Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41117 miejsce

E = mc2, czy m = EG?

Znany wzór Alberta Einsteina wydaje się nie do końca sensowny. Wg niego energia równa się masie pomnożonej przez kwadrat prędkości światła, a więc przez zawrotną wartość wynoszącą ok. 90 miliardów kilometrów na sekundę.

Bardziej sensowny wydaje mi się drugi wzór zawarty w tytule - „m = EG”, gdzie „m” oznacza masę, „E” energię, „G” grawitację. Wynika z niego, że masa równa jest iloczynowi energii i grawitacji. Tak więc jeśli rośnie energia lub grawitacja, rośnie także masa. Tym bardziej wzrasta masa jeśli rosną jednocześnie obie te wartości. Wydaje się to logiczne przy założeniu, że Wszechświat jest wypełniony mikroelementami energetycznymi, posiadającymi zdolność grawitacyjną i choć śladową masę. Ich ewentualne grawitacyjne łączenie powoduje materializację energii, a więc w rezultacie powstanie wszystkich znanych nam obiektów kosmicznych. Ich masa rośnie w miarę wchłaniania kolejnych elementów energetycznych, co powoduje także wzrost grawitacji. Sensowne też wydaje się przekształcenie tego wzoru w celu określenia energii i grawitacji.

E = m/G
Z tego przekształcenia wynika, że jeśli rośnie masa „m”, przy relatywnie stałej wartości grawitacji „G”, rośnie także energia „E”. Jeśli natomiast rośnie grawitacja „G”, przy względnie stałej wartości masy „m”, maleje energia, aż do możliwego jej zaniku. Ten zanik następuje w momencie wybuchu obiektu (np. supernowa), kiedy następuje gwałtowne wygenerowanie energii. Podobnie dzieje się przy kolejnym przekształceniu wzoru do postaci G = m/E. Rosnąca masa powoduje wzrost grawitacji. Natomiast rosnąca energia jej zmniejszenie aż do zaniku w momencie wybuchu, czyli chwili przekroczenia możliwości dalszego zgniatania grawitacyjnego.

Tak się dzieje prawdopodobnie w przypadku tzw. czarnej dziury. W tym obiekcie następuje sprzężenie zwrotne. Jego ogromna grawitacja powoduje, poprzez wchłanianie pobliskiej materii (wzrost masy), lawinowy przyrost grawitacji, a tym samym równie gwałtowną kumulację energii. Doprowadza to do zaistnienia momentu krytycznego, kończącego się eksplozją. W wyniku wybuchu zanika więc grawitacja i energia obiektu. Wskazują na to przedstawione powyżej, przekształcone wzory.

W przypadku jednoczesnych, w miarę zrównoważonych zmian licznika i mianownika w obu przekształconych wzorach energia, jak i grawitacja zachowują względnie stałą wartość. Taka sytuacja występuje prawdopodobnie w gwiazdach. Ich grawitacja powoduje wchłanianie sporej dawki materii, a więc masa w niewielkim zakresie rośnie, ale jednocześnie wyrzucają ogromne ilości energii w postaci np. plazmy. Wtedy więc ich grawitacja może nieco wzrosnąć. Zaś energia gwiazdy pozostaje raczej na tym samym poziomie. Stabilna jest natomiast masa planet, w których nie zachodzą znaczące zmiany energii i grawitacji.

Mam nadzieję, że wywód jest dość przekonujący. Jeśli nie, proszę się temu sprzeciwić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

gosc programu
  • gosc programu
  • 07.05.2012 10:05

ale prędkość światła wynosci 300 tys km/s możecie sobie sprawdzić od Słońca do Ziemi jest 150 milionow km światło do ziemi leci 8 minut wykonajcie sobie proste działanie fiyczne i wam wyjdie nie wiem dlaczego tu jest napisane 90 miliartow km /s 0_0 taka prędkośćn ie istnieje no chyba że na papierze

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poza tym ta jednak chyba pozorna sprzeczność wzorów E = mc2 i zaproponowanego przeze mnie E = m/G wynika z faktu, że dotyczą innych rodzajów energii. Pierwszy z nich dotyczy energii kinetycznej, czyli energii ruchu cząstek. Drugi natomiast dotyczy energii zgromadzonej przez jakikolwiek obiekt, czyli energii potencjalnej. Możliwe więc, że zaproponowany przeze mnie wzór, i jego przekształcenia stanowią uzupełnienie E = mc2, choć nie jestem pewien, czy energia kinetyczna może osiągać tak wielkie wartości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem świeżo po wykładzie zaproponowanym przez Pana Tomasza Mazewskiego. Jako też humanista zauważam w nim pewne „masło maślane”. Wykładowca stwierdził, że „m” czyli masa posiada ogromną wewnętrzną, utajoną energię spoczynkową, z czym zdecydowanie się zgadzam. Jednak wzór „E = mc2” zakłada chyba zdefiniowanie energii w ogóle. Jeśli więc masa jest energią, pomnożoną przez kwadrat prędkości światła, może to mieć jakiś sens. Jednak wobec tego czym jest ta wewnętrzna energia potencjalna, zawarta w masie? Wzór więc zmierza do zdefiniowania energii w oparciu o energię. Czy nie jest to wyżej wspomniane „masło maślane”?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na stronie http://www.pora.edu.pl/wyklady.html znajduje się wykład poświęcony wzorowi E=mc2, mam nadzieję, że humaniści też go zrozumieją:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
embrion
  • embrion
  • 09.02.2012 17:13

