Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174831 miejsce

Dziwny świat

Człowiek lubi iść na skróty. Po co miałby uczciwą pracą dochodzić do dobrobytu, skoro jeden skok na cudzą własność może go uwolnić od trosk materialnych?

Świat to słowo, dzięki któremu odwołujemy się do bardzo różnych rzeczywistości. Częściej niż o świecie samym mówimy o tym, co na nim jest, co jest z nim związane, co tworzy podobną jak on swoistą całość, a już najczęściej mówiąc o świecie mamy na myśli człowieka i rozmaite jego światy. Świat jest wielki i mały, piękny i brzydki, wesoły i smutny, otwarty i zabity deskami, doczesny i wieczny; mamy świat nauki, sztuki, muzyki, rozrywki, świat pracy, świat ekonomii, polityki, świat ułożony i zwariowany, świat roślin i zwierząt, świat pod wodą i pod bronią, świat ludzki i nieludzki, świat przestępczy i pieski świat.

Tę listę można by wydłużać, bo świat jest terminem niezmiernie pojemnym i użytecznym w odniesieniu do wszystkich niemal spraw, które się na nim dzieją. Można na nim znaleźć dobro i zło, światło i ciemności, radość i smutek, zwycięstwa i klęski, komedie, dramaty, tragedie. 
Muzyk i piosenkarz Czesław Niemen opisywał ten świat w znanym protest songu, rozpoczynającym się od słów „Dziwny jest ten świat”. Zrobił to przede wszystkim w kategoriach moralnych. Świat to siedlisko zła, w którym człowiek gardzi człowiekiem, a złym słowem zabija jak nożem. Dzięki Bogu są na świecie ludzie dobrej woli, którzy go uratują. Do tej mimo wszystko pozytywnej diagnozy, autor tekstu dodaje radę, która jest krzykiem zamykającym utwór: „Przyszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie”.


Ten wątek myślenia o świecie, w trosce o jego bardziej ludzki kształt, należy do najszlachetniejszych i ma za patronów ludzi stawiających na jego jasne strony. Istnieją one nie tyle w przyrodzie, ale są zasiedlone w człowieku, który korzysta ze świata i tak chce go urządzić, by był miejscem sprzyjającym pięknu, dobru, prawdzie i sprawiedliwości.
Ale zainteresowanie podejrzaną stroną świata jest o wiele większe, co tłumaczy się rozmaicie, ale chyba najlepiej tym, że człowiek stroni od wysiłku, także myślowego i skłonny jest korzystać z dóbr świata, by zaspokoić swoje namiętności, ambicje, często wygórowane pragnienia, by się wybić, wzbogacić, uwolnić od wszelkich barier, by skorzystać ze wszystkiego, co świat daje, nawet kosztem odrzucenia ogólnie przyjętych zasad stojących na straży ludzkiego świata.

Człowiek lubi iść na skróty. Po co miałby uczciwą pracą dochodzić do dobrobytu, skoro jeden skok na cudzą własność może go uwolnić od trosk materialnych? Po co miałby się liczyć z prawdą, skoro kłamstwo może mu otworzyć drogę do kariery? Jeżeli do tego dodać prestiż społeczny, jaki się zdobyło, wprawdzie nieuczciwą drogą, ale ludzie o tym nie wiedzą, to można na całego grać uczciwego, szacownego i szanowanego obywatela.
Można jednak wskazać nieco inny, mniej zasadniczy obraz świata, jako swego rodzaju scenę, na której występują zawodowi aktorzy i amatorzy. Jedno z powiedzeń trafnie określających sytuacje, z jakimi z racji trwającej kampanii wyborczej do parlamentu mamy na co dzień do czynienia, mówi, że: „Na świecie jak w łaźni. Im kto wyżej siedzi, tym bardziej się poci”.

Wprawdzie łaźnie nie są w Polsce tak popularne jak w innych krajach, to jednak te słowa zostały wypowiedziane, jak piszą znawcy, przez kardynała Michała Radziejowskiego do króla Jana III Sobieskiego, który się skarżył na pismaków wyśmiewających w paszkwilach króla i jego żonę Marysieńkę.
No cóż, pod tym względem sytuacja do dziś nie uległa zmianie, aczkolwiek nowością jest to, że uzyskała aprobatę społeczną polegającą na tym, że osoby życia publicznego są pozbawione ochrony życia prywatnego i każdy obywatel, zwłaszcza wyborca, ma prawo wiedzieć o nich wszystko, bo powinni być kryształowi. Nie mogą zatem mieć pretensji, że się o nich pisze, że się wyciąga na jaw wszystkie ich grzeszki i niecnoty.

Z takiego rozumowania współczesnych demokracji powinno by wynikać, że na urzędy wszelkiego szczebla, państwowego i samorządowego, na posłów i senatorów nadają się tylko ludzie prawi, kompetentni i uczciwi, zaś innych trzeba skreślić, by w życiu publicznym nie zatruwali atmosfery.
W związku z tym wymogiem demokracji warto przypomnieć postać i sposób postępowania jednego z kaznodziejów, który z lubością posługiwał się w swych wypowiedziach budującymi przykładami czerpanymi z wydanego zestawu właściwych zachowań ludzi świętych i szanowanych. Czytał rozmaite budujące historyjki i stawiał pytanie: „A jak jest u nas?” I nie czekając na odpowiedź słuchaczy, konkludował: „Spuśćmy na to zasłonę”.
 Spuszczanie zasłony czy kurtyny wobec sytuacji, w których przywódcy narodu obrzucają się błotem, byłoby dziś zabiegiem pozornym. Byłoby sięganiem do półśrodków. Jako ludzie XXI wieku mamy chyba prawo zapytać, czemu ma to służyć? Jeżeli zwycięstwu wyborczemu za wszelką cenę, to nie chcemy takich zwycięzców, obnażonych, oplutych, sponiewieranych, pozbawionych szacunku, czci, godności ludzkiej.

Ludzie uczciwi nie mogą się zgodzić z takim światem polityki, która nie stawia na godność, autorytet, uczciwość i kompetencję. Odbierają to jako lekceważenie ich obywatelskiej godności.
Kampania oskarżeń, często wyssanych z palca, albo upozorowana argumentami obliczonymi na naiwność ludzką uwłacza tym, którzy ją prowadzą i przekreśla zasady uczciwej konkurencji, w której liczą się argumenty, a nie wyzwiska. Powie ktoś, że tak się to robi na świecie. Dobrze. Ale czy musimy iść tym śladem? Powołujemy się na chrześcijaństwo, a postępujemy po pogańsku. Jeżeli dzisiejsza opinia publiczna tego nie dostrzega, to z całą pewnością osądzi to historia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+++/Co się z nami stało?!

Wyniszczeni przez zbrodnicze dyktatury hitlerowską i stalinowską z trudem odbudowaliśmy kraj i elity; bo przecież je mamy. Tylko dlaczego widząc taką degrengoladę stoją z boku?
Wygoda, obawa, czy jakaś swoista aberracja powstrzymują je od aktywności?

Stąd mamy to co mamy - niestety!

Do szerokich mas przemawiają ludzie siejący nienawiść. To potencjalne zagrożenie, którego skutki przeżywały już różne narody. I powtórzę "czy musimy iść tym śladem"?

I zapytam, czy rozważania zawarte w tym artykule nie mogą zabrzmieć gromkim głosem wszem i wobec? Co stoi na przeszkodzie? Wszak Kościół w Polsce ma ogromną władzę nad rzeszami wiernych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2007 10:15

:)
"Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga (Ap.21:8)."

No, chyba że nasi politycy maja jakieś fory;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.