Facebook Google+ Twitter

Dziwny Senat. Rozważania o polskim parlamencie

Polski Senat to twór dziwny. W Polsce tak naprawdę mamy nie dwie odrębne izby parlamentu, lecz Sejm i Sejm-bis.

W zamierzeniu Senat miał sprawować swego rodzaju kontrolę nad aktami prawa przygotowanymi w Sejmie. Rola ta jest absolutnie potrzeba. Nawet przy najlepszych sejmowych specjalistach od prawa przyda się druga instytucja, która weźmie pod lupę ustawę, przyjrzy się jej z innej - najlepiej mniej politycznej strony. U nas tak nie jest, a ostatnio Senat jest wręcz miejscem „klepania” ustaw sejmowych.
Aby ta wspomniana główna rola izb wyższych była wypełniana, na całym świecie odmienny jest sposób wybierania członków izby wyższej od sposobu wybierania członków izby niższej. Zazwyczaj członkami izby wyższej zostają przedstawiciele samorządów, tudzież krajów federacyjnych. Warto tutaj wspomnieć, iż dwuizbowy parlament jest elementem charakterystycznym krajów, o dużym stopniu zdecentralizowania władzy. W Polsce natomiast, system wybierania senatorów jest bardzo zbliżony do systemu wybierania posłów. Z tą tylko różnicą, że w wyborach do Senatu istnieje ordynacja większościowa, a od niedawna - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Co w obecnej sytuacji politycznej sprawiło, że Senat jest zdominowany przez jedną opcję polityczną - i to tą która ma większość w Sejmie. To stanowi ewenement niemal na skalę światową, gdzie - tak jak wspomniałem - sposób wybierania członków izby wyższej jest znacząco różny od sposobu wybierania członków izby niższej. Ten ewenement wziął się w dużej mierze z kompromisu zawartego w II RP, a później przez chęć nawiązania przez „Solidarność” do historii polskiej ustrojowości i zwyczajną potrzebę czasu końcu komunizmu.
Do czego to doprowadziło? Do tego, że Senat dziś właściwie przestał pełnić swoją rolę. Powiedzmy sobie szczerze - kto chce się narażać grzebiąc w ustawach przygotowanych przez swoją własną partię? Nikt. Przez co senatorzy, zwyczajnie „klepią” ustawy podane im przez Sejm. A to - zwłaszcza w obliczu błyskawicznego trybu pracy nad ustawami, jaki narzuciła Platforma - powoduje, iż z parlamentu wychodzi mnóstwo bubli. Ot, na przykład Kodeks Wyborczy, krótko po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw doczekał się swojej noweli. Takie przykłady można by mnożyć. Owszem - czasami Senat poprawia to co przesłał Sejm - jednak nie są to przykłady częste i zazwyczaj są to tylko poprawki redakcyjne. A zmienianie błędnych, ale ważnych dla ustawy założeń jest już skrajną rzadkością. Przez co jakoś polskiego prawa jest bardzo wątpliwa.
Pozostaje pytanie o receptę. Moim zdaniem należałoby dokonać gruntownej reformy Senatu, bo w obecnym kształcie sens istnienia tej izby jest dosyć wątpliwy. A Polsce przydałaby się izba, która jeszcze raz pochyla się nad dokumentem przygotowanym przez posłów. Zwłaszcza
w obliczu tego, iż - tak jak wspomniałem - Platforma narzuca parlamentowi niezdrowo szybki proces legislacyjny. Senat często jest nazywany „izbą mędrców” - i w rzeczywistości tak być powinno. Jednak tak, jak dobrze wiemy w Polsce tak nie jest - pomimo dobrych ocen, jakie otrzymuje Senat w sondażach, które są wywołane tym, iż zwyczajnie jego obrady nie są pokazywane w telewizji. Aby izba ta w rzeczywistości stał się „izbą mędrców”, „izbą refleksji” trzeba przede wszystkim przeprowadzić reformę sposobu wybierania senatorów. Zamiast senatorów wybieranych w wyborach powszechnych w ławach izby mogliby zasiąść przedstawiciele środowisk naukowych i prawniczych, przedstawiciele samorządów, byli prezydenci i premierzy, czy odznaczeniu Orderem Orła Białego. Należałoby także utrudnić odrzucenie weta senackiego przez Sejm, tak aby nie było to tylko i wyłącznie „weto refleksyjne”.
Co takie rozwiązanie mogłoby nam przynieść? Po pierwsze obecność środowisk naukowych umożliwiłaby spojrzenie apolityczne, bardziej eksperckie na sprawę. To uchroniłoby nas przed bublami, a niekiedy pozwoliłoby zrozumieć parlamentarzystom niektóre zjawiska i zapobiec wprowadzeniu w życie wielu populistycznych, albo zwyczajnie niepotrzebnych i złych ustaw. Po drugie, dałoby głos lokalnym społecznościom. A lokalne społeczności to bardzo konkretne interesy obywateli. Po trzecie, zagospodarowalibyśmy w ten sposób doświadczenie ludzi, którzy kiedyś sprawowali najwyższe funkcje państwowe. Uniknęlibyśmy takich uwłaczających dla godności państwa sytuacji, jak poszukiwanie przez cały naród pracy dla jednego z eks-premierów. No i po czwarte - nieco bardziej ogólnie - zwyczajnie poprawilibyśmy jakość prawa, byłoby w końcu miejsce na rzetelną, pozbawioną polityki debatę nad aktami prawnymi, które lada moment mają wejść w życie.
Problem jest. Dziś w praktyce mamy czterech parlamentarzystów - Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Napieralskiego i Waldemara Pawlaka - wraz z asystentami. Posłowie i senatorowie niewiele mogą i niewiele chcą robić, bo nadmierną aktywnością zagrażają najważniejszym politykom partii przez co, sami siebie narażają na zepchnięcie na gorsze miejsce na listach wyborczych. Owszem - może postulowana reforma jest political-fiction, jednak uważam iż warto stawiać publicznie problem kiepskiej jakości prac parlamentu, a także sensu istnienia izby wyższej w Polsce. Może klasa polityczna pod presją opinii publicznej zmądrzeje i dokona jakieś autorefleksji?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Jorguś
  • Jorguś
  • 04.05.2011 19:07

Generalnie zgadzam się z poglądami autora. W przyszłej rzeczywistości jednomandatowych okregów wyborczych senatorami powinni być byli prezydenci, premierzy, marszałkowie sejmu, ministrowie spraw wewnetrznych, spraw zagranicznych, może jacyś ministrowie od gospodarki. Natomiast naukowcy (jak ich wybierać - też miewają poglądy polityczne) mogą pełnić rolę ekspertów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niekoniecznie. Okręgów będzie sto, więc kandydaci nie będą wybierani aż tak bardzo lokalnie. Jako, że okręgi będą stosunkowo spore o skuteczności będą decydować zasoby finansowe. A zasoby finansowe mają partie. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w tym przypadku nic nie zmienią.

Komentarz został ukrytyrozwiń
elza
  • elza
  • 02.05.2011 23:08

Od kolejnych wyborów są okręgi jednomandatowe więc problem który cię nurtuje rozwiązany.Kogo naród wybierze tak będzie a kandydaci będą niezależni politycznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.