Dziękuję Panie Tomaszu za próbę wyjaśnienia wzoru Einsteina, choć i tak za wiele mi to nie mówi (jestem humanistą). Niemniej chodzi o to, żeby pozwolić umysłowi puścić wodze wyobraźni, bo często z takich podróży w stronę irracjonalności można "przywieźć" ciekawe odkrycia i wnioski. Osobiście cieszę się, że są ludzie, którzy próbują mierzyć się z zastaną rzeczywistością. A szczególny szacunek dla tych, którzy nie boją się podzielić z innymi wytworami swojej wyobraźni, jednocześnie narażając się na krytykę czy wykpienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta samosprawdzająca się nauka zakłada także, że Wszechświat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu niczego. Mnie to jednak jakoś nie przekonuje. Zgadzam się natomiast, że masę posiada zmaterializowana forma energii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najpierw postaram się wytłumaczyć wzór Einsteina. Najogólniej można rzec, że masa jest formą energii, czyli można uzyskać energię z masy. Np. podczas anihilacji czyli połączenia materii i antymaterii wydzielana jest energia poprzez promieniowanie równe masie składników razy c do kwadratu. W szkole byliśmy uczeni, że energia kinetyczna jest równa 1/2 masy razy prędkość do kwadratu. Ten wzór przy dużych prędkościach nie obowiązuje, korzysta się wtedy ze wzoru E^2=(mc^2)^2+(pc)^2 gdzie "^2" oznacza wielkość do kwadratu a p pęd. Z tego wzoru korzysta się np. przy pracach na LHC czy innych zderzaczach cząstek.

Natomiast co do logiki i "ostateczności nauki" to jedynym dogmatem nauki jest zgodność teorii z doświadczeniem. Prace Kopernika były niezgodne z ówczesną nauką dlatego, że obserwacje nieba nie były na tyle dokładne by zweryfikować teorię a po drugie teoria Kopernika jest przybliżeniem naszego układu słonecznego: planety poruszają się po elipsach a nie po okręgach, a po drugie nie mają stałej prędkości, więc trudno było się do niej przekonać ówczesnym uczonym. Równanie Einsteina jest jak dotąd wielokrotnie sprawdzane i ma się dobrze. Może dożyjemy czasu gdy będzie dokładniejsza teoria, co byłyby bardzo ciekawe ale najpierw musimy poznać obecny stan wiedzy by ją poszerzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponieważ otrzymałem uwagi do tematu od redakcji wiadomości24 i jakoś nie wychodzi mi przesłanie odpowiedzi na adres redakcji umieszczam ją tutaj - Uwagi do tematu są następujące.
Treść uwagi:
-artykuł ten jest niezgodny ze współczesną fizyką i jest w całości niezgodny z prawdą
-wzór m=GE jest wymysłem autora i nie opisuje żadnej sytuacji fizycznej

Prosimy o poprawki w Twoim materiale:link
Moja odpowiedź:
Zgadzam się w zupełności. Wzór "m = EG" jest moim pomysłem na zdefiniowanie masy, energii i grawitacji występujących we Wszechświecie. Zgadzam się także ze stwierdzeniem iż jest to niezgodne z dotychczas obowiązującymi zasadami w nauce, dotyczącymi tej dziedziny. W tym, co dotychczas napisałem jest chęć przekroczenia ramek zakreślonych przez osoby posługujące się wyłącznie zastaną wiedzę w tym zakresie. Można się zgodzić z moim zdaniem, zaprzeczyć mu lub całkowicie je zignorować. Uważam jednak, że postęp w nauce może zaistnieć jedynie poprzez przełamywanie skostniałych poglądów. Czy zastana wiedza w jakiejkolwiek dziedzinie jest tą ostateczną?!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
embrion
  • embrion
  • 07.02.2012 20:48

A tak na marginesie, Panie Tomaszu, czy mógłby mi Pan wyjaśnić sens wzoru Einsteina, bo ja w swoim logicznym pojmowaniu za nic nie mogę go zrozumieć. Podobno Einstein w jednym z wywiadów sam przyznał, że nie do końca rozumie to, co stworzył...

Komentarz został ukrytyrozwiń
embrion
  • embrion
  • 07.02.2012 20:43

Gdyby nauka opierała się wyłącznie na logice, to by tkwiła w martwym punkcie. Ten, który "wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię" też był uważany za niespełna rozumu w swoim czasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.