Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

116142 miejsce

Echa wojny Barcelony i Realu

Pięć meczów zawieszenia dla Jose Mourinho to kara Komisji Dyscyplinarnej UEFA za skandaliczne wypowiedzi Portugalczyka po półfinale Ligi Mistrzów z Barceloną.

Europejskiej Unii Piłkarskiej nie przypadła do gustu gorąca atmosfera towarzysząca czterem starciom Barcelony i Realu. Zamiast spektaklu, który miał być wielką promocją futbolu, opinia publiczna zajęła się śledzeniem pozaboiskowych gierek z obydwu stron inspirowanych Mourinho, za którym podążyli jego piłkarze. Tym razem nie wytrzymał nawet stonowany zwykle Josep Guardiola, wdając się w słowne pojedynki z Portugalczykiem.

Czarę goryczy przelała tyrada trenera Realu roztaczająca wizję szerokich powiązań Barcelony i UEFY. Odsunięty od prowadzenia drużyny z ławki już po meczu w Madrycie Mourinho w ogóle nie pojawił się w rewanżu na Camp Nou. Oficjalna wersja mówi, że bał się o swoje bezpieczeństwo, nieoficjalna – chciał uniknąć kontroli delegata UEFA na stadionie i oglądając mecz z hotelu swobodnie przekazywać przez komórkę polecenia swojemu asystentowi Karance.

Działacze z Nyonu odstąpili od sankcji dla Cristiano Ronaldo ("W Barcelonie uczą oszukiwać") i Ikera Casilliasa, również publicznie stawiających zarzuty o faworyzowaniu swoich rywali z "Gran Derbi".

Z obozu "Dumy Katalonii" ukarano rezerwowego bramkarza Jose Pinto, który wszczął awanturę w przerwie pierwszego półfinału.

Mourinho wcieleniem zła?

Na liście krytyków Mourinho pojawia się coraz więcej nazwisk. "Gazeta Wyborcza" przytoczyła wypowiedź byłego prezesa Realu Ramona Calderona, który zarzucił Portugalczykowi psucie reputacji klubu słynącego do tej pory z widowiskowej gry i nienagannych manier na boisku. To kolejna postać związana z "Królewskimi", po Alfredo di Stefano, której nie podoba się destrukcyjna strategia Realu. Nie jest tajemnicą, że "The Special One" nie po drodze z dyrektorem sportowym Jorge Valdano, z którym poróżniła go kwestia transferów. Portugalczyk postawił nawet ultimatum Florentino Perezowi przed następnym sezonem - albo ja, albo on.

Największym przegranym po meczach Realu i Barcelony może okazać się jednak trener reprezentacji Hiszpanii Vicente del Bosque, który za niespełna miesiąc z mocno poróżnionych zawodników będzie musiał skomponować zwartą drużynę w kolejnych meczach kwalifikacyjnych do Euro 2012.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.