Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10654 miejsce

Ebooka może wydać każdy

Jakże często czytamy takie słowa w różnego kalibru tekstach: w felietonach, poważnych artykułach i mniej poważnych wypowiedziach forumowiczów.

Ebook, książka bez zapachu / Fot. Aleksander SowaInteresujące, że najwięcej do powiedzenia w tej sprawie mają ci, którzy niczego nie opublikowali. Na przekór więc zapytam sam siebie – co mam do powiedzenia na ten temat jako autor przynajmniej kilkunastu wydanych ebooków? Z całym szacunkiem, dla autorów takich rewelacji ale wasze słowa to… g... prawda!
Zanim zacznę muszę do zakutej czasem w twardą stal pały wbić, że ebooki – po polsku nazywane są książką elektroniczną. Zwracam uwagę na pierwszy człon tej nazwy.

Ebook jest niczym innym jak książką, tyle, że niezapisaną na papierze, jasne? Zatem, aby wydać książkę elektroniczną trzeba ją najpierw napisać. By pisać książki trzeba mieć przynajmniej zacięcie pisarskie. Nie każdy zacięcie do pisania ma, nie każdy książkę napisać potrafi – tym bardziej taką, która ktoś zechce przeczytać. I kupić.

Mądralom wypisującym bzdury o publikacjach elektronicznych wydaje się, że jeśli potrafią napisać kilkanaście stron tekstu bez wyjustowania, interlinii i co najważniejsze sensu i zapiszą to w *pdf to mają już ebooka. Otóż nie panowie ebookowi pisarze i panie cyfrowe pisary. To nie ebook, ale coś, co do bycia ebookiem się nie umywa.

Powtórzę raz jeszcze – ebook to książka elektroniczna, którą autor musi napisać. Wierzcie lub nie – pisać umie prawie każdy, ale wcale nie każdy potrafi NAPISAĆ książkę.

Prawdziwa książka elektroniczna jest przygotowana przez wydawnictwo. Oczywiście można przygotować ebooka samodzielnie, ale prawie na pewno nie będzie to profesjonalna książka cyfrowa. I to robi wielką różnicę. Bo wydawca doda nadany przez Bibliotekę Narodową ISBN, zadba o okładkę, dystrybucję i przede wszystkim o poprawność językową. Oddzielną kwestią jest sprawa rozpowszechniania, sprzedaży i reklamy.

Oczywiście można też założyć własne wydawnictwo, ale tu, stajemy przed pytaniem na które musimy sobie odpowiedzieć – czy jesteśmy twórcami czy wydawcami? A niezwykle trudno jest te profesje pogodzić – coś jak z rzeźnikiem i chirurgiem.

Na tym etapie pojawia się też problem uderzający kopniakiem w mosznę stwierdzenia, że „ebooka może wydać każdy”. Na szesnaście manuskryptów, które zaproponowałem wydawcom ostatecznie do czytelnika trafiło trzynaście. Jeden odrzucono, bo traktował zbyt otwarcie o narkotykach i wydawcy woleli nie ryzykować skandalu. Tematyka drugiego nie wróżyła zbyt dużego zainteresowania, a w ostatnim przypadku otrzymałem odpowiedź treści: „Niestety już nie kontynuujemy tej tematyki, choć pewnie spotkałaby się z dużym zainteresowaniem”.

O reszcie nie wspomnę, bo przecież jako twórca mogę mieć własne tajemnice. Niech zapadnie zatem na moje zakurzone dzieła zasłona milczenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Grzeg
  • Grzeg
  • 15.03.2012 17:12

Polecamy nasz usługi w wydawaniu ebooka jego dystrybucji i promocji

wyślij do swój tekst my zajmiemy się resztą

http://wydawnictwo.psychoskok.pl/

Komentarz został ukrytyrozwiń

W tym tekscie jest wiele racji - choć napisany został .... chyba pod wpływem dużych emocji. W zasadzie trudno się dziwić, ale...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.