Facebook Google+ Twitter

E-analfabetyzm plagą internetu

Wystarczą dwa słowa kluczowe: sweet i blog. Wyszukiwarka wyświetla nazwę strony: ZamóFFioOnkA & KoOnQrsiKi, a pod nią opis: „LoOkNiJ! ZnaJdzIeSz Tu KoOnQrSy, DoOdaTKi nA BloOgA, ZamóFFioOnkA &, DUZOO LinQFF! =))”.

 / Fot. Julo/Domena Publiczna– Nie czytam takich rzeczy, od razu opuszczam i szukam czegoś innego - stwierdza informatyk Dariusz Początek. Autorami „sweetaśnych” wypowiedzi są zazwyczaj nastolatki w wieku 11-16 lat. – Teraz pisze się z kropkami między wyrazami, kolorową czcionką, ale TrAwKa z mody wychodzi. Wiem, bo spędzam naście godzin tygodniowo na blogach słodkich dziewczynek - komentuje Kaźmirz, jedna z autorek bloga www.ant-sweet.blog.onet.pl. - To utrudnia pisanie, nawet u szczytu popularności, mało która dziewczyna pisała tak całe notki. „Jush”, „tesh”, „nio”, czasem „$” zamiast „S” i „!” zamiast "I" się jeszcze spotyka, ale coraz rzadziej – wyjaśnia.

Coraz częściej spotyka się także spolszczanie angielskich wyrazów, np. love – laf lub odwrotnie: luz – looz. – Wymyślanie takich głupich słówek jest chore. Tysiące wykrzykników też jest bez sensu, bo robi się to wszystko nieczytelne według mnie – mówi Leszek Krawczyk, student Wydziału Kulturoznawstwa w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa.

Papierek na błędy


- Denerwują mnie ludzie, którzy dostali zaświadczenie nieprawnie, albo kłamią, że je mają. Tacy rozgrzeszają się mówiąc: "Nie będę korzystać ze słownika, bo mam dysfunkcję" – zwierza się Kaźmirz. W Polsce coraz bardziej pomaga się takim uczniom zezwalając na większą liczbę błędów w testach, czy maturach. - Zero litości, ja też jestem dyslektyczką, lecz piszę poprawnie. Musiałam w to włożyć więcej pracy niż przeciętny człowiek, jednak się nauczyłam - oświadcza. - Są ludzie, którzy dobrze mówią, a źle piszą. Ja tak miałem. Dostałem zaświadczenie o dysortografii, bo łatwiejszej symulacji w życiu nie zrobiłem, ale jak się czołgało nasze pokolenie na dyktandach, nie istniała autokorekta w Wordzie, było ostrzej. Musiałem się nauczyć. Wtedy wystarczyło pięć byków na maturze i do widzenia. Trzeba trenować. Uważam, że nie ma zmiłuj się. – potwierdza były student AGH Adam Grzanka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Równie często spotykam błąd wynikający z nieznajomosci deklinacji.
Przykład: "..mówiliśmy tym kobietĄ, że..."
Jest to użycie przypadku Narzędnika (z kim - z kobietą)w momencie, kiedy chodzi o Celownik (komu - kobietOM).
Błąd ten spotykałam już w tekstach nawet zawodowych dziennikarzy; w mowie występuje bardzo często.
Uczyłam się w czasach, kiedy nikt nie znał słowa "dysleksja" a uczeń mający trudności musiał po prostu wiecej czasu poświęcić na naukę. Błędy ortograficzne dyskwalifikowały o wiele bardziej, niż głupia treść wypracowań, bo tę zawsze nauczyciel oceniał za oryginalność i samodzielność myślenia.
Rozumiem, że czasy się zmieniają i można korzystać z automatów poprawiajacych błędy. Nie zmienia to faktu, że coraz powszechniejsza nieznajomość zasad pisowni języka ojczystego jest przejawem lenistwa i niechlujstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znamienne są wypowiedzi myNaród i syn tego Narodu. Z reguły ktoś kto nie dba o formę to i z treścią jest na bakier. Są pewne uwarunkowania i zasady jeśli od nich odejdziemy to co nam pozostanie............. INTERNET

