Facebook Google+ Twitter

"Dziwki morderczynie" - mroczne historie Bolaño

"Kobiety to dziwki i morderczynie, Max, to małpy udręczone zimnem..." - wyznaje jedna z bohaterek opowiadania Roberta Bolaño.

okładka / Fot. wydawnictwo MuzaPodobno miłośnicy Roberta Bolaño dzielą się na trzy grupy - detektywistów, którzy najbardziej cenią sobie powieść "Dzicy detektywi", "cyfrystów", którzy uznają powieść "2666" za największe dzieło tego autora oraz wielbicieli jego opowiadań. Ja jak na razie nie należę do żadnej z tych grup, gdyż to dopiero moje pierwsze spotkanie z twórczością Bolaño. Postanowiłam rozpocząć swoją przygodę z tym chilijskim pisarzem od dość kontrowersyjnego tytułu - "Dziwki morderczynie" (który po hiszpańsku jest jeszcze mocniejszy "Putas asesinas" - pierwsze słowo to odpowiednik naszego przekleństwa).

"Dziwki morderczynie" to zbiór 13 opowiadań Roberta Bolaño, które nie mają jakiegoś wspólnego mianownika. Tematyka oscyluje wokół seksu, pornografii, wątków homoseksualnych. Akcja rozgrywa się w podejrzanych miejscach - w barach, spelunach czy burdelach. I mamy całą plejadę różnorodnych bohaterów - m.in. poetów z ich warsztatami poetyckimi, aktorów porno o "smutnych penisach", dentystę, który twierdzi, że zabił swoją pacjentkę, a także Arturo Belano, alter ego pisarza.

Tytułowe opowiadanie spodobało mi się najbardziej. Jest zaskakujące, odważne, a nawet wulgarne. Nie brakuje w nim perwersyjnych opisów. Napisane jest z perspektywy kobiety, której imię nie zostaje wymienione. Towarzyszy jej związany Max, który słucha jej wściekłego monologu, a jego przerażenie wzrasta z każdym jej słowem. Długo zastanawiałam się, skąd taki tytuł opowiadania - "Dziwki morderczynie". Czyżby Bolaño chciał zszokować czytelnika? A może szukał chwytliwego tytułu? Okazało się, że jest on jak najbardziej uzasadniony...

Kolejnym opowiadaniem, które przypadło mi do gustu, jest "Powrót". Jest to surrealistyczna opowieść bohatera-narratora, który nagle umiera i już jako duch widzi, co dzieje się dalej z jego ciałem. Mam dobrą i złą wiadomość. Dobra jest taka, że istnieje życie (albo coś podobnego) po życiu. Zła jest taka, że Jean-Claud Villeneuve jest nekrofilem. Tak zaczyna się tak nietypowa historia. Bohater czuje się jak Patrick Swayze w filmie "Uwierz w ducha". Jednak finał jest o wiele bardziej ponury.

Na długo pozostanie mi w pamięci także opowiadanie "Oko Silva", w którym tytułowy bohater opisuje m.in. swoje dramatyczne przeżycia w Indiach. Obchodzone jest tam berberyjskie święto, podczas którego ofiaruje się dziecko bóstwu. Jednakże bóg, który wciela się w niego podczas celebracji, potrzebuje ciała mężczyzny (...) nieskalanego męskimi atrybutami. Dlatego kilka dni przed kastruje się wybranego chłopca, którego wiek nie przekracza 7 lat. Po święcie wraca on do domu, ale rodzice już go nie chcą. I trafia na ulicę, zwykle do jednego z burdelu, których tam pełno. Jednak Mauricio Silva nie zamierza na to patrzeć spokojnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

A ja chciałabym zobaczyć całą Amerykę Południową :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zawsze chciałem wyjechać do Chile 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.