował, aby zasnąć. Cały czas eksperymentował z różnymi kombinacjami leków i był przekonany, że wie, co dla niego najlepsze.

Zmarł na atak serca 16 sierpnia 1977 roku w Memphis w stanie Tennesee. Stał się legendą za życia i do tej pory jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów na świecie. W 1997 r. Rudi Gassner, prezes BMG wygłosił w Graceland mowę, w której stwierdził, że Elvis sprzedał ponad miliard płyt. Legenda "króla rock-and-rolla" przetrwała jego śmierć. Miliony jego fanów w ogóle nie przyjęły do wiadomości faktu, że król rocka nie żyje. Nadal wierzą, że uciekł gdzieś w prywatność i wiedzie gdzieś spokojne życie na marginesie wielkiego świata. Do dziś, choć coraz rzadziej, bulwarowe pisma przynoszą informacje o jego miejscach schronienia. Żywy, czy martwy, Elvis Presley stał się legendą. Jego muzyka ciągle utrzymuje popularność. Sama postać jest najczęściej impersonowaną osobą na świecie. Doczekał się też największej ilości trybutowych artystów, którzy z mniejszym lub większym powodzeniem naśladują jego muzykę i sceniczną osobowość.

Janusz Świąder

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

*Nie koronowany król* - - jednak *Niekoronowany*
Tennessee - a nie Tennesee

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.