Komentarz został ukrytyrozwiń
Cyber Killer
  • Cyber Killer
  • 22.06.2011 07:12

Ja do tego podchodzę tak - to jest internet, panuje idealne równouprawnienie pomiędzy ludźmi (za wyjątkiem moderatorów, ale na takie stanowiska są wybierani tylko odpowiedzialnie ludzie) i nie interesuje mnie czy ktoś ma dys-cośtam czy jakieś inne problemy zdrowotne czy życiowe. Jest traktowany tak samo jak każdy inny użytkownik i tak samo jak każdy inny użytkownik ma dostęp do narzędzi i musi pisać poprawnie (w przeciwnym razie wszyscy inni mają pełne moralne prawo go wyśmiać i/lub ignorować). W każdej przeglądarce www (może poza jakimiś pseudo przeglądarkami firmy Microsoft) jest wbudowane automatyczne sprawdzanie pisowni, które podkreśla na czerwono błędnie napisane słowa (analogicznie jak w większości edytorów rich text). Bardzo łatwo w swoim tekście wyśledzić błędy i je poprawić. Nic, powtarzam nic, nie usprawiedliwia błędów ortograficznych w dzisiejszych czasach, w internecie. A papierkiem na dys-cośtam można było się zasłaniać na maturze, ale nie w prawdziwym życiu.

Nawet swojego czasu popularna była akcja http://bykom-stop.avx.pl/ mająca na celu poprawę ortografii wśród użytkowników internetu. Na jednym z forum, które odwiedzam nawet był automat zastosowany, który każde źle napisane słowo zamieniał na "ort!", bywało wtedy że jeśli ktoś zrobił kilka błędów ortograficznych po sobie, to mimo najszczerszych chęci nie dało się go zrozumieć ;-).

Błędy interpunkcyjne lub stylistyczne można po części wybaczyć (sam nie piszę pod tym względem idealnie), ale ortograficznych nie. To jest internet, nie będę się wysilał, żeby zrozumieć co ktoś napisał z błędami, bo on ma "papierek". Są środki, są narzędzia, wystarczy używać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
syn tego Narodu
  • syn tego Narodu
  • 21.06.2011 23:07

NO I JAK ZWYKLE SŁUSZNA UWAGA NARODZIE.

mimo, że poprawnie napisane, ale niemądre, nieodpowiedzialne słowa mogą zabić
natomiast mądre słowa, nawet z drobnymi błędami ortograficznymi, zawsze wzbudzą podziw, no może z malutkim uśmieszkiem. ale zawsze to będzie podziw.

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 21.06.2011 22:58

brawo pani gabryś

istotą e-pisania nie jest KTO, nie jest JAK

istotą e-pisania jest CO SIĘ PISZE

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale po co ludziom znajomość ortografii? Są przecież autokorekty i inne wynalazki, a najważniejsza jest umiejętność sprzedaży, za znajomość ortografii nikt nie zapłaci ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadam się w stu procentach z całym artykułem. Rośnie nam "sweetaśne" społeczeństwo, które za niedługo w ogóle nie będzie wiedziało, co to ortografia, co to język polski.

Według mnie przyzwolenie na dysleksję jest obecnie dziś zdecydowanie za duże. Dobrze, niech będzie, ale niech ten papier uzyskany w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, do których dziecko z "problemami ortograficznymi" jest kierowane, nie będzie dożywotnim zwolnieniem, tudzież usprawiedliwieniem niepoprawnego pisania. W końcu trening czyni mistrza i z różnym skutkiem, ale ZAWSZE - jeśli się oczywiście chce - można pojąć kilka zasad ortograficznych czy też zapamiętać wyjątki.

W walce z dysfunkcjami nie przychodzi z pomocą też chociażby matura. Obecnie na pisemnym egzaminie z języka polskiego na 25 osób zdających przypada jeden słownik ortograficzny i jeden słownik poprawnej polszczyzny. Ciekawie ma się to do egzaminu maturalnego z języka angielskiego. Tam jest się zdanym wyłącznie na siebie. Zarówno jeśli chodzi o angielską pisownię, jak i znajomość słówek. Sprawiedliwe? Dla mnie nie. Wymusza się na uczniach zakuwanie słówek obcych przy jednoczesnym przyzwoleniu na brak znajomości słów polskich czy też ich wyrazów bliskoznacznych.

Pięć gwiazdek za ciekawy materiał. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.